-Hyh dobrze smakujesz.
Wkurzona dziewczyna zaczęła myśleć,skoro on tak bardzo się do mnie przystawia to czemu go nie sprowokować hmm? nie będzie to takie proste..ona ma 16 a on 19..zna jej sztuczki.Znają się odkąd Kagami zaczęła 6 rok życia.Trudno spróbuję stwierdziła.
Z chytrym uśmiechem,usiadła na kolanach i zaczęła się na niego wpatrywać i przygryzać dolną wargę.
-Wiem,jutro też założę dla ciebie spódniczkę wiesz?
Chłopak z triumfalną miną przysunął się do niej do tego stopnia,że dotykali się czołami.
-Tak? jutro rano też pomogę ci się ubrać.
-Możesz mi też pomóc w innych rzeczach..
Chłopak szczęśliwy obniżył się do poziomu jej ust,i już miał całować..ale czerwonowłosa wystawiła swój policzek.Rzuciła się na chłopaka i leżąc na nim zaczęła go całować po szyi,i rozpinać jego koszulę.
-Naprawdę cię kocham,i mogłabyś zacząć zachowywać się tak częściej ale,zaraz lekarka tu przyjdzie.
-Trudno najpierw muszę skończyć to co zaczęłam.
Chłopak domyślając się jej planów złapał ją za ręce i trzymając je,pocałował ją w czoło.
-Hyh sądziłaś,że się nie domyślę,że próbujesz mnie uwieść?
-Tak,właśnie tak.
-Było przyjemnie tobie też się podobało.
-Niezbyt haha może ten twój kolega byłby lepszy..
Shinozaki będąc zazdrosny spojrzał się w dół gdzie dostrzegł..no cóż dekolt dziewczyny która ,że tak powiem miała bardzo dobre warunki.
-Przestaniesz patrzeć mi się w cycki?!
-Nie...chyba jestem w niebie.
-Jezu ty jesteś naprawdę głupszy niż sądziłam!
Czerwonowłosa wiercąc się powaliła chłopaka i wylądowała prawie na jego kroczu..
-Shinozaki kiedyś cię zamorduję obiecuję ci to!
-O nareszcie leżysz w dobrej pozycji i prawie na dobrym miejscu hehe.
-Twoje marzenia..
-Żebyś wiedziała,a no i jeszcze ty w moim łóżku.
-Tak tak wiem,za każdym razem mi to powtarzasz.
Kagami nudząc się wspinała się co raz wyżej Shinozakiego i robiła mu malinki a najwięcej na szyi.
-Przez ciebie wszyscy się będą na mnie patrzeć no i na ciebie też.
-Trudno ..przecież bardzo tego chcesz.
-Ale nie tutaj!
-Hehe a ja chce tutaj i nigdzie indziej.
-Aleś się wycwaniła.
Dziewczyna faktycznie jest cwana.Słysząc kroki od razu się podniosła i usiadła.Chłopak ledwo zdążył i siedział jakby był pijany.
-No to tak,Shinozaki zaraz może wracać do klasy chyba,że chce ci pomóc bo z tego co wiem to blisko mieszkacie.Masz złamany palec a z głową wszystko w porządku.Nabawiłaś się dużej ilości siniaków ale to twoja wina.
-To jego wina on mnie rozpraszał!
-Kagami nie wykręcaj się.
Chłopak szczeniacko się zaśmiał.Dziewczyna walnęła go w ramię.
-Wystarczy ,że posmarujesz sobie wszystkie te siniaki jakimś kremem,to szybciej znikną.A teraz was zwalniam,Shinji(nazwisko Kagami) niech odpoczywa a ty Aida (nazwisko Shinozakiego) się nią opiekuj.Możecie iść.
Gdy wychodzili z gabinetu ,dziewczyna miała duży dekolt,przez Aide,a Shinozaki miał dużo widocznych malinek przez Kagami. Czerwonowłosa pognała po sweterek niestety przez złamanego palca i bolącą rękę nie mogła go założyć w ostateczności poprosiła o pomoc Aidę.
-Załóż mi.
-A prosze?
-Poproszę..kochanie-powiedziała szydząc
Chłopak założył jej go i posłał jej klapsa w tyłek.
-Aida do kurwy czy ty kiedykolwiek nie jesteś napalony?
-Tylko jak jestem sam bez ciebie.
-A teraz idę do domu pa pa,dziewczyna próbując się wymigać ruszyła szybkim krokiem do domu.Zapomniała,że Aida ma zapasowe klucze do jej domu.
-Do zobaczenia.
Kagami po powrocie zdjęła ubrania i została w bieliźnie.Próbowała zrobić sobie obiad..no ale coś jej nie wyszło i wszystko się przypaliło.Po odrobieniu lekcji nasmarowała siniaki kremem.Włączyła film i już leżąc na brzuchu odwrócona do telewizora miała przełączyć ale dobra dała mu szansę.
Aida gdy wchodził do jej pokoju zobaczył ją w bieliźnie,już miał się dobierać ale zasnęła.
-Kurwa serio..eh no cóż.Lepiej ją przykryję ,żeby mnie nie kusiło.
Shinozaki poszedł do kuchni i popatrzył po jedzeniu.
-No i co to będzie za moja żona skoro gotować nie potrafi jezu -.-
Chłopak rozpiął koszulkę bo cała kuchnia była zaparowana przez nieudane danie Kagami.I zaczął jej gotować.
-Chyba zrobię więcej,ta ofiara losu by umarła z głodu gdyby nie ja.Spocony przeczesał włosy które spadały mu na twarz.
Dziewczyna akurat się przebudziła.Słysząc kroki ruszyła po cichu do drzwi i wyjrzała przez nie.Zobaczyła wtedy obraz który został na długo w jej pamięci. Prawie nagi Shinozaki (jezu o czym ona myśli ;-;) który jej gotuje i jest spocony na tyle,że musi się oprzeć o blat.Aż przygryzła wargę.Chłopak widział ją od dawna więc tylko się zaśmiał.
-Jesteś malutka ale widoczna,z mojej perspektywy więc się nie chowaj.Chodź tu zrobiłem ci jedzenie.
-Umm..dziękuję.
Dziewczyna speszyła się gdy zobaczyła,że jest w samej bieliźnie.
-Spokojnie przez to twoje ciało prawie gotować nie mogłem,ale byłam na tyle mądry i prześwietny ,że tylko cię zakryłem.
Postawił porcję dla siebie i dla dziewczyny(zrobił spaghetti yolo B)
Kagami założyła nogę na nogę i zaczęła jeść bardzo bardzo wolno co jakiś czas przygryzając usta i zachęcająco spoglądając na chłopaka
-Czy możesz przestać?
Dziewczyna nachyliła się tak ,żeby dobrze było widać jej piersi.
-Ale co?
-Wiesz co? jakbym cię zgwałcił to byłoby to przez twoją prowokację pf.
-Hehe tak? wcale nie musisz mnie gwałcić..
-Tak wiem,bo i tak tego nie chcesz od dawna mi to mówisz jezu xd
-Kto powiedział,że tego nie chcę?
-Jezu Kagami ktoś cię podmienił czy coś?
-Nieee...po prostu jesteś seksowny
-O kurwa jaki komplement też cie kocham-mówiąc to zaczął ją smyrać swoim palcem po jej ręku
-Wiesz co? jestem prawie naga ty też,zawsze możemy to wykorzystać
-No nareszcie zaczęłaś być rozsądna
Chłopak wstał i rozebrał się do samych bokserek.Czerwonowłosej aż oczy zaświeciły.Nigdy nie widziała go takiego ah.Najpierw żartowała z tym no i w ogóle ale teraz jezu tylko go brać.Dziewczyna wstała i patrząc na niego podniosła brew do góry i pocałowała go w brzuch.
Shinozaki złapał ją za biodra i przysunął do siebie.Pocałował ją w czoło. Kagami śmiała jak nigdy zaczęła go całować.Czarnowłosy nie kończąc pocałunków złapał ją i zaniósł do pokoju. Dziewczyna nie dając za wygraną wpięła palce w jego włosy i przeniosła pocałunki na jego szyję.Aida ciężko dyszał z przyjemności.Po krótce przyjemności to Aida zaczął całować jej uda,szyję,brzuch,ramiona,biodra,dłonie. Kagami siedząc na nim już miała zając się jego żebrami,niestety zadzwonił jej telefon.Szybko z niego zlazła i pobiegła sprawdzić kto to , to był jej dawny przyjaciel-napisał do niej sms-a i dzwonił z 10 razy.
-O jezu przepraszam muszę oddzwonić.
-Co? ale ,że teraz?!
-No a kiedy? pewnie się martwi..kiedyś do tego wrócimy
-Nie,nie wrócimy.Znowu zachowujesz się jak dzieciak,i udajesz.W takim razie ja spadam.
-Co? czekaj przecież ja cię..ja cię..
-Nawet nie umiesz tego powiedzieć..
Chłopak zakładając bluzę posłał urażoną minę,i wyszedł..tak po prostu.Dziewczyna siedząc w bezruchu niezbyt wiedziała co się właśnie stało.Przecież nigdy nie doszliśmy tak daleko,nigdy nie kochał mnie tak bardzo..i jeszcze jedno *nigdy* nigdy nie wyszedł..tak zwyczajnie mnie nie zostawił.Czy zrobiłam coś nie tak? nie chciałam aby ktoś się zamartwiał..ale ahh nie ważne,to wszystko jest dziwne i pokręcone.
*****
Czy ona kiedyś zacznie mnie traktować poważnie? naprawdę ją kocham.I nie chodzi tu tylko o seks.Tylko o moje uczucia do niej.Nie umie się przyznać do miłości do mnie.Aida wyjął papierosa i usiadł na ziemi.Lał deszcz.Ta pogoda chyba odzwierciedlała jego stan teraz.
**
Zapadł zmrok. Kagami nie mogła zasnąć.Niby smsowała z kolegą żeby się nie martwił.Ale sama pomyślała,że to nie powinno się tak skończyć.Leżała smutna w łóżku,ocierając swoje łzy.Nad jej głową było otwarte okno. Przekręciła się w stronę parapetu i podziwiała księżyc.
********
Shinozaki dobrze wiedział,że Kagami zawsze otwiera okno na noc,usiadł na jej parapecie i wyciągnął do niej rękę.Spała.Pogładził jej policzek.
*Dziewczyna czuła jego zimną dłoń na swoim rozgrzanym policzku..nie chcąc go stracić szybko chwyciła i uścisnęła jego rękę,tym samym kucając.
Zmienianko!
Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!
wtorek, 2 sierpnia 2016
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Rozdział 1.Kagami i Shinozaki
Wiatr,szum wody,opadające liście,czerwone włosy na wietrze.Niepewność na twarzy,strach.Tak właśnie wygląda Kagami idąc do szkoły.Przeklina siebie w myślach.No cóż,chodzenie do szkoły nie jest jej ulubionym zajęciem.Dla królowej ludzie w szkole są bezmyślni,i oceniają tylko po wyglądzie.Hej może mam taki styl a tak serio serio jestem miła? ale okej oni to wiedzą lepiej..zapomniałam.
Kagami dochodząc do szkoły wyrzuca papierosa i wpatruje się w cień..taki smukły czarny cień z którego wyłonił się shinozaki. Patrzy się na nią z uśmiechem i macha do niej.Dziewczyna szybko się spesza,boi się ,że chłopak zobaczył to jak długo się na niego patrzyła. Shinozaki idzie w jej stronę,czerwonowłosa przymyka czarne oczy i cała w rumieńcach spogląda na niego.Niebo jakby zmieniło swoje kolory,z niebieskich w zachód,w pomarańcz w żółty,brzoskwiniowy ahh..może wszystko chce jej pomóc zrozumieć jej miłość do niego.Królowa wygląda mniej więcej tak:
Kagami dochodząc do szkoły wyrzuca papierosa i wpatruje się w cień..taki smukły czarny cień z którego wyłonił się shinozaki. Patrzy się na nią z uśmiechem i macha do niej.Dziewczyna szybko się spesza,boi się ,że chłopak zobaczył to jak długo się na niego patrzyła. Shinozaki idzie w jej stronę,czerwonowłosa przymyka czarne oczy i cała w rumieńcach spogląda na niego.Niebo jakby zmieniło swoje kolory,z niebieskich w zachód,w pomarańcz w żółty,brzoskwiniowy ahh..może wszystko chce jej pomóc zrozumieć jej miłość do niego.Królowa wygląda mniej więcej tak:
Czarnowłosy chłopak o złotych oczach wyciąga do niej rękę i kładzie jej na ramieniu.Dziewczyna wpada w falę rumieńców i słyszy szepty ludzi ze szkoły.No tak..każdy tu sądzi ,że jestem wredna,niemiła itd. ja po prostu mam małą cierpliwość to nie moja wina. Shinozaki pokazuje rząd swoich śnieżnobiałych zębów..
-Hej Kagami idziemy?
-Umm..tak
-Co? czyżbym cię speszył? -chłopak wypowiadając to uroczo się zaśmiał
-Można by powiedzieć,że znamy się od niedawna a ty jesteś taki pewny siebie hmm
-A dlaczego miałbym nie być skoro czuje się przy tobie dobrze,i bardzo cię lubię?
-Cco..lubisz mnie? bardzo? -dziewczyna mówiąc to patrzy się zaskoczona na chłopaka a w jej oczach tańczy milion ogników.
-No tak a czemu nie?
-Większość ludzi tutaj sądzi,że jestem niemiła..
-Też tak myślałem na początku,ale chciałem cię poznać i teraz widzę ,że patrzenie po pozorach jest bez sensu.
Shinozaki dochodzi do swojej szafki i bierze książki.
-Hmm kurde czasem jak coś powiesz to wydaje się to nawet mądre-parsknęła śmiechem
-Tak? a ty czasem nawet ładnie wyglądasz
-Aha no dzięki.Czyli kiedy?
-No dzisiaj na przykład,nareszcie założyłaś spódniczkę do mundurku a nie spodnie..
-Pff..czuje się źle w spódniczkach
-Aha jasne,masz ładne nogi,zobacz jak tamci chłopcy się na ciebie patrzą.
-Trudno,mnie to nie obchodzi.
-Wiem bo ciebie obchodzi tylko moje zdanie hehe.
Kagami cała czerwona zakryła twarz rękami.
Chłopak przytulił ją do siebie.
-No już już,przestaje być oszałamiająco śmiały,bo zakochasz się jeszcze bardziej.Niedługo będę ci musiał kupić moją dakimakurę..
-Jezu przestań ludzie się gapią.
Po tej rozmowie czerwonowłosa poszła na lekcję.Za nią siedział jej ukochany..który nie był jej chłopakiem no ale on się tak uważał.Czasami miała ochotę go udusić.Dziewczyna zmęczona myślami o nim oparła się o jego ławkę łokciami. Chłopak zaczął delikatnie gładzić czerwone włosy dziewczyny.Wystraszona upadła na podłogę.On odetchnął z wyrzutem.Musiał ją zabrać do pielęgniarki.Siedząc w gabinecie,lekarka udała się po więcej bandaży..mądra Kagami walnęła się w głowę i złamała mały palec u ręki.Chłopak siedzący obok niej położył swoją rękę na jej udzie.
-Czy możesz przestać się do mnie przystawiać?!-wrzasnęła dziewczyna
-Nie,to nie moja wina ,że jesteś taka seksowna.
-Sam mi kazałeś założyć tą przeklętą spódniczkę!
-Wiem,w sumie to mogłem wybrać krótszą.
-Kurwa..zabije cię kiedyś.
-Bardzo śmieszne kochanie..mój wzrost to metr 90 a twój to 65..
-Yh..mogę uszkodzić cię od pasa w dół!
-Nie uszkodzić tylko pomóc skoroś taka chętna.
-Weź wyjdź!
-Nie.Nauczyciel kazał mi tu z tobą zostać kotku.
-Ale ja ci każe wyjść!
-A mnie to nie obchodzi.
Chłopak wypowiadając to zdanie przysunął się do dziewczyny,palcem dotknął jej podbródka i lekko ja pocałował.
czwartek, 21 lipca 2016
Misz Masz
Taaak dawno mnie tu nie było
I narobiło się trochę misz maszu no wiecie,napisałam tyle prologów ale tak naprawdę,żadnej z tych historii nie kontynuuję.Jestem teraz starsza pisząc kiedyś o Violetcie miałam dużo wyświetleń i trochę nie pisałam ze strachu,że nie będziecie akceptować nowych historii.Tak samo mam teraz pomysł na 1 historię i chciałabym wprowadzić nowe reguły.Mniej więcej
Będą prowadzone maksymalnie 3 opowiadania.
Które będą miały od 10-30 rozdziałów.
Czasem będę używała imion Japońskich ponieważ ten kto nie wie(a wątpię,żeby ktoś wiedział) mam ogromne zamiłowanie do Japonii.
Niedługo pojawi się 1 rozdział historii.
Nazw dokładnie nie podam ponieważ,nazwy to dla mnie rzecz trudna jak fizyka XDD i nigdy nie umiem wymyśleć idealnej nazwy która na 100% będzie pasowała.
Ahh i cóż jeszcze? mam nadzieję,że będziecie mnie czytać pomimo tych zmian i bardzo przepraszam,za to bagno które się tutaj zrobiło ale powiem szczerze iż nie jestem człowiekiem obowiązkowym :) Tak ,że ten tego za jakiś czas pojawi się 1 rozdział pewnego opowiadania.Rozdziały będą wrzucane losowo bo mam takie dni kiedy piszę 5 rozdziałów hurtem i taki gdy nic nie idzie i mam brak wyobraźni totalny.
To wszystko też się potoczyło dlatego,że prowadzę deviantarta,rysuję na tablecie graficznym no i wiecie ten tego rysowanie to taka moja pasja która poprawia mi humor na 3000000% haha,ale pisanie w pewien sposób wylewa moje emocje,przemyślenia itd.
Pozdrawiam Monika ;)
I narobiło się trochę misz maszu no wiecie,napisałam tyle prologów ale tak naprawdę,żadnej z tych historii nie kontynuuję.Jestem teraz starsza pisząc kiedyś o Violetcie miałam dużo wyświetleń i trochę nie pisałam ze strachu,że nie będziecie akceptować nowych historii.Tak samo mam teraz pomysł na 1 historię i chciałabym wprowadzić nowe reguły.Mniej więcej
Będą prowadzone maksymalnie 3 opowiadania.
Które będą miały od 10-30 rozdziałów.
Czasem będę używała imion Japońskich ponieważ ten kto nie wie(a wątpię,żeby ktoś wiedział) mam ogromne zamiłowanie do Japonii.
Niedługo pojawi się 1 rozdział historii.
Nazw dokładnie nie podam ponieważ,nazwy to dla mnie rzecz trudna jak fizyka XDD i nigdy nie umiem wymyśleć idealnej nazwy która na 100% będzie pasowała.
Ahh i cóż jeszcze? mam nadzieję,że będziecie mnie czytać pomimo tych zmian i bardzo przepraszam,za to bagno które się tutaj zrobiło ale powiem szczerze iż nie jestem człowiekiem obowiązkowym :) Tak ,że ten tego za jakiś czas pojawi się 1 rozdział pewnego opowiadania.Rozdziały będą wrzucane losowo bo mam takie dni kiedy piszę 5 rozdziałów hurtem i taki gdy nic nie idzie i mam brak wyobraźni totalny.
To wszystko też się potoczyło dlatego,że prowadzę deviantarta,rysuję na tablecie graficznym no i wiecie ten tego rysowanie to taka moja pasja która poprawia mi humor na 3000000% haha,ale pisanie w pewien sposób wylewa moje emocje,przemyślenia itd.
Pozdrawiam Monika ;)
sobota, 7 maja 2016
Prolog *cukierki i szampan*
Widząc go w szkole zawsze się uśmiechałam,rozmawiając z nim czułam się zrozumiana.Gdy mnie przytulił by mnie pocieszyć byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi.Całując go czułam słodycz,coś jak wanilia a jego skóra pachnie jak cukierki.Nigdy,mi nie powiedział ,że mnie kocha.Gdzieś tam w środku czekałam na ten moment,ale nie czułam ogromnej potrzeby by tak się stało.Przy nim życie nabiera kolorów,czasem powtarzam mu,że jest bardziej uzależniający od jakichkolwiek narkotyków nawet od heroiny.Pewnego tygodnia Maks zaczął bardzo dziwnie się zachowywać był jakby mocno zakręcony jak nigdy.Zwykle wyglądało to tak: to ja jestem szaloną optymistką która kocha cukierki i papierosy,on jest pięknym i twardym realistą kochającym alkohol.W sumie w tym samym tygodniu też się tak jakoś zmieniłam,byłam cicha jakby wiecznie czymś podpita.Koleżanki żartowały ,że Adrianna coś ćpała.Ja jednak nie zwracałam na to uwagi.Szłam boiskiem,było po lekcjach nagle coś mi mignęło.Tym czymś był Maks podszedł do mnie,złapał mnie za ramiona i patrzył mi w oczy.W końcu powiedział:
-Kocham cię,tak ciebie kocham.
Przytulił mnie tak mocno jak nigdy,z oczu zaczęły mi lecieć łzy.Nigdy nie kochałam kogoś tak mocno,w sumie to była pierwsza miłość na poważnie.Często porównuje naszą miłość do cukierków i szampana bo to tak trochę jest,jesteśmy przeciwieństwami to nas łączy.Można by pomyśleć,że skoro kocham słodycz i jestem słodziutka,jestem też dobra.A tu was zaskoczę,mam same zagrożenia,czasem wredna.I mało mądra mój chłopak jest moim przeciwieństwem.Gdy go przytulam mówi mi,że świat nie jest mnie wart.Uważam,że jego tak samo.
CUKIERKI I SZAMPAN
-Kocham cię,tak ciebie kocham.
Przytulił mnie tak mocno jak nigdy,z oczu zaczęły mi lecieć łzy.Nigdy nie kochałam kogoś tak mocno,w sumie to była pierwsza miłość na poważnie.Często porównuje naszą miłość do cukierków i szampana bo to tak trochę jest,jesteśmy przeciwieństwami to nas łączy.Można by pomyśleć,że skoro kocham słodycz i jestem słodziutka,jestem też dobra.A tu was zaskoczę,mam same zagrożenia,czasem wredna.I mało mądra mój chłopak jest moim przeciwieństwem.Gdy go przytulam mówi mi,że świat nie jest mnie wart.Uważam,że jego tak samo.
CUKIERKI I SZAMPAN
czwartek, 28 kwietnia 2016
Moje życie z depresją
Na początku walczyłam z drobnostkami,nie mogłam skupić się na tekstach a litery zamieniały kierunki.Sądziłam,że to tylko chwilowe,to po prostu zły dzień.Ale te złe dni są co raz dłuższe i dłuższe w końcu poddajesz się,i sądzisz,że już nigdy nie będziesz szczęśliwy.Próbujesz rzeczy które kiedyś sprawiały ci przyjemność,teraz już nie działają a wszystko wychodzi źle,po co masz to robić skoro to i tak źle wychodzi.Brakuje nam wtedy motywacji i celu.Chcesz spotykać się z przyjaciółmi,ale gdy widzisz ich razem rozumiesz jak bardzo różnisz się od nich i jak bardzo jesteś gorszy od innych więc w końcu to ignorujesz,i zostajesz w swoim smutku gdzie nikt nie zadaje ci pytań,nikt nie każe ci wziąć się w garść.To jest jak ból głowy,który nigdy nie przechodzi.Jeśli już zostajesz zmuszony do wyjścia udajesz kogoś innego.Rozumiesz,że jesteś zbyt nudny i nijaki by pokazać prawdziwego siebie.Nic nie daje ci szczęścia,wszystko sprawia,że spływa po tobie strumień łez.W końcu gdy ktoś się tobą zainteresuje każe ci przestań narzekać,nie rozumie cie i krzyczy na ciebie.Jest ci wstyd,za ten stan za to ,że tak źle się czujesz i nie jesteś jak inni.Więc w końcu problemy ze snem przybierają na wadze,albo śpisz zbyt dużo przez ciągłe zmęczenie sam nie wiesz skąd ono się bierze.Albo nie możesz spać w ogóle.Kompleksy sprawiają,że wstydzisz się samego siebie,i nie możesz na siebie patrzeć.W końcu rozumiesz co się z tobą dzieje i ,że powinieneś coś ze sobą zrobić.Chciałbyś schudnąć ale jesteś zbyt zmęczony by się tym przejmować.Ciągłe problemy z jedzeniem,albo masz wilczy apetyt albo nie jesz w ogóle.Sądzisz,że dzięki głodówce przestaniesz czuć ból.Nie robisz rzeczy które powinieneś,a w szkole smutek zabiera ci koncentrację.Przez to wszystko zapadasz się co raz głębiej.Jest ci wstyd za to co zrobiłeś.Jest ci wstyd za to jak inni ci przypominają ,że czegoś nie zrobiłeś.Zaczynasz czuć się gorzej i gorzej.Wszystko staje się powolne ciężkie .Nagle zdajesz sobie sprawę z tego,że chciałbyś naprawić wszystko co popsułeś i wrócić do normalności.Ale naprawienie tego zdaje się być zbyt ciężkie,więc w końcu się poddajesz.Na końcu wiesz,że muszą stać się 2 rzeczy.Albo ktoś ci pomoże i z tego wyjdziesz..albo podejmujesz próbę samobójczą.
poniedziałek, 21 marca 2016
*Przełamanie* prolog
Szkoła.Klasowe zajęcia..no wiecie niby nasza klasa się nie lubi.W sumie zgadzam się.Wszyscy tu dzielą się na kilka grupek.Ci sztucznie i przesadnie mili.Popularne gwiazdeczki.Idioci.I wredne osoby.Niestety jestem jedyna z tej ostatniej grupki.
No wiecie,mam koleżanki teoretycznie.Ale nie wiedzą czemu taka jestem,tylko ja to wiem.Wszystko mnie męczy w domu się załamuje byle czym.I sama sobie z tym nie poradzę.
W końcu kolejka doszła do mnie,mamy niby opowiadać o sobie pojedynczo jednemu z psychologów.Następnie on wydaje opinię.
-Emm..więc mam na imię Lilianna West,mam 15 lat.Interesuję się rysowaniem.Słucham rocka,metalu,punku.
-Co ci się nie podoba w klasie?
-Hmm..nic uważam,że w klasie jest wszystko ok.
Zadawali jeszcze trochę pytań,w końcu gdybym powiedziała,że faktycznie klasa jest głupia wszyscy byli by na mnie źli.
Po tych całych zajęciach wyszłam na korytarz..patrzę na twarze tych wszystkich nudziarzy każdy ubrany tak samo.Ale zaraz..4 twarz..inna.Blondyn,niebieskie oczy..grzywka..chudy..przystojny.Aż oczy mi zabłyszczały.Nikt nigdy mi się tak nie podobał.Mogłabym na niego patrzeć godzinami,rozmawiał z kolegą i się tak ślicznie uśmiechał,widać było jego urocze dołeczki.Po 10 minutach postanowiłam kupić sobie coś w sklepiku,w końcu religia i ja ,żebym nic nie jadła? niedoczekanie.
Jego kolega wszystkich przedstawiał,i opowiadał mu kto jest fajny a kto nie,nareszcie gdy usiadłam przy stoliku,przystojniak z kolegą podeszli do mnie.Blondyn mierzył mnie wzrokiem..w sumie ja jego też.Chłopak podał mi rękę,ja podałam jemu.A kolega zwany Robertem popatrzył się na mnie i zaczął.
-To Lilianna West,do najmilszych nie należy,ale jest tak sarkastyczna ,że aż śmieszna.Jak widać wyróżnia się ze szkoły.Ale nie radzę ci się z nią przyjaźnić..wątpię,żeby ci w czymś kiedyś pomogła.
-Ej! idioto.Pozwól ,że sama się przedstawię.
-Jestem miła ale dla tych których lubię,sama wybieram sobie przyjaciół,nie chcę być miła dla kogoś kto mnie denerwuje i wpienia.Wyróżniam się nie jestem emo ale scene. Wyróżniam się nawet ulubionymi gatunkami muzycznymi.I z chęcią ci pomogę i pokażę wszystkie sale.
-Ja jestem Johnnie a Robert przesadza.Wręcz przeciwnie wydajesz się bardzo sympatyczna.Może jutro pokażesz mi gdzie są sale?
-Z przyjemnością.
O to jak dzień się skończył,Robert był w szoku..a Johnnie...och Johnnie jego uśmiech mnie po prostu roztapia.Dawno nie spotkałam kogoś takiego..\
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~W końcu napisałam coś nowego jej! możliwe,że jutro też coś dodam,w święta nie wiem zobaczę.Wyjeżdżam wtedy.Liczę ,że spodoba wam się to opowiadanie. ;)
~Monika
No wiecie,mam koleżanki teoretycznie.Ale nie wiedzą czemu taka jestem,tylko ja to wiem.Wszystko mnie męczy w domu się załamuje byle czym.I sama sobie z tym nie poradzę.
W końcu kolejka doszła do mnie,mamy niby opowiadać o sobie pojedynczo jednemu z psychologów.Następnie on wydaje opinię.
-Emm..więc mam na imię Lilianna West,mam 15 lat.Interesuję się rysowaniem.Słucham rocka,metalu,punku.
-Co ci się nie podoba w klasie?
-Hmm..nic uważam,że w klasie jest wszystko ok.
Zadawali jeszcze trochę pytań,w końcu gdybym powiedziała,że faktycznie klasa jest głupia wszyscy byli by na mnie źli.
Po tych całych zajęciach wyszłam na korytarz..patrzę na twarze tych wszystkich nudziarzy każdy ubrany tak samo.Ale zaraz..4 twarz..inna.Blondyn,niebieskie oczy..grzywka..chudy..przystojny.Aż oczy mi zabłyszczały.Nikt nigdy mi się tak nie podobał.Mogłabym na niego patrzeć godzinami,rozmawiał z kolegą i się tak ślicznie uśmiechał,widać było jego urocze dołeczki.Po 10 minutach postanowiłam kupić sobie coś w sklepiku,w końcu religia i ja ,żebym nic nie jadła? niedoczekanie.
Jego kolega wszystkich przedstawiał,i opowiadał mu kto jest fajny a kto nie,nareszcie gdy usiadłam przy stoliku,przystojniak z kolegą podeszli do mnie.Blondyn mierzył mnie wzrokiem..w sumie ja jego też.Chłopak podał mi rękę,ja podałam jemu.A kolega zwany Robertem popatrzył się na mnie i zaczął.
-To Lilianna West,do najmilszych nie należy,ale jest tak sarkastyczna ,że aż śmieszna.Jak widać wyróżnia się ze szkoły.Ale nie radzę ci się z nią przyjaźnić..wątpię,żeby ci w czymś kiedyś pomogła.
-Ej! idioto.Pozwól ,że sama się przedstawię.
-Jestem miła ale dla tych których lubię,sama wybieram sobie przyjaciół,nie chcę być miła dla kogoś kto mnie denerwuje i wpienia.Wyróżniam się nie jestem emo ale scene. Wyróżniam się nawet ulubionymi gatunkami muzycznymi.I z chęcią ci pomogę i pokażę wszystkie sale.
-Ja jestem Johnnie a Robert przesadza.Wręcz przeciwnie wydajesz się bardzo sympatyczna.Może jutro pokażesz mi gdzie są sale?
-Z przyjemnością.
O to jak dzień się skończył,Robert był w szoku..a Johnnie...och Johnnie jego uśmiech mnie po prostu roztapia.Dawno nie spotkałam kogoś takiego..\
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~W końcu napisałam coś nowego jej! możliwe,że jutro też coś dodam,w święta nie wiem zobaczę.Wyjeżdżam wtedy.Liczę ,że spodoba wam się to opowiadanie. ;)
~Monika
sobota, 30 stycznia 2016
One shot część 4 *Śnieżynka która roztopiła serce*(Koniec)
Roksana w miarę czasu co raz bardziej,przyzwyczajała się do życia u ludzi.Jej skóra już na zawsze stała się porcelanowa,jej oczy na zawsze czarne.Włosy przeszły w blond a śnieżynki nigdy nie spadają.I za pewne spytacie o jej jelenie rogi? ach..były tak piękne duże i białe.Mocne,niezniszczalne..zniknęły..po prostu musicie zrozumieć.Jeśli zostawiacie jakiś świat wszystko co nim związane znika,znaczy tak nie do końca.Zaciera się gdzieś na dnie pamięci.Przypominacie sobie gdy zaczynacie za dużo filozofować,ale przecież nie możecie być puści i zwyczajni.Bycie krystalicznym też nie jest dobre,bycie przesadnie brudnym również.Chociaż to też zależy,bo światy niektórych osób są skomplikowane są całkowicie niebiescy od depresji.Inni zakładają swoje różowe okulary w kształcie serc,i cieszą się każdą stokrotką.A inni? niektórzy cieszą się gdy ktoś z hukiem upada na ziemię,to tak jakby demon zrzuca anioła z chmury,przez podstęp on upada z wielkim hukiem i albo żyje albo nie,wtedy demon odbiera mu skrzydła i przez całe życie udaje,do szaleństwa..niektórzy kochają udawać a inni w końcu zatracają w szaleństwie.
Okej mówmy o Roksanie.Dalej jest dziewczyną,miłością Kayla.I szczerze? Kayle pewnego razu ją zranił,jej piękne serce na chwile zamarzło,ona płakała a z jej oczu wylatywały śnieżynki.Kayle zrozumiał swój błąd,przeprosił swoją ukochaną,a teraz są najszczęśliwsi na świecie.Chłopak nie płacze po nocach o miłość,ona mu ją daje.
Rozumiecie? Kayle znalazł swój świat,nadeszło to w swoim czasie,mimo cierpień..bo ktoś od dawna ma was na oku.Wy o tym nie wiecie,on się boi nie zdradza się..ale pragnie cię jak nikt inny.Śnisz mu się w nocy,ogląda twoje zdjęcia,na zaparowanym lustrze,wypisuje twoje imię.Zakreśla ciebie w swoim sercu,nie chce się odpuścić.Nie musicie być pięknym człowiekiem..bądźcie pięknym sobą.Uleczcie swoją psychikę w miarę możliwości,ale niech nie koliduje to z twoim normalnym życiem.
Czas cały czas goni,ciebie coś boli,coś się dzieje..kiedyś twój Kayle cię złapie..dotknie w końcu twej ręki,pocałuje cię i odda cie resztę swojego serca..nie będzie chciał cię opuścić..przekaże ci swoją przeszłość,wspomnienia i plany na przyszłość,ty też się temu oddasz a co najważniejsze jemu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Wow ale..psychologiczne,dziwne xd Hmmm wiem,że rzadko tu bywam,ale dlatego iż wolę wam napisać coś naprawdę wow i szokującego,niż wypruwać sobie flaki i wkurzać się bo rozdział,czy też one shot nie jest wystarczający.Niebawem też zajmę się Violką itd. ale to zobaczę,co pisałam wcześniej i czy moja psychika pozwoli mi na dokończenie tego,skończenie lub zaczęcie nowego opowiadania.
~Monika
Okej mówmy o Roksanie.Dalej jest dziewczyną,miłością Kayla.I szczerze? Kayle pewnego razu ją zranił,jej piękne serce na chwile zamarzło,ona płakała a z jej oczu wylatywały śnieżynki.Kayle zrozumiał swój błąd,przeprosił swoją ukochaną,a teraz są najszczęśliwsi na świecie.Chłopak nie płacze po nocach o miłość,ona mu ją daje.
Rozumiecie? Kayle znalazł swój świat,nadeszło to w swoim czasie,mimo cierpień..bo ktoś od dawna ma was na oku.Wy o tym nie wiecie,on się boi nie zdradza się..ale pragnie cię jak nikt inny.Śnisz mu się w nocy,ogląda twoje zdjęcia,na zaparowanym lustrze,wypisuje twoje imię.Zakreśla ciebie w swoim sercu,nie chce się odpuścić.Nie musicie być pięknym człowiekiem..bądźcie pięknym sobą.Uleczcie swoją psychikę w miarę możliwości,ale niech nie koliduje to z twoim normalnym życiem.
Czas cały czas goni,ciebie coś boli,coś się dzieje..kiedyś twój Kayle cię złapie..dotknie w końcu twej ręki,pocałuje cię i odda cie resztę swojego serca..nie będzie chciał cię opuścić..przekaże ci swoją przeszłość,wspomnienia i plany na przyszłość,ty też się temu oddasz a co najważniejsze jemu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Wow ale..psychologiczne,dziwne xd Hmmm wiem,że rzadko tu bywam,ale dlatego iż wolę wam napisać coś naprawdę wow i szokującego,niż wypruwać sobie flaki i wkurzać się bo rozdział,czy też one shot nie jest wystarczający.Niebawem też zajmę się Violką itd. ale to zobaczę,co pisałam wcześniej i czy moja psychika pozwoli mi na dokończenie tego,skończenie lub zaczęcie nowego opowiadania.
~Monika
środa, 23 grudnia 2015
One shot część 3 *Śnieżynka która roztopiła serce*
Gdy Roksana i Kayle dotarli do jego domku,chłopak nieco się speszył.Jednak otworzył drzwi i powiedział:
-O to moje królestwo księżniczko.
Roksana uśmiechnęła się i rzuciła się na czarno włosego chłopaka,całując go po policzkach,szyi,nosie..chłopak tylko się śmiał.Roksana w końcu położyła się na nim,i patrzyła w jego oczy.On miał zielone,ona czarne.Ona uśmiechała się przez cały czas,on uśmiechał się tylko dla niej.
Wstali z podłogi.Chłopak prowadził dziewczynę po mieszkaniu.
-Okej to tutaj mamy,kuchnię..nie jest zbyt duża bo kiedyś mieszkałem sam.
-Co to kuchnia?
-Tam robi się jedzenie.
-Co to jedzenie?
-To coś co jesz.
-O! wiem! ja pod wodą jadłam,mroźne kwiaty..a co jada się tutaj?
Kayle uśmiechnął się i wyjął z szafki,białego pączka donuta posypanego kolorową posypką.I podał go dziewczynie.Roksana niepewnie,wzięła go do ręki i ugryzła.
Dziewczyna otworzyła usta i po chwili,pączka nie było.
-To było..najlepsze co w życiu jadłam..pić mi się chce!
Roksana była jak dziecko,nie znała ludzkiego życia..ale bardzo zależało jej na Kaylu więc starała się przystosować.Chłopak zrobił herbatę i podał ją Roksanie.
-Tylko nie pij na razie bo jest gorące.
-Co to jest gorące?
-Ehh..napij się to się dowiesz.
Dziewczyna postawiła kubek na stoliku,i wsadziła język w gorący napój.
-Ale to jest..miłe!
-Nie poparzysz się?
-Nie!
Gdy dziewczyna to wypiła coś dziwnego stało się z jej skórą.Roksana niegdyś była niebieska,a teraz ma porcelanowy kolor.Kobieta potrząsnęła białymi włosami a z nich wyleciały śnieżynki.
Chłopak spojrzał na zegarek.Była 21.
-Jezus! muszę zrobić jeszcze pracę domową...Roksana idź się myć.
-Dobrze.
*30 minut później*
Kayle słyszał jak jego..dziewczyna? wychodziła spod prysznica.Zadowolony,że dała radę kończył pisać opowiadanie na polski.Nagle poczuł jak dziewczyna się do niego przytula,była ciepła..ślicznie pachniała.Chłopak tylko przysunął szyję pod jej brodę.Hmm..tylko wiecie? stała się dość dziwna rzecz.Roksana była..no..była naga ok?! A wiecie co jest w tym najdziwniejsze? Kayle tylko wstał i popatrzył na jej figurę,a nimfa niby nie wiedziała o co chodzi,jednak jej policzki strasznie się zarumieniły.Chłopak wyjął ze swojej szafy czarną koszulkę i ubrał ją na nią.
Nimfa ziewnęła.
-Spać mi się chce.
-To idź spać.
Dziewczyna położyła się na podłodze..
-Nie tu!
Chłopak wziął ją na ręce i położył na łóżku.Gdy ona zasnęła położył się obok niej,i pogłaskał ją po policzku.I powiedział:
-Chyba cię kocham..
*Rano*
Kayle leniwie otworzył swoje piękne zielone oczy,i popatrzył się w stronę gdzie Roksana teoretycznie powinna spać.Jednak tam jej nie było.Rozejrzał się dookoła i zobaczył ją..leżała w dość dziwnym miejscu? głowę miała prawie przy jego kroczu..ale przecież ona nie wiedziała o co chodzi bo nie była człowiekiem.Zakłopotany chłopak szybko przekręcił się tak aby jego twarz znajdowała się na przeciwko Roksany.Patrzył na nią a gdy ta otworzyła buzię złapał,jej podbródek w ręce i zaczął po omacku całować.Zaspana dziewczyna lekko otworzyła oczy i potarła swoim czołem o jego czoło.
-Wiesz..ja też chyba cię kocham.-dziewczyna mówiąc to uśmiechnęła się.
Kayle tylko mocniej ją pocałował,i również się uśmiechnął/
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~HIHIHIHI Wesołych! gdzie mój śnieg?! :( wgl mam glany <3 wgl wgl...licze,że te one shot się podoba ale moglibyście zostawiać komy (o)
-Wiesz..ja też chyba cię kocham.-dziewczyna mówiąc to uśmiechnęła się.
Kayle tylko mocniej ją pocałował,i również się uśmiechnął/
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~HIHIHIHI Wesołych! gdzie mój śnieg?! :( wgl mam glany <3 wgl wgl...licze,że te one shot się podoba ale moglibyście zostawiać komy (o)
niedziela, 13 grudnia 2015
One shot część 2 *Śnieżynka która roztopiła serce*
-Jak możesz mnie kochać?
-Normalnie! wiesz,gdy siedzę tam pod zamarzniętą wodą,zawsze jest mi cieplej,gdy o tobie pomyśle!
-Znasz mnie w ogóle? jesteś człowiekiem?
-Taaaaak! znam cię..obserwuję cię od kilku lat! hmmm nie..jestem nimfą zimy.To dzięki mnie istnieje zima,wiem,że ją kochasz..a kochając ją kochasz również mnie? prawda? no bo ja jestem zimą.-dziewczyna uśmiechnęła się,a w jej oczach widać było iskierki.
-Nie wiem..nie wiem czy cię kocham..nie znam cię jeszcze.
-JESZCZE! no dobrze,no to opowiem o sobie! mam na imię Roksana
-To imię jest takie ludzkie
-Tak! ale mi się podoba
-W takim razie jak ja mam na imię?
-Kayle! kochany Kayle -Roksana mówiąc to rzuciła mu się w ramiona
Kayle nigdy nie czuł takiego przyjemnego ciepła,więc uniósł dziewczynę do góry,i objął ją plecami.
-Śmieszna jesteś..
-Może..a ty kochany,najlepszy,mądry,przystojny! idealny! doskonały! dla mnie!
Kayle widział,że dziewczyna jest w nim okropnie zakochana
Chłopak był z tego strasznie..szczęśliwy?
Dziewczyna w końcu,zeszła na ziemię i popatrzyła mu w oczy.
-Masz piękne..zielone oczy.Takie wiosenne,ja nienawidzę wiosny..jest zbyt ciepła..wiesz? lód czasem jest potrzebny..obniżam sobie nastrój żeby nie poczuć rozczarowania..dopóki nie zaczęłam cię obserwować byłam najsmutniejszą osobą na świecie,i prawie się zabiłam.Ale wtedy pojawiłeś się ty...za każdym razem jak siadałeś na ławce,widziałam smutek w twoich oczach.Wtedy byłam bardziej smutna od ciebie,bo zależało mi na tobie.Gdy byłeś smutny czarowałam śnieg,i posyłałam go w twoją stronę byś nie mógł płakać.Później sam nie chciałeś płakać,byłam szczęśliwa bo wierzyłam,że nie masz już depresji.Niestety,miałeś ją w środku,kocham cię dlatego przyszłam tutaj by cię pocieszać i cię kochać.
-Czyli..ile lat na mnie patrzyłaś?
-3..ale robiłam to..bo chciałam poczuć miłość,ciepło w sercu.Byłam zamarznięta.
-Rozumiem,idziemy?
-Gdzie?
-Nie mogę cię tak zostawić,mieszkam sam..spokojnie
-Jak to jest gdzieś mieszkać?
-Nauczę cię wszystkiego..spokojnie.
-Dobrze! chodź !
Dziewczyna złapała go za rękę i biegnąc z uśmiechem,jej serce co raz bardziej się ocieplało.Czy możliwe,żeby Roksana z nimfy zimy stała się ludzką *zimą*..może i możliwe? ale może musi się nauczyć,bardziej zakochać,cierpieć..może najpierw musi stać się człowiekiem w duszy?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ŁADNY NIEBIESKI? :D Waaaawaaawwaaaaaa..jej kolejna część..tak późno bo chciałam komenty no ;c tsaaa a poza tym to miałam kilka problemów tak zwana deprecha..zagrożenie z gegry..ale ja to poprawie może xd i tak zdam raczej chyba xd
~Monika
piątek, 27 listopada 2015
One shot część 1 *Śnieżynka która roztopiła serce*
*One shot Śnieżynka która roztopiła serce*
Zima wpada do miast powoli,lecz z przytupem.Nagle na gałązki drzew zaczyna spadać biały puch.Ziemie pokrywa biały koc,a niebo w dzień jest zimno niebiesko,aby o 16-17 mogło stać się granatowe.Zima to też czas magiczny.A co to magia? magia to zjawiska nadprzyrodzone,nadzwyczajne takie które nie zdarzają się prawie nigdy.Takie zjawiska właśnie zaistniały pewnego razu w wielkim mieście Cornvell w stanie Haiku.Był to totalnie normalny stan.Nie działo się tam nic nowego,nic ciekawego.Przynajmniej tak sądził Kayle,do czasu świąt bożego narodzenia.
Kayle siedzi na ławce w parku,rzeka zamarznięta na kość.Księżyc pokazał swoje oblicze. Kayle palił papierosa,patrząc jak jego oddech styka się z zimnym powietrzem.Był lekko zdenerwowany,między innymi tym ,że jego dziewczyna go zostawiła.Okazała się być suką,która całowała się z każdym.Może on jej nie kochał,może mu tylko zależało.Ale zdobyć u niego chociaż to,jest ciężkim wysiłkiem.Chłopak ten był przystojny,jego wadami była lekkomyślność,zadziorność,i w sumie to jeszcze może wrażliwość.Tego chłopaka było łatwo zranić.Jednak był piękny,miał czarne włosy jasną cerę,był wysoki i przy tym chudy.Podobał się prawie wszystkim dziewczynom,jednak one nie podobały się jemu.Były zbyt..wkurzające? on szukał dziewczyny która zakocha się w nim bezwzględnie.On potrzebował uczucia na zawsze,uczucia które nim zawładnie.Straci dla niej głowę.Będzie umiał oddać za nią swoje życie.
-Mam już tego dość! czy w końcu ktoś się we mnie zakocha naprawdę?-krzyknął zły chłopak,a jego oczy były bardziej czarne niż wcześniej.
Nagle tafla zamarzniętego lodu na rzece rozkruszyła się.Woda ruszyła do góry,a z niej ułożyła się figura.Zimno niebieska figura kobiety.Była to kobieta,która miała białe,okropnie długie włosy na których znajdywały się malutkie śnieżynki,Z środka głowy wyrastały potężne jelenie rogi.Figura ubrana była jedynie w jakieś bandaże.Nie miała karnacji jak ludzie,była niebieska ze zdobieniami w śnieżynki na ciele.Miała czarne oczy i fioletowo sine usta.Była piękna.Oczy chłopaka rozbłysły się tysiącem gwiazd gdy ją zobaczył.Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i powiedziała
-Koooocham cię..tak strasznie cię kocham.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Ługa buga 1 część już jest! kolejna część pojawi się niedługo..mam dużo pomysłów! życzę wam wesołych świąt od mikołaja Moniki! ok tak wgl,to zostawiajce komenty plzzz chce wiedzieć,że żyjecie. Wgl zastanawiam się,czy dawać rysunki na deviantarta xd. Okej dobra,spadam juz..
~Monika
Zima wpada do miast powoli,lecz z przytupem.Nagle na gałązki drzew zaczyna spadać biały puch.Ziemie pokrywa biały koc,a niebo w dzień jest zimno niebiesko,aby o 16-17 mogło stać się granatowe.Zima to też czas magiczny.A co to magia? magia to zjawiska nadprzyrodzone,nadzwyczajne takie które nie zdarzają się prawie nigdy.Takie zjawiska właśnie zaistniały pewnego razu w wielkim mieście Cornvell w stanie Haiku.Był to totalnie normalny stan.Nie działo się tam nic nowego,nic ciekawego.Przynajmniej tak sądził Kayle,do czasu świąt bożego narodzenia.
Kayle siedzi na ławce w parku,rzeka zamarznięta na kość.Księżyc pokazał swoje oblicze. Kayle palił papierosa,patrząc jak jego oddech styka się z zimnym powietrzem.Był lekko zdenerwowany,między innymi tym ,że jego dziewczyna go zostawiła.Okazała się być suką,która całowała się z każdym.Może on jej nie kochał,może mu tylko zależało.Ale zdobyć u niego chociaż to,jest ciężkim wysiłkiem.Chłopak ten był przystojny,jego wadami była lekkomyślność,zadziorność,i w sumie to jeszcze może wrażliwość.Tego chłopaka było łatwo zranić.Jednak był piękny,miał czarne włosy jasną cerę,był wysoki i przy tym chudy.Podobał się prawie wszystkim dziewczynom,jednak one nie podobały się jemu.Były zbyt..wkurzające? on szukał dziewczyny która zakocha się w nim bezwzględnie.On potrzebował uczucia na zawsze,uczucia które nim zawładnie.Straci dla niej głowę.Będzie umiał oddać za nią swoje życie.
-Mam już tego dość! czy w końcu ktoś się we mnie zakocha naprawdę?-krzyknął zły chłopak,a jego oczy były bardziej czarne niż wcześniej.
Nagle tafla zamarzniętego lodu na rzece rozkruszyła się.Woda ruszyła do góry,a z niej ułożyła się figura.Zimno niebieska figura kobiety.Była to kobieta,która miała białe,okropnie długie włosy na których znajdywały się malutkie śnieżynki,Z środka głowy wyrastały potężne jelenie rogi.Figura ubrana była jedynie w jakieś bandaże.Nie miała karnacji jak ludzie,była niebieska ze zdobieniami w śnieżynki na ciele.Miała czarne oczy i fioletowo sine usta.Była piękna.Oczy chłopaka rozbłysły się tysiącem gwiazd gdy ją zobaczył.Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i powiedziała
-Koooocham cię..tak strasznie cię kocham.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Ługa buga 1 część już jest! kolejna część pojawi się niedługo..mam dużo pomysłów! życzę wam wesołych świąt od mikołaja Moniki! ok tak wgl,to zostawiajce komenty plzzz chce wiedzieć,że żyjecie. Wgl zastanawiam się,czy dawać rysunki na deviantarta xd. Okej dobra,spadam juz..
~Monika
sobota, 14 listopada 2015
Rozdział 12.Epilog
*Wreszcie się obudziła*
Violetta nigdy nie była vampirem..nigdy nie chciała nim być.Przynajmniej to wszystko było w jej sercu.Bo zawsze chciała,mieć 1 żywot.Chciała go przeżyć godnie i sprawiedliwie.I nigdy nikt jej nie pytał czy chce być tą dziwną i zimną istotą.To wszystko działo się w jej głowie.Gdy policjanci wkroczyli do jej domu i Diego..Violetta zasnęła w śpiączkę.I spała w niej do dziś.Śniło jej się ,że pije krew..,że jest zimna jak lód.Tego dnia czyli,22 grudnia Violetta wybudziła się ze śpiączki.Jej naczynka krwionośne zaczęły wariować a krew w nich bulgotać.I Violetta wreszcie zerwała się ze śpiączki.Leon cały czas przy niej siedział..gdy to zobaczył złapał ją za podbródek i mocno pocałował w usta.W końcu mógł..w nim wyrazić milion zatrzymanych w jego sercu emocji,które zlewały się w jedno za każdym razem gdy o niej myślał.Po wszystkich formalnościach,pielęgniarki w końcu zgodziły się na wypuszczenie Violetty ze szpitala.Gdy Leon wyszedł ze swoją wybranką na dwór,oczy Vilu rozbłysły się milionami świateł po zobaczeniu śniegu.Violetta tkwiła w śpiączce 2 lata.Przez ten czas sama tworzyła w swojej głowie życie.Violetta wyciągnęła rękę i złapała piękny płatek śniegu.Przyglądała mu się jak topniał w jej dłoni.Śnieżynka się roztopiła,Violetta się obudziła,a Leon..kochał Violettę i był gotów oddać za nią życie.
Violetta nigdy nie była vampirem..nigdy nie chciała nim być.Przynajmniej to wszystko było w jej sercu.Bo zawsze chciała,mieć 1 żywot.Chciała go przeżyć godnie i sprawiedliwie.I nigdy nikt jej nie pytał czy chce być tą dziwną i zimną istotą.To wszystko działo się w jej głowie.Gdy policjanci wkroczyli do jej domu i Diego..Violetta zasnęła w śpiączkę.I spała w niej do dziś.Śniło jej się ,że pije krew..,że jest zimna jak lód.Tego dnia czyli,22 grudnia Violetta wybudziła się ze śpiączki.Jej naczynka krwionośne zaczęły wariować a krew w nich bulgotać.I Violetta wreszcie zerwała się ze śpiączki.Leon cały czas przy niej siedział..gdy to zobaczył złapał ją za podbródek i mocno pocałował w usta.W końcu mógł..w nim wyrazić milion zatrzymanych w jego sercu emocji,które zlewały się w jedno za każdym razem gdy o niej myślał.Po wszystkich formalnościach,pielęgniarki w końcu zgodziły się na wypuszczenie Violetty ze szpitala.Gdy Leon wyszedł ze swoją wybranką na dwór,oczy Vilu rozbłysły się milionami świateł po zobaczeniu śniegu.Violetta tkwiła w śpiączce 2 lata.Przez ten czas sama tworzyła w swojej głowie życie.Violetta wyciągnęła rękę i złapała piękny płatek śniegu.Przyglądała mu się jak topniał w jej dłoni.Śnieżynka się roztopiła,Violetta się obudziła,a Leon..kochał Violettę i był gotów oddać za nią życie.
poniedziałek, 26 października 2015
Rozdział 11.Obudź się!
Violetta siedziała sama na podłodze.Rozmyślała o kilku sytuacjach z Diego,gdzie normalnie powinna była umrzeć.Wszystko stało się dla niej prawie jasne,gdyby nie usłyszała huku drzwi.
-Wiesz,moją kolejną umiejętnością jest szybkość.
Violetta nie zdąażyła się odwrócić,a Kaname był tuż za nią.Złapał ją za kark i pocałował w szyję.Dotknął jej ramienia.
-To tutaj cię ugryzł.
-Ale kto?
-Zaraz się dowiesz,o ile dasz mi się ugryźć
-Pff..dobra..
Kaname ugryzł ją w ramie..dokładniej w kości obojczykowe.Nagle kości zrobiły się czerwone.
Violetcie otwarły się oczy,i upadła na ziemię na kolana,jakby przed kimś klęczała.
*Wizja ugryzienia Violetty*
-Yamato,kochanie powinnaś być grzeczniejsza.
-Niedoczekanie.
Czyli ,że Violetta była *Yamato*? wszędzie panował mrok i padał śnieg,Yamato była biała jak ściana miała czerwono krwiste włosy i czarne usta.Jej kości obojczykowe miały kolor soczystej czerwieni.
-Wiesz,że musisz stać się vampirem? sama chciałaś trafić do piekieł.Twój wybór,jeśli nie zgodzisz się,to nie pójdziesz porozmawiać z szatanem.Przykro mi.
-Krzyżyk na drogę mięczaki,Yamato wypowiadając to zbliżyła się do vampira który miał ją ugryźć.
Vampir się uśmiechnął i wgryzł się w kości dziewczyny.
Potem Yamato trafiła do samego szatana.
-Och ma dziewko,i co ja mam począć? jesteś wręcz wzorowo zła,jednak..nie potrzebuję cię tu.Mimo,że chętnie bym z tobą żył w miłości..
-Jednak moim darem dla ciebie będą 3 wrodzone umiejętności,mimo ,że nie jesteś vampirem czystej krwi.Dostajesz szybkość,możliwość latania i uwodzenie.Korzystaj z nich..w sumie to jak chcesz! dobra wynoś mi się już stąd.Dalej życie Violetty zmieniło się o 360 stopni,po pierwsze umarła.Gdy stawała się vampirem myślała,że jest nieśmiertelna.Jednak zapomniała,że dopiero w 2 życiu stanie się nieśmiertelna.Dopiero w 2 życiu stała się Violettą.Jednak nadal ma na imię Yamato.Po prostu umiejętności,pojawią się z czasem.
Historia ugryzienia Violetty:
Mała może 10 letnie Violetta szła ulicami Japonii w starej bluzie,podartych spodniach i adidasach.Płakała i krzyczała:
-Mamo,mamo!
Później widać było tylko mroczny cień postaci,kły na kościach Violi,krew i zielone oczy Violetty.
-Lleeon...złapiesz mnie?-Violetta się zaśmiała i prawie upadła,jednak Leon w odpowiedniej chwili ją złapał.
*Sen Yamato*
-Obudź się..musisz się obudzić.
Yamato otwarła ledwie oczy i leżała na trawie i padał śnieg.Jej włosy się wydłużyły.i były jeszcze bardziej krwiste niż zwykle.
-Wiesz,jesteś irracjonalnie zbudowana,zupełnie inaczej niż vampiry. Jesteś zbyt wysoka,ale przy tym okrągła...masz zielono-piwne oczy i te krwiste włosy..i jeszcze te czerwone kości obojczykowe.
-I obudź się..wreszcie sie obudź.I obudź w sobie zabójcę.
*I wreszcie Yamato się zbudziła*
Gdy Violetta się zbudziła popatrzyła się w okół i dostrzegła Leona.
-Pięknie wyglądasz.
Violetta niezbyt wiedziała o co chodzi więc,spojrzała się na siebie.Była ubrana w piękną długą białą suknię.Violetta lekko się zarumieniła.Nagle poczuła okropny głód.
-Jjeść mi się chce..-powiedziała leniwie.
-Na razie jesteś osłabiona,więc nie pójdziemy na polowanie.
Leon miał zaskakująco długie paznokcie.
-Leon czy ty obcinasz w ogóle paznokcie?!
-Vampirom same odrastają i odpadają pff..
Leon rozdarł sobie skórę na nadgarstku a z niego pociekła krew.
Violetta nagle przybliżyła się do niego bardzo blisko..tak blisko ,że zlizała mu krew zanim popłynęła na podłogę.Yamato oblizała się i usiadła na kolanach Leona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tagie tam fantasy hehe B) jak się podobają vampirze imiona Violi i Leona? wolałam takie japońskie,niż takie oklepane jak bella i edward xd
~Monika
Historia ugryzienia Violetty:
Mała może 10 letnie Violetta szła ulicami Japonii w starej bluzie,podartych spodniach i adidasach.Płakała i krzyczała:
-Mamo,mamo!
Później widać było tylko mroczny cień postaci,kły na kościach Violi,krew i zielone oczy Violetty.
-Lleeon...złapiesz mnie?-Violetta się zaśmiała i prawie upadła,jednak Leon w odpowiedniej chwili ją złapał.
*Sen Yamato*
-Obudź się..musisz się obudzić.
Yamato otwarła ledwie oczy i leżała na trawie i padał śnieg.Jej włosy się wydłużyły.i były jeszcze bardziej krwiste niż zwykle.
-Wiesz,jesteś irracjonalnie zbudowana,zupełnie inaczej niż vampiry. Jesteś zbyt wysoka,ale przy tym okrągła...masz zielono-piwne oczy i te krwiste włosy..i jeszcze te czerwone kości obojczykowe.
-I obudź się..wreszcie sie obudź.I obudź w sobie zabójcę.
*I wreszcie Yamato się zbudziła*
Gdy Violetta się zbudziła popatrzyła się w okół i dostrzegła Leona.
-Pięknie wyglądasz.
Violetta niezbyt wiedziała o co chodzi więc,spojrzała się na siebie.Była ubrana w piękną długą białą suknię.Violetta lekko się zarumieniła.Nagle poczuła okropny głód.
-Jjeść mi się chce..-powiedziała leniwie.
-Na razie jesteś osłabiona,więc nie pójdziemy na polowanie.
Leon miał zaskakująco długie paznokcie.
-Leon czy ty obcinasz w ogóle paznokcie?!
-Vampirom same odrastają i odpadają pff..
Leon rozdarł sobie skórę na nadgarstku a z niego pociekła krew.
Violetta nagle przybliżyła się do niego bardzo blisko..tak blisko ,że zlizała mu krew zanim popłynęła na podłogę.Yamato oblizała się i usiadła na kolanach Leona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tagie tam fantasy hehe B) jak się podobają vampirze imiona Violi i Leona? wolałam takie japońskie,niż takie oklepane jak bella i edward xd
~Monika
niedziela, 18 października 2015
Rozdział 10.Kaname
-Wiem...-Leon cwaniacko się uśmiechnął i patrzył mi w oczy.
-Masz takie piękne..zielone oczy..
-Podobają ci się Violetto?
-Ttak...
Wyszliśmy spod prysznica i poszliśmy do łóżka (spać ;_; )
-Wiesz ,że kiedyś zostaniesz moją żoną,urodzisz mi syna?
-Hahaha jasne!
-Mówię poważnie..tylko chcę żebyś spoważniała.
-Niedoczekanie.
-Musisz mnie posłuchać żeby mnie zrozumieć..jestem sam..nie mam już nikogo.Potrzebuję cię.
-Och...
Rano gdy wstałam Leon leżał hmm...na mnie?
-Ejj..ciężki jesteś.
-Wiesz,jestem wyższy niż ty..
-PFFFF to cie nie usprawiedliwia.
-Wiesz..ty jesteś niziutka
-AHA OK
-Ale i tak dam sobie z tobą radę haha..-Leon mówiąc to bawił się moimi...czerwonymi włosami.
-Wiesz...fascynują mnie twoje włosy..one nie są rude...tylko krwisto czerwone.
Spuściłam głowę.
-Ale są piękne..jak ty..
-Przestań,jest tyle ładniejszych..szczuplejszych dziewczyn ode mnie.
-Ale ja kocham twoją figurę..
Wstałam z łóżka i ubrałam się w czarną sukienkę.
-Zawsze byłaś złą osobą,ale to nie z twojej winy.To wina twoich korzeni.
-Haha,śmieszne..
-Przecież wiem kim jesteś.Wiem,że nie jesteś normalną dziewczyną.
-Fajnie,że ja o tym nie wiem.
-Vviolu..muszę ci coś powiedzieć..nie wiem tylko jak to przyjmiesz.
-W sensie,że co?
-To jest zbyt długa historia,żeby ją teraz opowiedzieć.Nie jesteś na to gotowa.
-W takim razie opowiedz,mi więcej o sobie.
-Nie wiem czy jesteś..gotowa psychicznie.
-Uwierz,jestem.
-Skoro chcesz...zacznijmy od początku.Nie mam na imię Leon tylko Kaname.Znaczy Leon to moje ludzkie imie..jestem........................vampirem.I pochodzę z piekła.Tam są wszystkie vampiry.Tylko kilka jest na ziemi,ty też nim jesteś.Dlatego zmienił się mój wygląd,charakter.Jako vampir wyglądam właśnie tak.Zmieniłem się bo chciałem ci to powiedzieć już wcześniej.Tylko bałem się ,że nie jesteś gotowa.
-Leon,błagam cię nie rozśmieszaj mnie.
-Nie muszę..mogę ci pokazać twoją i moją historię,jeśli tylko chcesz.
-Cco..jak?
-Za pomocą wrodzonej umiejętności,mogę pokazywać przeszłość.
-Jak to robisz?
-Wystarczy,że wypowiem twoje prawdziwe imię i ugryzę miejsce w które..ktoś cię ugryzł.Chyba,że jesteś narodzona z czystej krwi..ale tak nie jest.Ja jestem vampirem czystej krwi...gdy zastanowisz się czy chcesz,poznać swoją historię,nauczę cię wszystkiego i pokażę ci jak żyłaś kiedyś.
Upadłam na kolana i spuściłam głowę.
-Jesteśmy nieśmiertelni?
-Sama musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie...przypomnieć niektóre sytuacje które miały miejsce w przeszłości,póki co idę do pracy..poczekaj na mnie..
Leon..albo Kaname.. poszedł do pracy a ja zostałam sama..próbując odpowiedzieć sobie na to pytanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ok...tego się pewnie nie spodziewaliście co.Well,od dawna chciałam zmienić historie leonetty na jakąś bardziej fantastyczną i inną. XD Tylko,że wiecie..u mnie vampirki są inne B))
~~Monika
-Masz takie piękne..zielone oczy..
-Podobają ci się Violetto?
-Ttak...
Wyszliśmy spod prysznica i poszliśmy do łóżka (spać ;_; )
-Wiesz ,że kiedyś zostaniesz moją żoną,urodzisz mi syna?
-Hahaha jasne!
-Mówię poważnie..tylko chcę żebyś spoważniała.
-Niedoczekanie.
-Musisz mnie posłuchać żeby mnie zrozumieć..jestem sam..nie mam już nikogo.Potrzebuję cię.
-Och...
Rano gdy wstałam Leon leżał hmm...na mnie?
-Ejj..ciężki jesteś.
-Wiesz,jestem wyższy niż ty..
-PFFFF to cie nie usprawiedliwia.
-Wiesz..ty jesteś niziutka
-AHA OK
-Ale i tak dam sobie z tobą radę haha..-Leon mówiąc to bawił się moimi...czerwonymi włosami.
-Wiesz...fascynują mnie twoje włosy..one nie są rude...tylko krwisto czerwone.
Spuściłam głowę.
-Ale są piękne..jak ty..
-Przestań,jest tyle ładniejszych..szczuplejszych dziewczyn ode mnie.
-Ale ja kocham twoją figurę..
Wstałam z łóżka i ubrałam się w czarną sukienkę.
-Zawsze byłaś złą osobą,ale to nie z twojej winy.To wina twoich korzeni.
-Haha,śmieszne..
-Przecież wiem kim jesteś.Wiem,że nie jesteś normalną dziewczyną.
-Fajnie,że ja o tym nie wiem.
-Vviolu..muszę ci coś powiedzieć..nie wiem tylko jak to przyjmiesz.
-W sensie,że co?
-To jest zbyt długa historia,żeby ją teraz opowiedzieć.Nie jesteś na to gotowa.
-W takim razie opowiedz,mi więcej o sobie.
-Nie wiem czy jesteś..gotowa psychicznie.
-Uwierz,jestem.
-Skoro chcesz...zacznijmy od początku.Nie mam na imię Leon tylko Kaname.Znaczy Leon to moje ludzkie imie..jestem........................vampirem.I pochodzę z piekła.Tam są wszystkie vampiry.Tylko kilka jest na ziemi,ty też nim jesteś.Dlatego zmienił się mój wygląd,charakter.Jako vampir wyglądam właśnie tak.Zmieniłem się bo chciałem ci to powiedzieć już wcześniej.Tylko bałem się ,że nie jesteś gotowa.
-Leon,błagam cię nie rozśmieszaj mnie.
-Nie muszę..mogę ci pokazać twoją i moją historię,jeśli tylko chcesz.
-Cco..jak?
-Za pomocą wrodzonej umiejętności,mogę pokazywać przeszłość.
-Jak to robisz?
-Wystarczy,że wypowiem twoje prawdziwe imię i ugryzę miejsce w które..ktoś cię ugryzł.Chyba,że jesteś narodzona z czystej krwi..ale tak nie jest.Ja jestem vampirem czystej krwi...gdy zastanowisz się czy chcesz,poznać swoją historię,nauczę cię wszystkiego i pokażę ci jak żyłaś kiedyś.
Upadłam na kolana i spuściłam głowę.
-Jesteśmy nieśmiertelni?
-Sama musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie...przypomnieć niektóre sytuacje które miały miejsce w przeszłości,póki co idę do pracy..poczekaj na mnie..
Leon..albo Kaname.. poszedł do pracy a ja zostałam sama..próbując odpowiedzieć sobie na to pytanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ok...tego się pewnie nie spodziewaliście co.Well,od dawna chciałam zmienić historie leonetty na jakąś bardziej fantastyczną i inną. XD Tylko,że wiecie..u mnie vampirki są inne B))
~~Monika
piątek, 16 października 2015
Rozdział 9.Grzmot Drzwi
Potem siedzę sama do wieczora na łóżku i płaczę.To życie jest bez sensowne..a ukrywanie tajemnicy i krzywdy którą robi mi Diego jeszcze bardziej przytłaczające.Całe szaleństwo z przeszłości umknęło,teraz jest tylko żal który znosi mnie na dno.Czy ktoś w końcu mi uwierzy? czy ktoś w końcu mi przebaczy?
Czasami wolałabym być zupełnie sama,niż żyć tak jak teraz.Naglę słyszę grzmot drzwi.Co oznacza,że Diego wrócił pijany.Słyszałam od progu domu:
-Moja cudowna kobietko chodź tu! i to twoje ciało..mam ochotę je wykorzystać!
Skuliłam się i wybuchłam płaczem,uświadamiając sobie co się zaraz stanie.Diego wbiegł do piwnicy i przytulił mnie...wziął moją twarz w swoje ręce i otarł łzy.
-Kocham cię moja piękna...
-Przecież mnie nienawidzisz
-Ciii...kłamałem..potrzebuję cię..tak bardzo cię potrzebuję moja piękna.
-Kkochasz mnie...-powiedziałam to z ogromną nadzieją.i łamiącym głosem
-Tak..bardzo..zawsze cię kochałem..tylko..po prostu...nie umiem przeżywać stresu i wyżywam się na tobie.
Cała czerwona złapałam Diego za twarz i popatrzyłam mu w oczy pełne łez.Starłam mu wszystkie łzy,i pocałowałam go.
Nagle usłyszałam grzmot drzwi,do piwnicy wpadła policja...i...Leon.Leon wziął mnie na ręce i wybiegł.Zeszłam z niego,i stanęłam cała czerwona jak burak.Brunet złapał moją twarz w dłonie i przytulił mnie do siebie.Dostrzegłam,że zmieniliśmy się..tak strasznie się zmieniliśmy..ja mimo,że wyglądałam na chudą dla siebie byłam dalej okrągła..i miałam brzuch...miałam dalej zielone oczy..ale moje włosy zamiast brązu przypominały czerwień.I moja skóra zrobiła się jaśniejsza niż wcześniej.Leon nadal ma zielone oczy,czarne włosy i jasną cerę.Dalej jestem przy nim malutka..on jest taki wysoki.
-Vviolu...cierpiałaś?
-Bbardzo..ale zawsze na ciebie czekałam.
-Nadal mnie kochasz?
-Ttak...od początku...
Późniejsze dni mijały nudno,ale było mi co raz lepiej.Siedziałam u psychologa całymi dniami..ale później mogłam spędzać czas z Leonem.Zmieniliśmy się..strasznie.Leon jest sam..samotny...czasem wredny..czasem słodki.Dzisiaj mija 2 tydzień od tamtego momentu.Dzisiaj mogę wyjść ze szpitala psychiatrycznego.Będę mieszkać u Leona.Pozwolił mi.Gdy weszliśmy,dom okazał się malutki,ale przytulny.
-Eee...Leon idę się umyć ok?
-Ok...
Gdy się umyłam zauważyłam Leona patrzącego się na mnie -.-
-Napatrzyłeś się już?
-Skąd wiesz?
-Widzę cię -.-
-Masz piękne ciało..
-Pfff mój brzuch najlepszy kuźwa...
-Nie wolno ci mówić takich rzeczy kochanie bo dostaniesz kare.
-Hahahahah! już widzę karę od ciebie.
-Sama chciałaś.
Leon zdjął koszulkę i spodnie...i wszystko i wlazł za mną pod prysznic.
-Fak ju!!!!! co ty kuźwa mi tu!!!
Leon pocałował mnie...a jego ręka zjechała na mój tyłek -.-
-Spadaj zboku!
-To..ręka mi zjechała...to nie moja wina,że jesteś taka niziutka.
Leon uklęknął przede mną i zabrał ręce.
-Patrz,teraz możesz sama mnie pocałować a ja nic ci nie zrobię.
Pocałowałam go i ujęłam jego twarz w ręce.Odgarnęłam jego czarne piękne włosy z twarzy.Pocałowałam go w nos.
-Piękny jesteś..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ho! to jest rozdział 9,i nie mam co napisać...ale wiecie ten tego! licze,że się podoba.MOŻECIE MI NAPISAĆ CZY OBCHODZICIE HALLOWEEN I CZY BĘDZIECIE ZA COŚ PRZEBRANI.JA BĘDĘ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ HALLOWEEN <3
~Monika
Czasami wolałabym być zupełnie sama,niż żyć tak jak teraz.Naglę słyszę grzmot drzwi.Co oznacza,że Diego wrócił pijany.Słyszałam od progu domu:
-Moja cudowna kobietko chodź tu! i to twoje ciało..mam ochotę je wykorzystać!
Skuliłam się i wybuchłam płaczem,uświadamiając sobie co się zaraz stanie.Diego wbiegł do piwnicy i przytulił mnie...wziął moją twarz w swoje ręce i otarł łzy.
-Kocham cię moja piękna...
-Przecież mnie nienawidzisz
-Ciii...kłamałem..potrzebuję cię..tak bardzo cię potrzebuję moja piękna.
-Kkochasz mnie...-powiedziałam to z ogromną nadzieją.i łamiącym głosem
-Tak..bardzo..zawsze cię kochałem..tylko..po prostu...nie umiem przeżywać stresu i wyżywam się na tobie.
Cała czerwona złapałam Diego za twarz i popatrzyłam mu w oczy pełne łez.Starłam mu wszystkie łzy,i pocałowałam go.
Nagle usłyszałam grzmot drzwi,do piwnicy wpadła policja...i...Leon.Leon wziął mnie na ręce i wybiegł.Zeszłam z niego,i stanęłam cała czerwona jak burak.Brunet złapał moją twarz w dłonie i przytulił mnie do siebie.Dostrzegłam,że zmieniliśmy się..tak strasznie się zmieniliśmy..ja mimo,że wyglądałam na chudą dla siebie byłam dalej okrągła..i miałam brzuch...miałam dalej zielone oczy..ale moje włosy zamiast brązu przypominały czerwień.I moja skóra zrobiła się jaśniejsza niż wcześniej.Leon nadal ma zielone oczy,czarne włosy i jasną cerę.Dalej jestem przy nim malutka..on jest taki wysoki.
-Vviolu...cierpiałaś?
-Bbardzo..ale zawsze na ciebie czekałam.
-Nadal mnie kochasz?
-Ttak...od początku...
Późniejsze dni mijały nudno,ale było mi co raz lepiej.Siedziałam u psychologa całymi dniami..ale później mogłam spędzać czas z Leonem.Zmieniliśmy się..strasznie.Leon jest sam..samotny...czasem wredny..czasem słodki.Dzisiaj mija 2 tydzień od tamtego momentu.Dzisiaj mogę wyjść ze szpitala psychiatrycznego.Będę mieszkać u Leona.Pozwolił mi.Gdy weszliśmy,dom okazał się malutki,ale przytulny.
-Eee...Leon idę się umyć ok?
-Ok...
Gdy się umyłam zauważyłam Leona patrzącego się na mnie -.-
-Napatrzyłeś się już?
-Skąd wiesz?
-Widzę cię -.-
-Masz piękne ciało..
-Pfff mój brzuch najlepszy kuźwa...
-Nie wolno ci mówić takich rzeczy kochanie bo dostaniesz kare.
-Hahahahah! już widzę karę od ciebie.
-Sama chciałaś.
Leon zdjął koszulkę i spodnie...i wszystko i wlazł za mną pod prysznic.
-Fak ju!!!!! co ty kuźwa mi tu!!!
Leon pocałował mnie...a jego ręka zjechała na mój tyłek -.-
-Spadaj zboku!
-To..ręka mi zjechała...to nie moja wina,że jesteś taka niziutka.
Leon uklęknął przede mną i zabrał ręce.
-Patrz,teraz możesz sama mnie pocałować a ja nic ci nie zrobię.
Pocałowałam go i ujęłam jego twarz w ręce.Odgarnęłam jego czarne piękne włosy z twarzy.Pocałowałam go w nos.
-Piękny jesteś..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ho! to jest rozdział 9,i nie mam co napisać...ale wiecie ten tego! licze,że się podoba.MOŻECIE MI NAPISAĆ CZY OBCHODZICIE HALLOWEEN I CZY BĘDZIECIE ZA COŚ PRZEBRANI.JA BĘDĘ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ HALLOWEEN <3
~Monika
poniedziałek, 12 października 2015
Rozdział 8.Okienny pocałunek
*Violetta*
Obudziłam się,cała pokryta trawą.Było odrobinę zimno,ale jakoś dawałam radę.Lepsze to niż mieszkanie z Diego.Wyjęłam z walizki,kanapkę i wodę.Zjadłam *śniadanie* spojrzałam na swoje ramie,i koszulkę.Cała poplamiona,a w niej dziura.Popatrzyłam na moje ramie...wystające kości,siniaki,skóra z śniadej stała się śnieżna.Nagle zauważyłam...Diego...panicznie spojrzałam w jego stronę.Widziałam złość w jego oczach,płomienie.Podszedł do mnie,nawet nie zdążyłam uciec.Złapał mnie za policzek i mocno pociągnął.
-Ty szmato,gdzie ty się podziewałaś?! myślisz,że możesz tak sobie wychodzić kiedy i gdzie chcesz?! teraz tak nie będzie..
-Przestań! czemu nie chcesz dać mi normalnie żyć?!
-Poślubiłaś mnie,należysz do mnie.
-Nie jestem rzeczą!
Pociągnął mnie mocno za rękę,poczułam przeszywający\ mnie ból.Zgięłam kolana,i upadłam na ziemię.Ostatnią rzeczą którą widziałam była ciemność.
Obudziłam się.
Leniwie potarłam ręką o czoło.Zaczęłam oglądać otoczenie.Zdaje się,że byłam w jakiejś piwnicy,dokładniej chyba w piwnicy Diego.O wilku mowa...zjawił się uradowany od ucha do ucha.
-I jak ci się kochanie podoba otoczenie?
-Czemu...czemu...
-Co czemu?
-Przecież,mówiłeś,że mnie kochasz.
-To,że mówię niektóre rzeczy nie oznacza,są to rzeczy prawdziwe.
-Jak to?!
-Normalnie,nie było trudno zwabić cię.Dałem ci papierosy,piwo..narkotyki.Myślisz,że byłaś trudna do zdobycia?
Zaczęłam płakać.
Diego przytulił mnie do siebie,i wymusił pocałunek,który był gorący i niemiłosiernie długo trwał.Nienawidzę jego ust..są obrzydliwe...ale jednocześnie takie uzależniające.Za każdym razem zastanawiam się czemu nie uciekam od niego,i za każdym razem przypominam sobie ,że żyję w toksycznym związku,który nigdy się nie skończy.Powinnam wiedzieć,że Diego zawsze był taki zły,ale nigdy nie mogłam się od niego powstrzymać
-Przełykam,
moja szyja będzie płonąć.
i kiedy się całujemy
jest mi niedobrze w twoich ustach
Wiem, że chcesz dalej
Lizać moje otwarte rany
i położyć trochę lodu.
i zdusić nim moje chore wady
O Boże, światła są włączone.
I wtedy nagle usłyszałam nutę,
Rozpoczęła się w mojej piersi i skończyła w gardle,
Wtedy zorientowałam się,
I wtedy zorientowałam się,
I wtedy zorientowałam się,
Że pływałam
Tak, pływałam
I teraz pływam
Tak, pływam
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam
Obudziłam się,cała pokryta trawą.Było odrobinę zimno,ale jakoś dawałam radę.Lepsze to niż mieszkanie z Diego.Wyjęłam z walizki,kanapkę i wodę.Zjadłam *śniadanie* spojrzałam na swoje ramie,i koszulkę.Cała poplamiona,a w niej dziura.Popatrzyłam na moje ramie...wystające kości,siniaki,skóra z śniadej stała się śnieżna.Nagle zauważyłam...Diego...panicznie spojrzałam w jego stronę.Widziałam złość w jego oczach,płomienie.Podszedł do mnie,nawet nie zdążyłam uciec.Złapał mnie za policzek i mocno pociągnął.
-Ty szmato,gdzie ty się podziewałaś?! myślisz,że możesz tak sobie wychodzić kiedy i gdzie chcesz?! teraz tak nie będzie..
-Przestań! czemu nie chcesz dać mi normalnie żyć?!
-Poślubiłaś mnie,należysz do mnie.
-Nie jestem rzeczą!
Pociągnął mnie mocno za rękę,poczułam przeszywający\ mnie ból.Zgięłam kolana,i upadłam na ziemię.Ostatnią rzeczą którą widziałam była ciemność.
Obudziłam się.
Leniwie potarłam ręką o czoło.Zaczęłam oglądać otoczenie.Zdaje się,że byłam w jakiejś piwnicy,dokładniej chyba w piwnicy Diego.O wilku mowa...zjawił się uradowany od ucha do ucha.
-I jak ci się kochanie podoba otoczenie?
-Czemu...czemu...
-Co czemu?
-Przecież,mówiłeś,że mnie kochasz.
-To,że mówię niektóre rzeczy nie oznacza,są to rzeczy prawdziwe.
-Jak to?!
-Normalnie,nie było trudno zwabić cię.Dałem ci papierosy,piwo..narkotyki.Myślisz,że byłaś trudna do zdobycia?
Zaczęłam płakać.
Diego przytulił mnie do siebie,i wymusił pocałunek,który był gorący i niemiłosiernie długo trwał.Nienawidzę jego ust..są obrzydliwe...ale jednocześnie takie uzależniające.Za każdym razem zastanawiam się czemu nie uciekam od niego,i za każdym razem przypominam sobie ,że żyję w toksycznym związku,który nigdy się nie skończy.Powinnam wiedzieć,że Diego zawsze był taki zły,ale nigdy nie mogłam się od niego powstrzymać
-Przełykam,
moja szyja będzie płonąć.
i kiedy się całujemy
jest mi niedobrze w twoich ustach
Wiem, że chcesz dalej
Lizać moje otwarte rany
i położyć trochę lodu.
i zdusić nim moje chore wady
O Boże, światła są włączone.
Całuję go dalej,a łzy ciekną po moich policzkach.Diego cwaniacko się uśmiecha,a ja spuszczam głowę cała czerwona jak burak.Diego przynosi alkohol,i zaczynamy pić.Niby,go nie kocham,niby go nienawidzę,ale w mojej wyobraźni dalej widzę pomagającego mi chłopaka.Kładę się na nim i całuję go w usta cała czerwona.Zawstydzona,upokorzona,samotna,oziębła,niekochana,chcąca więcej niż ma,chcąca dalej żyć w toksycznym związku i jednocześnie go zakończyć.Jestem tak niezdecydowana.Jestem ciekawa czy ktoś kiedyś mnie uratuje.Rano budzę się sama.Bez Diego w piwnicznym łóżku.Widzę 2 kawałki chleba i wodę na talerzu.Nie dotykam ich tylko leżę i śpiewam.
-
I wtedy nagle usłyszałam nutę,
Rozpoczęła się w mojej piersi i skończyła w gardle,
Wtedy zorientowałam się,
I wtedy zorientowałam się,
I wtedy zorientowałam się,
Że pływałam
Tak, pływałam
I teraz pływam
Tak, pływam
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć
Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam
Nagle zauważam okno,widzę przechodnia,który chyba wsłuchał się w mój śpiew.Mój głos do niczego się nie nadaje..przechodzeń wygląda zupełnie jak Leon.Gdy mnie zauważa podchodzie bliżej do okna.Podbiegam,i chucham gorącym powietrzem w okno tworząc parę.Szybko bazgrzę na szybie:
-Pomocy..pomóż mi,uratuj mnie z tej klatki.
Leon dotyka ręką okna,robię również to samo.Przykładam swój nos do okna,on swój też.A na końcu usta..jest to okienny pocałunek.Piszę na szybie:
-Kocham cię,nigdy nie zapomniałam.
Leon pisze:
-Kocham cię.
A potem odchodzi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Wybaczcie,że nic nie pisałam,ale nie miałam pomysłu,jednak akurat dzisiaj dostałam dużo weny twórczej.I hope you like it :D Wgl to jakby co,to to okno w piwnicy,to chodzi o to,że to nie jest do końca piwnica.Tylko pomieszczenie w domu z którego dobrze widać ulicę.Violetta nazywa to piwnicą,bo w środku zupełnie wygląda jak piwnica XD
~Monika
niedziela, 4 października 2015
Rozdział 7.Violetta-żona Diego
Gdy tak siedzę na kolanach Diego,czuję się przy nim bezpiecznie,i myślę jak dobrze było mieć go jako chłopaka.Nagle patrzymy się w oczy.Jednak siedzimy zupełnie na widoku przed szkołą.Patrzę się w jego czarne oczy,i dostrzegam,że nadal mnie kocha,ja jego chyba też bo oddaję jego delikatny pocałunek który można powiedzieć ,że był na próbę czy się zgodzę czy nie.Cała czerwona spojrzałam się na niego.Diego był przystojnym chłopakiem starszym ode mnie o 2 lata.Miał czarne włosy,czarne oczy,jasną cerę i był dobrze zbudowany.Może pora coś zmienić,i wrócić do niego? cała czerwona wtuliłam się w niego.
*Leon*
Wyszedłem przed szkołę..i widzę jak Violetta siedzi w ramionach Diego.Kiedyś tak na niego narzekała a teraz..widzę,że źle ją oceniłem..widocznie udawała.Widocznie nadal kocha Diego.Spojrzałem się na nią pogardliwie i odszedłem do domu.
Kolejne godziny,dni,tygodnie,miesiące mijały tak samo.
Leon dostał depresji,nie mógł żyć bez Violetty.Mimo,że w dalszym ciągu jest ten sam,nie może żyć bo brak mu Violetty.Całymi dniami siedzi przed laptopem,pochlipując.
Violetta? u Violetty nie jest dobrze.Nie chodzi do szkoły.Nawet nie wiecie co się wydarzyło.Violetta tęskni za Leonem ale kilka miesięcy temu próbowała zatopić ból,w Diego.Diego nie okazał być się dobry,łaskawy i uczciwy.Violetta całymi dniami siedzi w domu.Sprząta,gotuje.Diego zmusił ja do małżeństwa,Violetta zgodziła się.Diego totalnie odbiło,jest bestią jeśli nie spodoba mu się obiad,bije i znęca się nad Violettą.Dziewczyna była kiedyś okrągła,miała kobiece kształty.Teraz jest chuda jak patyk.Strasznie wymarniała.O makijażu to nawet nie myśli,nie ma go.Ma fioletowe sińce pod oczami,okropnie długie brązowe włosy,których nie ścina.Violetta codziennie,śpiewa.Nadal marzy o karierze muzycznej..marzy..jednak Viola chciałaby zostać gwiazdą rocka.W ciągłym czasie,kocha czerń,i rocka.Viola raz miała próbę samobójczą przed Diego,po powrocie ze szpitala Diego tak się zezłościł na Violettę ,że zrobił szramy nożem na jej rękach.Diego,wykorzystuje Violę..seksualnie.VIoletta nie ma życie.Marzy o śmierci,ale nie chce by znowu wylądowała w szpitalu i Diego ją tak brutalnie pobił.
*Violetta*
Siedzę w kuchni,Diego jest już w pracy.Nie wiem co zrobić,żeby się stąd wyrwać.Zrobiłam obiad,i zdjęłam fartuszek kuchenny,spakowałam się i postanowiłam uciec.Pójdę nad jezioro.Kiedyś poszłam tam z Leonem,i jest to nasze magiczne miejsce.Diego,na pewno mnie tam nie znajdzie.Gdy szłam,czułam się wolna.Czułam wiatr,i powietrze.Nareszcie jestem wolna...nie muszę być czyimś przedmiotem.Z moim *mężem* nigdy nic nie wiadomo..raz mnie bije,robi blizny nożem,potem ciągnie mnie za włosy do łóżka,innym razem wyzywa od suk itd..a jeszcze innym bierze szklankę z wodą albo wódką,i wylewa na mnie.Nagle,zauważyłam samochód podobny do samochodu mojego męża.Szybkim biegiem uciekłam prosto nad jezioro.Dzisiejszą noc spędzę właśnie tam.Zjadłam kilka kanapek i poszłam spać.
piątek, 2 października 2015
Rozdział 6.Violu ty palisz?
*Violetta*
Siedzę na chodniku,w skateparku i sobie śpiewam.Śpiewam sobie:
-Chcesz bym spłonęła
Chcesz bym spłonęła
Chcesz bym cierpiała
I może w końcu się nauczęWłaśnie..może w końcu się nauczę,nie ufać ludziom którym nie powinnam.Może to był błąd? chodzenie z Leonem,co mi po tym,że z nim pisałam jak nie wiem tak naprawdę kim on do końca jest.Nagle zauważyłam czarnowłosego chłopaka,którego dobrze znałam.Diego.Podszedł i usiadł obok mnie.Otarł łzę z mojej twarzy i dziwnie się na mnie popatrzył:
-Hej,Violu czemu płaczesz? takie piękne dziewczyny nie powinny płakać.
-Lleon..mnie rzucił..
-Och..przykro mi..
-Spokojnie..dam radę..może..
Diego palił papierosa.Sięgnął po paczkę,wyjął jednego i dał mi do ręki.
-Ulży ci.
-Eemmm-wydałam z siebie dźwięk niepewności
-Spokojnie,palę od..w sumie to od dawna..
Zapaliłam papierosa,i zaciągnęłam się.Zamknęłam oczy,i faktycznie było mi lepiej.
*Violetta 5 godzin później*
Dzisiejszy dzień był fajny..Diego był u mnie,pomógł mi zapomnieć trochę o Leonie i dał mi radę.
-Zmień styl ubierania się,malowania do dowolny oby inny.Wyglądaj tak aby Leon widział,że wcale nie zaszkodziło ci rozstanie,wręcz przeciwnie.
Piliśmy piwo,paliliśmy i przytulaliśmy się..w sumie to tylko mój przyjaciel.Przecież nie chodzę z Leonem,a przytulać się mogę.
Rano wstałam wcześniej aby się ogarnąć na nowo.Założyłam czarne pończochy,czarne krótkie spodenki odkrywające tyłek i glany.Na górę założyłam skórzaną czarną kurtkę i bluzkę do połowy brzucha.Wzięłam naszyjnik oraz kolczyki krzyże.Pomalowałam się ciemno czerwoną szminką,i czarnymi cieniami.Włosy pofarbowałam na czarno,wczoraj.Założyłam plecak na plecy,i ruszyłam do szkoły.Chodziliśmy do liceum,nie mogli mi zwrócić uwagi na ubiór.Zapaliłam papierosa, i patrzyłam na wszystkie strony czy jest Leon. W końcu spotkałam jego wzrok.Szedł za mną.Podszedł do mnie i złapał mnie za ramię.
-Violu ty palisz?
-Chyba widać nie?
-Ii.. masz czarne włosy.
-Ty też masz,ty też palisz..
-I czemu jesteś inaczej ubrana?
-Bo tak lubię? czy mógłbyś się łaskawie nie wpieprzać w moje życie? przecież mnie kochanie rzuciłeś co ty nie pamiętasz?
-Ppamiętam..żałuję..nie mam nawet twojej pamiątki..
-Zaraz ci zrobię pamiątkę-rzuciłam z szeroki uśmiechem.
Namiętnie oraz ostro pocałowałam Leona,przygryzając jego wargę niemal do krwi.Leon stał chwilę w osłupieniu,a ja tylko zakręciłam się w koło i ruszyłam do szkoły.Po drodze spotkałam Diego.Pocałował mnie w rękę i wziął na barana.Przez całą drogę się śmiałam.W końcu,zaproponował mi wagary.Z chęcią się zgodziłam.Tam Diego pokazał mi saszetkę z białym proszkiem..to była marihuana.Razem z Diego zapaliłam.Było super..tak jakby cały świat zniknął i zostałam tylko ja i on.Swoją drogą Diego,nigdy nie był taki kochany.Przytuliłam się do niego i siedziałam mu na kolanach.
Siedzę na chodniku,w skateparku i sobie śpiewam.Śpiewam sobie:
-Chcesz bym spłonęła
Chcesz bym spłonęła
Chcesz bym cierpiała
I może w końcu się nauczęWłaśnie..może w końcu się nauczę,nie ufać ludziom którym nie powinnam.Może to był błąd? chodzenie z Leonem,co mi po tym,że z nim pisałam jak nie wiem tak naprawdę kim on do końca jest.Nagle zauważyłam czarnowłosego chłopaka,którego dobrze znałam.Diego.Podszedł i usiadł obok mnie.Otarł łzę z mojej twarzy i dziwnie się na mnie popatrzył:
-Hej,Violu czemu płaczesz? takie piękne dziewczyny nie powinny płakać.
-Lleon..mnie rzucił..
-Och..przykro mi..
-Spokojnie..dam radę..może..
Diego palił papierosa.Sięgnął po paczkę,wyjął jednego i dał mi do ręki.
-Ulży ci.
-Eemmm-wydałam z siebie dźwięk niepewności
-Spokojnie,palę od..w sumie to od dawna..
Zapaliłam papierosa,i zaciągnęłam się.Zamknęłam oczy,i faktycznie było mi lepiej.
*Violetta 5 godzin później*
Dzisiejszy dzień był fajny..Diego był u mnie,pomógł mi zapomnieć trochę o Leonie i dał mi radę.
-Zmień styl ubierania się,malowania do dowolny oby inny.Wyglądaj tak aby Leon widział,że wcale nie zaszkodziło ci rozstanie,wręcz przeciwnie.
Piliśmy piwo,paliliśmy i przytulaliśmy się..w sumie to tylko mój przyjaciel.Przecież nie chodzę z Leonem,a przytulać się mogę.
Rano wstałam wcześniej aby się ogarnąć na nowo.Założyłam czarne pończochy,czarne krótkie spodenki odkrywające tyłek i glany.Na górę założyłam skórzaną czarną kurtkę i bluzkę do połowy brzucha.Wzięłam naszyjnik oraz kolczyki krzyże.Pomalowałam się ciemno czerwoną szminką,i czarnymi cieniami.Włosy pofarbowałam na czarno,wczoraj.Założyłam plecak na plecy,i ruszyłam do szkoły.Chodziliśmy do liceum,nie mogli mi zwrócić uwagi na ubiór.Zapaliłam papierosa, i patrzyłam na wszystkie strony czy jest Leon. W końcu spotkałam jego wzrok.Szedł za mną.Podszedł do mnie i złapał mnie za ramię.
-Violu ty palisz?
-Chyba widać nie?
-Ii.. masz czarne włosy.
-Ty też masz,ty też palisz..
-I czemu jesteś inaczej ubrana?
-Bo tak lubię? czy mógłbyś się łaskawie nie wpieprzać w moje życie? przecież mnie kochanie rzuciłeś co ty nie pamiętasz?
-Ppamiętam..żałuję..nie mam nawet twojej pamiątki..
-Zaraz ci zrobię pamiątkę-rzuciłam z szeroki uśmiechem.
Namiętnie oraz ostro pocałowałam Leona,przygryzając jego wargę niemal do krwi.Leon stał chwilę w osłupieniu,a ja tylko zakręciłam się w koło i ruszyłam do szkoły.Po drodze spotkałam Diego.Pocałował mnie w rękę i wziął na barana.Przez całą drogę się śmiałam.W końcu,zaproponował mi wagary.Z chęcią się zgodziłam.Tam Diego pokazał mi saszetkę z białym proszkiem..to była marihuana.Razem z Diego zapaliłam.Było super..tak jakby cały świat zniknął i zostałam tylko ja i on.Swoją drogą Diego,nigdy nie był taki kochany.Przytuliłam się do niego i siedziałam mu na kolanach.
środa, 30 września 2015
Rozdział 5.Znowu mi uciekła
*Leon*
Jest poniedziałek,budzik zaczął dzwonić o 7 rano.Leniwie wstałem z łóżka,i założyłam czarną bluzę z kapturem i jakieś jeansy.Zjadłem śniadanie,spakowałem się i wziąłem słuchawki i komórkę.Po cichu pośpiewywałem.Chwyciłem papierosa z paczki i go zapaliłem,patrzyłem jak chłód tlenu styka się z dymem tytoniu.Popatrzyłem,na kapiący po starym ceglanym chodniku deszcz,i ruszyłem do szkoły..bez Violetty.Mam dziwne wrażenie,że będzie źle...może nie pasujemy do siebie? sam nie wiem...akurat dzisiaj czuję,że..tak jakoś..nie potrzebuję jej.Gdy dotarłem do szkoły usiadłem w ławce.Nagle do sali wbiegła Violetta ubrana w bluzę i podarte spodnie.Usiadła za mną i obraźliwie się na mnie popatrzyła.
*Violetta*
Leon dzisiaj po mnie nie przyszedł..nie wiem o co mu chodzi.Fakt,że czasem jest dla mnie niemiły..ale dzisiaj? nie odezwał się nawet do mnie..co ja zrobiłam? wkurzyłam go jakoś?
Na przerwie podeszłam do niego i spytałam się:
-Hej Leon,wszystko dobrze?
Nic nie odpowiedział
-Hej,jesteśmy przyjaciółmi możemy mówić sobie wszystko.
-Nie.nie jesteśmy,nawet nie chcę z tobą być.
*Leon*
Patrzyłem jak Violetcie zaczęły się rozszerzać oczy,który były brązowe teraz stały się czarne.Usiadła za mną.Nagle jakiś ktoś dał jej puszkę z napojem.Najdziwniejsze było to ,że Violetta nie zalała się łzami,tylko siedziała nieruchomo,jakby nic się nie stało.Tak jakby nie było nawet mnie.Nagle dzwonek zadzwonił.
-Proszę pani.
-Tak Leon?
-Może mnie pani przesadzić,nie chcę siedzieć obok tej dziewczyny..
-Ale,chciałabym ,żebyś udzielał jej korepetycji,słabo jej idzie.
-To,że siedzę obok niej nie robi ze mnie jej przyjaciela,jeśli nie może dać sobie rady z tak prostym materiałem to znaczy tylko tyle ,że jest głupia.
Violetta zalała się łzami od stóp do głów.Chwyciła puszkę i wylała ją wprost na głowę Leona.
-Tak jestem głupia,jestem głupia bo zwróciłam uwagę na takiego idiotę jak ty! jesteś zwykłym skurwielem i życzę ci szybkiej śmierci.Violetta chwyciła swą torebkę i wybiegła z sali. A ja..nagle się otrząsnąłem..co ja najlepszego zrobiłem? zraziłem do siebie jedyną dziewczynę,której na mnie zależało..która kochała mnie takim jakim jestem..poszedłem do łazienki i umyłem włosy.Wyszedłem na dwór,i zapaliłem papierosa...byłem tak wkurzony..nagle znalazłem ją wzrokiem.Siedziała na drzewie..(swoją droga nie wiem jak tak weszła...) i płakała..wręcz jęczała.Wszedłem za nią na drzewo i przytuliłem ją..ona tylko mnie odepchnęła i znowu mi uciekła..
Jest poniedziałek,budzik zaczął dzwonić o 7 rano.Leniwie wstałem z łóżka,i założyłam czarną bluzę z kapturem i jakieś jeansy.Zjadłem śniadanie,spakowałem się i wziąłem słuchawki i komórkę.Po cichu pośpiewywałem.Chwyciłem papierosa z paczki i go zapaliłem,patrzyłem jak chłód tlenu styka się z dymem tytoniu.Popatrzyłem,na kapiący po starym ceglanym chodniku deszcz,i ruszyłem do szkoły..bez Violetty.Mam dziwne wrażenie,że będzie źle...może nie pasujemy do siebie? sam nie wiem...akurat dzisiaj czuję,że..tak jakoś..nie potrzebuję jej.Gdy dotarłem do szkoły usiadłem w ławce.Nagle do sali wbiegła Violetta ubrana w bluzę i podarte spodnie.Usiadła za mną i obraźliwie się na mnie popatrzyła.
*Violetta*
Leon dzisiaj po mnie nie przyszedł..nie wiem o co mu chodzi.Fakt,że czasem jest dla mnie niemiły..ale dzisiaj? nie odezwał się nawet do mnie..co ja zrobiłam? wkurzyłam go jakoś?
Na przerwie podeszłam do niego i spytałam się:
-Hej Leon,wszystko dobrze?
Nic nie odpowiedział
-Hej,jesteśmy przyjaciółmi możemy mówić sobie wszystko.
-Nie.nie jesteśmy,nawet nie chcę z tobą być.
*Leon*
Patrzyłem jak Violetcie zaczęły się rozszerzać oczy,który były brązowe teraz stały się czarne.Usiadła za mną.Nagle jakiś ktoś dał jej puszkę z napojem.Najdziwniejsze było to ,że Violetta nie zalała się łzami,tylko siedziała nieruchomo,jakby nic się nie stało.Tak jakby nie było nawet mnie.Nagle dzwonek zadzwonił.
-Proszę pani.
-Tak Leon?
-Może mnie pani przesadzić,nie chcę siedzieć obok tej dziewczyny..
-Ale,chciałabym ,żebyś udzielał jej korepetycji,słabo jej idzie.
-To,że siedzę obok niej nie robi ze mnie jej przyjaciela,jeśli nie może dać sobie rady z tak prostym materiałem to znaczy tylko tyle ,że jest głupia.
Violetta zalała się łzami od stóp do głów.Chwyciła puszkę i wylała ją wprost na głowę Leona.
-Tak jestem głupia,jestem głupia bo zwróciłam uwagę na takiego idiotę jak ty! jesteś zwykłym skurwielem i życzę ci szybkiej śmierci.Violetta chwyciła swą torebkę i wybiegła z sali. A ja..nagle się otrząsnąłem..co ja najlepszego zrobiłem? zraziłem do siebie jedyną dziewczynę,której na mnie zależało..która kochała mnie takim jakim jestem..poszedłem do łazienki i umyłem włosy.Wyszedłem na dwór,i zapaliłem papierosa...byłem tak wkurzony..nagle znalazłem ją wzrokiem.Siedziała na drzewie..(swoją droga nie wiem jak tak weszła...) i płakała..wręcz jęczała.Wszedłem za nią na drzewo i przytuliłem ją..ona tylko mnie odepchnęła i znowu mi uciekła..
wtorek, 29 września 2015
One shot cz.2 Violetta i Leon historia inna niż wszystkie
*Violetta*
Jak zwykle mój makijaż opierał się na czarnych cieniach,ciemnej szmince zakryciu kilku niedoskonałości,różu itd.Gdy skończyłam wyszłam i sprawdziłam moją komórkę,puściłam na mega głośno rocka i mogłam szaleć.Oczywiście,dzisiaj nie idę na imprezę,jak już pójdę wypić trochę piwa z koleżanką czy coś..
-Violetta wiesz gdzie mieszkam?
-Oo właśnie,gdzie ty mieszkasz?
-Haha,odprowadź mnie to się dowiesz.
-Dobra...skoro chcesz.
Wzięłam tylko torbę i poszliśmy,do jego domu szło się piękną leśną dróżką,jakieś 15 minut.
Spokojnie mogłam tam dotrzeć sama.
-Idziemy gdzieś dzisiaj?
-Możemy,tylko zabiorę koleżankę i kolegę,to pójdziemy na piwo ok?
-Ok
-To do 20.
-Przyjdę po ciebie,trzymaj się kochanie.
Leon podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek,po czym poszedł do domu.Postanowiłam zrobić to samo.
Gdy wróciłam strasznie mi się nudziło..sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Spojrzałam z niechęcią na kuchnię i resztę domu.. mieszkałam w dość małym przytulnym mieszkanku,które było w samym środku miasta.To był jedyny plus,w czasach gimnazjalnych.Gdy chodziłam z Leonem na wagary,zawsze kiedy nie było mamy w domu kradliśmy papierosy i piwo,i uciekaliśmy na dach jakichś bloków.
Byłam wtedy taka urocza,niewinna itd..chociaż już wtedy słuchałam dobrej muzyki i ubierałam się na czarno tylko częściej nosiłam spódnice,i byłam bardziej subtelna.
To zdjęcie było wykonane,nie uwierzycie...1 gimnazjum.Naprawdę,chociaż z tego co pamiętam na wagary zaczęłam chodzić dopiero w 2.Szczerze,w 2 gimnazjum zdarzyło się coś bardzo traumatycznego dla mnie..ale wolę o tym nie opowiadać,nie jestem gotowa.Popatrzyłam na kuchnię,uznałam ,że kiedyś trzeba posprzątać.Ten dzień nadszedł dziś...szczerze? po 3 godzinach sprzątnęłam wszystko.Nawet fajnie,gdy jest tak czysto pomyślałam.Spojrzałam w lustro na moje czarne włosy i resztę,rozpłakałam się.Zawsze tak mam,gdy patrzę na siebie widzę w moich oczach smutek.Wiem,że mam lekką depresję,ale w moich oczach za każdym razem dostrzegam tyle bólu..cały ocean bólu.Szybko sięgnęłam po chusteczkę i spojrzałam na zegarek,okazało się,że jest już 18.Czyli zostały mi 2 godziny..zaczęłam szukać jakichś ładnych ubrań.
Ubrałam się w czarne podarte na kolanach spodnie,luźną koszulkę z Nirvaną i do tego czarne botki,tatto choker,naszyjnik krzyż i mogłam iść. Wzięłam torebkę,spakowałam do niej różne rzeczy i wyruszyłam po moją koleżankę,Clarissę.Była nieco subtelniejsza ode mnie,ale jest tak dobrą i ciepłą osobą,że kocham ją po prostu.Przytuliłyśmy się i wróciłyśmy do mnie.Około 20 przyszedł Leon razem ze swoim kolegą.Okazało się,że każdy usiadł osobno,ja z Leonem razem A Clarissa i Robert Razem.Wypiliśmy kilka piw,przytuliłam się do Leona,który mnie odprowadził do domu,i pocałował w rękę.Gdy wróciłam do domu,to jedyną rzeczą o której myślałam było pójście spać.Zmieniłam piżamę i od razu rzuciłam się na łóżko,bez żadnych innych rzeczy np.demakijażu,itd.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak się prezentuje one shot cz.2 B) części,będzie chyba do 5 ale pewności nie mam xd
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak się prezentuje one shot cz.2 B) części,będzie chyba do 5 ale pewności nie mam xd
Rozdział 4.-*Violetta i Leon to miłość*
*Violetta*
Chyba nagle usnęłam...
-Hej Violu!
-Ej Viola wstawaj!
-Czekaj Leoś jeszcze 5 min...
-,Że kto? Viola wstawaj...
Nagle się przebudziłam
-Violu,my tu nocować przyszłyśmy a ty już śpisz.
-Przepraszam,ale ty gwiazdy usypiają.
-Ta jasne..
-No tak! mówię prawdę!
Wstałam z ziemi,wzięłam dziewczyny za ręce i poszłyśmy do domu.
-To co robimy najpierw?
-Jak chcecie
-Możemy pogadać o chłopakach i oglądać film!
-Dobry pomysł
*Chwilę później*
-To jaki film oglądamy?
-Może jakiś romantyczny?
-A pro po romantyzmu..Viola co to za Leon?
-Eee..taki tam...
-Ja wiem! ja wiem! to pewnie ten nowy..- powiedziała Camila
-M-mmoże...
-Dobra, Violka nie udawaj niewinnej...co wy tu wyprawialiście? - zażartowała Fran
-Skąd t-ty..wiesz ,że my coś..
-HA!!! to oznacza,że on z nią..ona z nim..łóżko! -powiedziała podejrzliwie Cami
-To prawda Violu?
-Nno..dobra przyznaje się! chodzę z nim i miałam z nim mój 1 raz...
-Mam pomysł! zamiast oglądać jakiś film romantyczny niech Violcia nam opowie o nich <3
*Leon*
Siedzę w domu,i zastanawiam się co może robić Violetta.Tak bardzo ją kocham..jestem ciekaw,czy długo będziemy ze sobą.Miałem już kilka dziewczyn,i po prostu je rzuciłem.Krótko mówiąc zachowywały się jak zwykłe k*rwy .Tylko chciały się mną lansować przed koleżankami..a Violetta? nawet im mnie nie przedstawiła.I szczerze? cieszy mnie to,wolę to niż żeby przyprowadzała koleżanki na każde nasze spotkanie..
*Violetta*
Po dość długim,opowiadaniu o nazwie *Violetta i Leon to miłość.* poszłyśmy spać..znaczy one.Ja siedziałam na komórce i pisałam z Leonem.Mój chłopak,napisał żebym weszła na lola.Jednak odpowiedziałam,że nie mogę ponieważ koleżanki u mnie śpią.Reszta była trochę dziwna...
-Violu,wejdź na lola i skype.
-Nie mogę,koleżanki u mnie śpią.
-Aha...ok...
-No co? czasem musimy tak...w końcu to moje przyjaciółki
-To fajnie masz,nie to co ja...
-Jak to?
-Jutro ci powiem.
*Leon*
Ah..Violetta ma jakieś koleżanki...wziąłem papierosa i poszedłem na balkon palić.
*Violetta*
-Palę papierosa.
-Leon błagam...
-Ej jestem na balkonie,skocze.
-Nie! zabraniam ci!
-Pff...
-Dobra pff...to dobranoc -.-
-Dobranoc księżniczko
To ostatnio było tak miłe,że poczułam ciepło na sercu.Odłożyłam komórkę na szafkę nocną,nastawiłam budzik i szczęśliwa poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~I tak się kończy 4 rozdział :) 5 pojawi się niebawem,nawet może jutro bo jestem chora i siedzę w ciepłym domciu z kubkiem herbatki :D w ogóle ludzie...wchodzę na bloga a tu 50 tysięcy wyświetleń :OO nawet ponad. Dżisaz dziękuję kochani <3 odwdzięczę się! nawet wiem jak.A więc,sprawa wygląda tak:
-Napiszcie,mi pytanka.
Ile tylko chcecie :)
A ja na nie,odpowiem nawet dam fote mej brzydkiej mordki :)
Pozdrawiam kochani <3
~Monika
Chyba nagle usnęłam...
-Hej Violu!
-Ej Viola wstawaj!
-Czekaj Leoś jeszcze 5 min...
-,Że kto? Viola wstawaj...
Nagle się przebudziłam
-Violu,my tu nocować przyszłyśmy a ty już śpisz.
-Przepraszam,ale ty gwiazdy usypiają.
-Ta jasne..
-No tak! mówię prawdę!
Wstałam z ziemi,wzięłam dziewczyny za ręce i poszłyśmy do domu.
-To co robimy najpierw?
-Jak chcecie
-Możemy pogadać o chłopakach i oglądać film!
-Dobry pomysł
*Chwilę później*
-To jaki film oglądamy?
-Może jakiś romantyczny?
-A pro po romantyzmu..Viola co to za Leon?
-Eee..taki tam...
-Ja wiem! ja wiem! to pewnie ten nowy..- powiedziała Camila
-M-mmoże...
-Dobra, Violka nie udawaj niewinnej...co wy tu wyprawialiście? - zażartowała Fran
-Skąd t-ty..wiesz ,że my coś..
-HA!!! to oznacza,że on z nią..ona z nim..łóżko! -powiedziała podejrzliwie Cami
-To prawda Violu?
-Nno..dobra przyznaje się! chodzę z nim i miałam z nim mój 1 raz...
-Mam pomysł! zamiast oglądać jakiś film romantyczny niech Violcia nam opowie o nich <3
*Leon*
Siedzę w domu,i zastanawiam się co może robić Violetta.Tak bardzo ją kocham..jestem ciekaw,czy długo będziemy ze sobą.Miałem już kilka dziewczyn,i po prostu je rzuciłem.Krótko mówiąc zachowywały się jak zwykłe k*rwy .Tylko chciały się mną lansować przed koleżankami..a Violetta? nawet im mnie nie przedstawiła.I szczerze? cieszy mnie to,wolę to niż żeby przyprowadzała koleżanki na każde nasze spotkanie..
*Violetta*
Po dość długim,opowiadaniu o nazwie *Violetta i Leon to miłość.* poszłyśmy spać..znaczy one.Ja siedziałam na komórce i pisałam z Leonem.Mój chłopak,napisał żebym weszła na lola.Jednak odpowiedziałam,że nie mogę ponieważ koleżanki u mnie śpią.Reszta była trochę dziwna...
-Violu,wejdź na lola i skype.
-Nie mogę,koleżanki u mnie śpią.
-Aha...ok...
-No co? czasem musimy tak...w końcu to moje przyjaciółki
-To fajnie masz,nie to co ja...
-Jak to?
-Jutro ci powiem.
*Leon*
Ah..Violetta ma jakieś koleżanki...wziąłem papierosa i poszedłem na balkon palić.
*Violetta*
-Palę papierosa.
-Leon błagam...
-Ej jestem na balkonie,skocze.
-Nie! zabraniam ci!
-Pff...
-Dobra pff...to dobranoc -.-
-Dobranoc księżniczko
To ostatnio było tak miłe,że poczułam ciepło na sercu.Odłożyłam komórkę na szafkę nocną,nastawiłam budzik i szczęśliwa poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~I tak się kończy 4 rozdział :) 5 pojawi się niebawem,nawet może jutro bo jestem chora i siedzę w ciepłym domciu z kubkiem herbatki :D w ogóle ludzie...wchodzę na bloga a tu 50 tysięcy wyświetleń :OO nawet ponad. Dżisaz dziękuję kochani <3 odwdzięczę się! nawet wiem jak.A więc,sprawa wygląda tak:
-Napiszcie,mi pytanka.
Ile tylko chcecie :)
A ja na nie,odpowiem nawet dam fote mej brzydkiej mordki :)
Pozdrawiam kochani <3
~Monika
Subskrybuj:
Posty (Atom)

