Zmienianko!

Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!

niedziela, 13 grudnia 2015

One shot część 2 *Śnieżynka która roztopiła serce*

-Jak możesz mnie kochać? -Normalnie! wiesz,gdy siedzę tam pod zamarzniętą wodą,zawsze jest mi cieplej,gdy o tobie pomyśle! -Znasz mnie w ogóle? jesteś człowiekiem? -Taaaaak! znam cię..obserwuję cię od kilku lat! hmmm nie..jestem nimfą zimy.To dzięki mnie istnieje zima,wiem,że ją kochasz..a kochając ją kochasz również mnie? prawda? no bo ja jestem zimą.-dziewczyna uśmiechnęła się,a w jej oczach widać było iskierki. -Nie wiem..nie wiem czy cię kocham..nie znam cię jeszcze. -JESZCZE! no dobrze,no to opowiem o sobie! mam na imię Roksana -To imię jest takie ludzkie -Tak! ale mi się podoba -W takim razie jak ja mam na imię? -Kayle! kochany Kayle -Roksana mówiąc to rzuciła mu się w ramiona Kayle nigdy nie czuł takiego przyjemnego ciepła,więc uniósł dziewczynę do góry,i objął ją plecami. -Śmieszna jesteś.. -Może..a ty kochany,najlepszy,mądry,przystojny! idealny! doskonały! dla mnie! Kayle widział,że dziewczyna jest w nim okropnie zakochana Chłopak był z tego strasznie..szczęśliwy? Dziewczyna w końcu,zeszła na ziemię i popatrzyła mu w oczy. -Masz piękne..zielone oczy.Takie wiosenne,ja nienawidzę wiosny..jest zbyt ciepła..wiesz? lód czasem jest potrzebny..obniżam sobie nastrój żeby nie poczuć rozczarowania..dopóki nie zaczęłam cię obserwować byłam najsmutniejszą osobą na świecie,i prawie się zabiłam.Ale wtedy pojawiłeś się ty...za każdym razem jak siadałeś na ławce,widziałam smutek w twoich oczach.Wtedy byłam bardziej smutna od ciebie,bo zależało mi na tobie.Gdy byłeś smutny czarowałam śnieg,i posyłałam go w twoją stronę byś nie mógł płakać.Później sam nie chciałeś płakać,byłam szczęśliwa bo wierzyłam,że nie masz już depresji.Niestety,miałeś ją w środku,kocham cię dlatego przyszłam tutaj by cię pocieszać i cię kochać. -Czyli..ile lat na mnie patrzyłaś? -3..ale robiłam to..bo chciałam poczuć miłość,ciepło w sercu.Byłam zamarznięta. -Rozumiem,idziemy? -Gdzie? -Nie mogę cię tak zostawić,mieszkam sam..spokojnie -Jak to jest gdzieś mieszkać? -Nauczę cię wszystkiego..spokojnie. -Dobrze! chodź ! Dziewczyna złapała go za rękę i biegnąc z uśmiechem,jej serce co raz bardziej się ocieplało.Czy możliwe,żeby Roksana z nimfy zimy stała się ludzką *zimą*..może i możliwe? ale może musi się nauczyć,bardziej zakochać,cierpieć..może najpierw musi stać się człowiekiem w duszy?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ŁADNY NIEBIESKI? :D Waaaawaaawwaaaaaa..jej kolejna część..tak późno bo chciałam komenty no ;c tsaaa a poza tym to miałam kilka problemów tak zwana deprecha..zagrożenie z gegry..ale ja to poprawie może xd i tak zdam raczej chyba xd
                    ~Monika

piątek, 27 listopada 2015

One shot część 1 *Śnieżynka która roztopiła serce*

*One shot Śnieżynka która roztopiła serce*

Zima wpada do miast powoli,lecz z przytupem.Nagle na gałązki drzew zaczyna spadać biały puch.Ziemie pokrywa biały koc,a niebo w dzień jest zimno niebiesko,aby o 16-17 mogło stać się granatowe.Zima to też czas magiczny.A co to magia? magia to zjawiska nadprzyrodzone,nadzwyczajne takie które nie zdarzają się prawie nigdy.Takie zjawiska właśnie zaistniały pewnego razu w wielkim mieście Cornvell w stanie Haiku.Był to totalnie normalny stan.Nie działo się tam nic nowego,nic ciekawego.Przynajmniej tak sądził Kayle,do czasu świąt bożego narodzenia.

Kayle siedzi na ławce w parku,rzeka zamarznięta na kość.Księżyc pokazał swoje oblicze. Kayle palił papierosa,patrząc jak jego oddech styka się z zimnym powietrzem.Był lekko zdenerwowany,między innymi tym ,że jego dziewczyna go zostawiła.Okazała się być suką,która całowała się z każdym.Może on jej nie kochał,może mu tylko zależało.Ale zdobyć u niego chociaż to,jest ciężkim wysiłkiem.Chłopak ten był przystojny,jego wadami była lekkomyślność,zadziorność,i w sumie to jeszcze może wrażliwość.Tego chłopaka było łatwo zranić.Jednak był piękny,miał czarne włosy jasną cerę,był wysoki i przy tym chudy.Podobał się prawie wszystkim dziewczynom,jednak one nie podobały się jemu.Były zbyt..wkurzające? on szukał dziewczyny która zakocha się w nim bezwzględnie.On potrzebował uczucia na zawsze,uczucia które nim zawładnie.Straci dla niej głowę.Będzie umiał oddać za nią swoje życie.

-Mam już tego dość! czy w końcu ktoś się we mnie zakocha naprawdę?-krzyknął zły chłopak,a jego oczy były bardziej czarne niż wcześniej.

Nagle tafla zamarzniętego lodu na rzece rozkruszyła się.Woda ruszyła do góry,a z niej ułożyła się figura.Zimno niebieska figura kobiety.Była to kobieta,która miała białe,okropnie długie włosy na których znajdywały się malutkie śnieżynki,Z środka głowy wyrastały potężne jelenie rogi.Figura ubrana była jedynie w jakieś bandaże.Nie miała karnacji jak ludzie,była niebieska ze zdobieniami w śnieżynki na ciele.Miała czarne oczy i fioletowo sine usta.Była piękna.Oczy chłopaka rozbłysły się tysiącem gwiazd gdy ją zobaczył.Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i powiedziała
-Koooocham cię..tak strasznie cię kocham.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Ługa buga 1 część już jest! kolejna część pojawi się niedługo..mam dużo pomysłów! życzę wam wesołych świąt od mikołaja Moniki! ok tak wgl,to zostawiajce komenty plzzz chce wiedzieć,że żyjecie. Wgl zastanawiam się,czy dawać rysunki na deviantarta xd. Okej dobra,spadam juz..
                                                                                  ~Monika

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 12.Epilog

*Wreszcie się obudziła*
Violetta nigdy nie była vampirem..nigdy nie chciała nim być.Przynajmniej to wszystko było w jej sercu.Bo zawsze chciała,mieć 1 żywot.Chciała go przeżyć godnie i sprawiedliwie.I nigdy nikt jej nie pytał czy chce być tą dziwną i zimną istotą.To wszystko działo się w jej głowie.Gdy policjanci wkroczyli do jej domu i Diego..Violetta zasnęła w śpiączkę.I spała w niej do dziś.Śniło jej się ,że pije krew..,że jest zimna jak lód.Tego dnia czyli,22 grudnia Violetta wybudziła się ze śpiączki.Jej naczynka krwionośne zaczęły wariować a krew w nich bulgotać.I Violetta wreszcie zerwała się ze śpiączki.Leon cały czas przy niej siedział..gdy to zobaczył złapał ją za podbródek i mocno pocałował w usta.W końcu mógł..w nim wyrazić milion zatrzymanych w jego sercu emocji,które zlewały się w jedno za każdym razem gdy o niej myślał.Po wszystkich formalnościach,pielęgniarki w końcu zgodziły się na wypuszczenie Violetty ze szpitala.Gdy Leon wyszedł ze swoją wybranką na dwór,oczy Vilu rozbłysły się milionami świateł po zobaczeniu śniegu.Violetta tkwiła w śpiączce 2 lata.Przez ten czas sama tworzyła w swojej głowie życie.Violetta wyciągnęła rękę i złapała piękny płatek śniegu.Przyglądała mu się jak topniał w jej dłoni.Śnieżynka się roztopiła,Violetta się obudziła,a Leon..kochał Violettę i był gotów oddać za nią życie.

poniedziałek, 26 października 2015

Rozdział 11.Obudź się!

Violetta siedziała sama na podłodze.Rozmyślała o kilku sytuacjach z Diego,gdzie normalnie powinna była umrzeć.Wszystko stało się dla niej prawie jasne,gdyby nie usłyszała huku drzwi.
-Wiesz,moją kolejną umiejętnością jest szybkość.
Violetta nie zdąażyła się odwrócić,a Kaname był tuż za nią.Złapał ją za kark i pocałował w szyję.Dotknął jej ramienia.
-To tutaj cię ugryzł.
-Ale kto?
-Zaraz się dowiesz,o ile dasz mi się ugryźć
-Pff..dobra..
Kaname ugryzł ją w ramie..dokładniej w kości obojczykowe.Nagle kości zrobiły się czerwone.
Violetcie otwarły się oczy,i upadła na ziemię na kolana,jakby przed kimś klęczała.


*Wizja ugryzienia Violetty*
-Yamato,kochanie powinnaś być grzeczniejsza.
-Niedoczekanie.
Czyli ,że Violetta była *Yamato*? wszędzie panował mrok i padał śnieg,Yamato była biała jak ściana miała czerwono krwiste włosy i czarne usta.Jej kości obojczykowe miały kolor soczystej czerwieni.
-Wiesz,że musisz stać się vampirem? sama chciałaś trafić do piekieł.Twój wybór,jeśli nie zgodzisz się,to nie pójdziesz porozmawiać z szatanem.Przykro mi.
-Krzyżyk na drogę mięczaki,Yamato wypowiadając to zbliżyła się do vampira który miał ją ugryźć.
Vampir się uśmiechnął i wgryzł się w kości dziewczyny.
Potem Yamato trafiła do samego szatana.
-Och ma dziewko,i co ja mam począć? jesteś wręcz wzorowo zła,jednak..nie potrzebuję cię tu.Mimo,że chętnie bym z tobą żył w miłości..
-Jednak moim darem dla ciebie będą 3 wrodzone umiejętności,mimo ,że nie jesteś vampirem czystej krwi.Dostajesz szybkość,możliwość latania i uwodzenie.Korzystaj z nich..w sumie to jak chcesz! dobra wynoś mi się już stąd.Dalej życie Violetty zmieniło się o 360 stopni,po pierwsze umarła.Gdy stawała się vampirem myślała,że jest nieśmiertelna.Jednak zapomniała,że dopiero w 2 życiu stanie się nieśmiertelna.Dopiero w 2 życiu stała się Violettą.Jednak nadal ma na imię Yamato.Po prostu umiejętności,pojawią się z czasem.

Historia ugryzienia Violetty:
Mała może 10 letnie Violetta szła ulicami Japonii w starej bluzie,podartych spodniach i adidasach.Płakała i krzyczała:
-Mamo,mamo!
Później widać było tylko mroczny cień postaci,kły na kościach Violi,krew i zielone oczy Violetty.

-Lleeon...złapiesz mnie?-Violetta się zaśmiała i prawie upadła,jednak Leon w odpowiedniej chwili ją złapał.

*Sen Yamato*
-Obudź się..musisz się obudzić.
Yamato otwarła ledwie oczy i leżała na trawie i padał śnieg.Jej włosy się wydłużyły.i były jeszcze bardziej krwiste niż zwykle.
-Wiesz,jesteś irracjonalnie zbudowana,zupełnie inaczej niż vampiry. Jesteś zbyt wysoka,ale przy tym okrągła...masz zielono-piwne oczy i te krwiste włosy..i jeszcze te czerwone kości obojczykowe.
-I obudź się..wreszcie sie obudź.I obudź w sobie zabójcę.

*I wreszcie Yamato się zbudziła*
Gdy Violetta się zbudziła popatrzyła się w okół i dostrzegła Leona.
-Pięknie wyglądasz.
Violetta niezbyt wiedziała o co chodzi więc,spojrzała się na siebie.Była ubrana w piękną długą białą suknię.Violetta lekko się zarumieniła.Nagle poczuła okropny głód.
-Jjeść mi się chce..-powiedziała leniwie.
-Na razie jesteś osłabiona,więc nie pójdziemy na polowanie.
Leon miał zaskakująco długie paznokcie.
-Leon czy ty obcinasz w ogóle paznokcie?!
-Vampirom same odrastają i odpadają pff..
Leon rozdarł sobie skórę na nadgarstku a z niego pociekła krew.
Violetta nagle przybliżyła się do niego bardzo blisko..tak blisko ,że zlizała mu krew zanim popłynęła na podłogę.Yamato oblizała się i usiadła na kolanach Leona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tagie tam fantasy hehe B) jak się podobają vampirze imiona Violi i Leona? wolałam takie japońskie,niż takie oklepane jak bella i edward xd
~Monika

niedziela, 18 października 2015

Rozdział 10.Kaname

-Wiem...-Leon cwaniacko się uśmiechnął i patrzył mi w oczy.
-Masz takie piękne..zielone oczy..
-Podobają ci się Violetto?
-Ttak...
Wyszliśmy spod  prysznica i poszliśmy do łóżka (spać ;_; )
-Wiesz ,że kiedyś zostaniesz moją żoną,urodzisz mi syna?
-Hahaha jasne!
-Mówię poważnie..tylko chcę żebyś spoważniała.
-Niedoczekanie.
-Musisz mnie posłuchać żeby mnie zrozumieć..jestem sam..nie mam już nikogo.Potrzebuję cię.
-Och...
Rano gdy wstałam Leon leżał hmm...na mnie?
-Ejj..ciężki jesteś.
-Wiesz,jestem wyższy niż ty..
-PFFFF to cie nie usprawiedliwia.
-Wiesz..ty jesteś niziutka
-AHA OK
-Ale i tak dam sobie z tobą radę haha..-Leon mówiąc to bawił się moimi...czerwonymi włosami.
-Wiesz...fascynują mnie twoje włosy..one nie są rude...tylko krwisto czerwone.
Spuściłam głowę.
-Ale są piękne..jak ty..
-Przestań,jest tyle ładniejszych..szczuplejszych dziewczyn ode mnie.
-Ale ja kocham twoją figurę..
Wstałam z łóżka i ubrałam się w czarną sukienkę.
-Zawsze byłaś złą osobą,ale to nie z twojej winy.To wina twoich korzeni.
-Haha,śmieszne..
-Przecież wiem kim jesteś.Wiem,że nie jesteś normalną dziewczyną.
-Fajnie,że ja o tym nie wiem.
-Vviolu..muszę ci coś powiedzieć..nie wiem tylko jak to przyjmiesz.
-W sensie,że co?
-To jest zbyt długa historia,żeby ją teraz opowiedzieć.Nie jesteś na to gotowa.
-W takim razie opowiedz,mi więcej o sobie.

-Nie wiem czy jesteś..gotowa psychicznie.
-Uwierz,jestem.
-Skoro chcesz...zacznijmy od początku.Nie mam na imię Leon tylko Kaname.Znaczy Leon to moje ludzkie imie..jestem........................vampirem.I pochodzę  z piekła.Tam są wszystkie vampiry.Tylko kilka jest na ziemi,ty też nim jesteś.Dlatego zmienił się mój wygląd,charakter.Jako vampir wyglądam właśnie tak.Zmieniłem się bo chciałem ci to powiedzieć już wcześniej.Tylko bałem się ,że nie jesteś gotowa.
-Leon,błagam cię nie rozśmieszaj mnie.
-Nie muszę..mogę ci pokazać twoją i moją historię,jeśli tylko chcesz.
-Cco..jak?
-Za pomocą wrodzonej umiejętności,mogę pokazywać przeszłość.
-Jak to robisz?
-Wystarczy,że wypowiem twoje prawdziwe imię i ugryzę miejsce w które..ktoś cię ugryzł.Chyba,że jesteś narodzona z czystej krwi..ale tak nie jest.Ja jestem vampirem czystej krwi...gdy zastanowisz się czy chcesz,poznać swoją historię,nauczę cię wszystkiego i pokażę ci jak żyłaś kiedyś.
Upadłam na kolana i spuściłam głowę.
-Jesteśmy nieśmiertelni?
-Sama musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie...przypomnieć niektóre sytuacje które miały miejsce w przeszłości,póki co idę do pracy..poczekaj na mnie..
Leon..albo Kaname.. poszedł do pracy a ja zostałam sama..próbując odpowiedzieć sobie na to pytanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ok...tego się pewnie nie spodziewaliście co.Well,od dawna chciałam zmienić historie leonetty na jakąś bardziej fantastyczną i inną. XD Tylko,że wiecie..u mnie vampirki są inne B))
~~Monika

piątek, 16 października 2015

Rozdział 9.Grzmot Drzwi

Potem siedzę sama do wieczora na łóżku i płaczę.To życie jest bez sensowne..a ukrywanie tajemnicy i krzywdy którą robi mi Diego jeszcze bardziej przytłaczające.Całe szaleństwo z przeszłości umknęło,teraz jest tylko żal który znosi mnie na dno.Czy ktoś w końcu mi uwierzy? czy ktoś w końcu mi przebaczy?
Czasami wolałabym być zupełnie sama,niż żyć tak jak teraz.Naglę słyszę grzmot drzwi.Co oznacza,że Diego wrócił pijany.Słyszałam od progu domu:
-Moja cudowna kobietko chodź tu! i to twoje ciało..mam ochotę je wykorzystać!
Skuliłam się i wybuchłam płaczem,uświadamiając sobie co się zaraz stanie.Diego wbiegł do piwnicy i przytulił mnie...wziął moją twarz w swoje ręce i otarł łzy.
-Kocham cię moja piękna...
-Przecież mnie nienawidzisz
-Ciii...kłamałem..potrzebuję cię..tak bardzo cię potrzebuję moja piękna.
-Kkochasz mnie...-powiedziałam to z ogromną nadzieją.i łamiącym głosem
-Tak..bardzo..zawsze cię kochałem..tylko..po prostu...nie umiem przeżywać stresu i wyżywam się na tobie.
Cała czerwona złapałam Diego za twarz i popatrzyłam mu w oczy pełne łez.Starłam mu wszystkie łzy,i pocałowałam go.
Nagle usłyszałam grzmot drzwi,do piwnicy wpadła policja...i...Leon.Leon wziął mnie na ręce i wybiegł.Zeszłam z niego,i stanęłam cała czerwona jak burak.Brunet złapał moją twarz w dłonie i przytulił mnie do siebie.Dostrzegłam,że zmieniliśmy się..tak strasznie się zmieniliśmy..ja mimo,że wyglądałam na chudą dla siebie byłam dalej okrągła..i miałam brzuch...miałam dalej zielone oczy..ale moje włosy zamiast brązu przypominały czerwień.I moja skóra zrobiła się jaśniejsza niż wcześniej.Leon nadal ma zielone oczy,czarne włosy i jasną cerę.Dalej jestem przy nim malutka..on jest taki wysoki.
-Vviolu...cierpiałaś?
-Bbardzo..ale zawsze na ciebie czekałam.
-Nadal mnie kochasz?
-Ttak...od początku...

Późniejsze dni mijały nudno,ale było mi co raz lepiej.Siedziałam u psychologa całymi dniami..ale później mogłam spędzać czas z Leonem.Zmieniliśmy się..strasznie.Leon jest sam..samotny...czasem wredny..czasem słodki.Dzisiaj mija 2 tydzień od tamtego momentu.Dzisiaj mogę wyjść ze szpitala psychiatrycznego.Będę mieszkać u Leona.Pozwolił mi.Gdy weszliśmy,dom okazał się malutki,ale przytulny.
-Eee...Leon idę się umyć ok?
-Ok...
Gdy się umyłam zauważyłam Leona patrzącego się na mnie -.-
-Napatrzyłeś się już?
-Skąd wiesz?
-Widzę cię -.-
-Masz piękne ciało..
-Pfff mój brzuch najlepszy kuźwa...
-Nie wolno ci mówić takich rzeczy kochanie bo dostaniesz kare.
-Hahahahah! już widzę karę od ciebie.
-Sama chciałaś.
Leon zdjął koszulkę i spodnie...i wszystko i wlazł za mną pod prysznic.
-Fak ju!!!!! co ty kuźwa mi tu!!!
Leon pocałował mnie...a jego ręka zjechała na mój tyłek -.-
-Spadaj zboku!
-To..ręka mi zjechała...to nie moja wina,że jesteś taka niziutka.
Leon uklęknął przede mną i zabrał ręce.
-Patrz,teraz możesz sama mnie pocałować a ja nic ci nie zrobię.
Pocałowałam go i ujęłam jego twarz w ręce.Odgarnęłam jego czarne piękne włosy z twarzy.Pocałowałam go w nos.
-Piękny jesteś..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ho! to jest rozdział 9,i nie mam co napisać...ale wiecie ten tego! licze,że się podoba.MOŻECIE MI NAPISAĆ CZY OBCHODZICIE HALLOWEEN I CZY BĘDZIECIE ZA COŚ PRZEBRANI.JA BĘDĘ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ HALLOWEEN <3
~Monika

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 8.Okienny pocałunek

*Violetta*
Obudziłam się,cała pokryta trawą.Było odrobinę zimno,ale jakoś dawałam radę.Lepsze to niż mieszkanie z Diego.Wyjęłam z walizki,kanapkę i wodę.Zjadłam *śniadanie* spojrzałam na swoje ramie,i koszulkę.Cała poplamiona,a w niej dziura.Popatrzyłam na moje ramie...wystające kości,siniaki,skóra z śniadej stała się śnieżna.Nagle zauważyłam...Diego...panicznie spojrzałam w jego stronę.Widziałam złość w jego oczach,płomienie.Podszedł do mnie,nawet nie zdążyłam uciec.Złapał mnie za policzek i mocno pociągnął.
-Ty szmato,gdzie ty się podziewałaś?! myślisz,że możesz tak sobie wychodzić kiedy i gdzie chcesz?! teraz tak nie będzie..
-Przestań! czemu nie chcesz dać mi normalnie żyć?!
-Poślubiłaś mnie,należysz do mnie.
-Nie jestem rzeczą!
Pociągnął mnie mocno za rękę,poczułam przeszywający\ mnie ból.Zgięłam kolana,i upadłam na ziemię.Ostatnią rzeczą którą widziałam była ciemność.
Obudziłam się.
Leniwie potarłam ręką o czoło.Zaczęłam oglądać otoczenie.Zdaje się,że byłam w jakiejś piwnicy,dokładniej chyba w piwnicy Diego.O wilku mowa...zjawił się uradowany od ucha do ucha.

-I jak ci się kochanie podoba otoczenie?
-Czemu...czemu...
-Co czemu?
-Przecież,mówiłeś,że mnie kochasz.
-To,że mówię niektóre rzeczy nie oznacza,są to rzeczy prawdziwe.
-Jak to?!
-Normalnie,nie było trudno zwabić cię.Dałem ci papierosy,piwo..narkotyki.Myślisz,że byłaś trudna do zdobycia?
Zaczęłam płakać.
Diego przytulił mnie do siebie,i wymusił pocałunek,który był gorący i niemiłosiernie długo trwał.Nienawidzę jego ust..są obrzydliwe...ale jednocześnie takie uzależniające.Za każdym razem zastanawiam się czemu nie uciekam od niego,i za każdym razem przypominam sobie ,że żyję w toksycznym związku,który nigdy się nie skończy.Powinnam wiedzieć,że Diego zawsze był taki zły,ale nigdy nie mogłam się od niego powstrzymać
-Przełykam,
moja szyja będzie płonąć.
i kiedy się całujemy 
jest mi niedobrze w twoich ustach
Wiem, że chcesz dalej
Lizać moje otwarte rany
i położyć trochę lodu.
i zdusić nim moje chore wady
O Boże, światła są włączone.


Całuję go dalej,a łzy ciekną po moich policzkach.Diego cwaniacko się uśmiecha,a ja spuszczam głowę cała czerwona jak burak.Diego przynosi alkohol,i zaczynamy pić.Niby,go nie kocham,niby go nienawidzę,ale w mojej wyobraźni dalej widzę pomagającego mi chłopaka.Kładę się na nim i całuję go w usta cała czerwona.Zawstydzona,upokorzona,samotna,oziębła,niekochana,chcąca więcej niż ma,chcąca dalej żyć w toksycznym związku i jednocześnie go zakończyć.Jestem tak niezdecydowana.Jestem ciekawa czy ktoś kiedyś mnie uratuje.Rano budzę się sama.Bez Diego w piwnicznym łóżku.Widzę 2 kawałki chleba i wodę na talerzu.Nie dotykam ich tylko leżę i śpiewam.

-

I wtedy nagle usłyszałam nutę, 
Rozpoczęła się w mojej piersi i skończyła w gardle, 
Wtedy zorientowałam się, 
I wtedy zorientowałam się, 
I wtedy zorientowałam się, 
Że pływałam
Tak, pływałam
I teraz pływam
Tak, pływam

Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć

Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam tonąć

Twoje piosenki przypominają mi pływanie,
Którego zapomniałam, kiedy zaczęłam

Nagle zauważam okno,widzę przechodnia,który chyba wsłuchał się w mój śpiew.Mój głos do niczego się nie nadaje..przechodzeń wygląda zupełnie jak Leon.Gdy mnie zauważa podchodzie bliżej do okna.Podbiegam,i chucham gorącym powietrzem w okno tworząc parę.Szybko bazgrzę na szybie:
-Pomocy..pomóż mi,uratuj mnie z tej klatki.
Leon dotyka ręką okna,robię również to samo.Przykładam swój nos do okna,on swój też.A na końcu usta..jest to okienny pocałunek.Piszę na szybie:
-Kocham cię,nigdy nie zapomniałam.
Leon pisze:
-Kocham cię.
A potem odchodzi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Wybaczcie,że nic nie pisałam,ale nie miałam pomysłu,jednak akurat dzisiaj dostałam dużo weny twórczej.I hope you like it :D Wgl to jakby co,to to okno w piwnicy,to chodzi o to,że to nie jest do końca piwnica.Tylko pomieszczenie w domu z którego dobrze widać ulicę.Violetta nazywa to piwnicą,bo w środku zupełnie wygląda jak piwnica XD
~Monika