*Violetta*
Spojrzałam na niego jeszcze raz to ..Diego.Byłam zła,nie to w zasadzie nie prawda..byłam wściekła!
-Odpieprz się ode mnie!-krzyknęłam.
-Skarbie,co tak ostro...-podszedł do mnie i pogłaskał mnie po policzku.
Uciekłam do parku zalana zimnym potem i łzami.
-Violu nie martw się wszystko będzie dobrze.
Pamiętam to.Teraz jestem stara mam ponad 80 lat mam mojego Leona,kocham go najbardziej na świecie,ale nie tylko jego mam swoje dwa aniołki.Kornelię i Valentynę.Mają już 40 lat i są bliźniaczkami.Siedziałam oglądając album ze zdjęciami przewijając kartkę,na której widniały zdjęcia moje i Leona albo naszych córeczek.Nagle poczułam uczucie w sercu,upadłam i krzyknęłam tylko:
-Leon!-ból był nie do zniesienia zaczęłam płakał dalej pamiętam tylko ciemność.
Co się stało? Viola i Leon umarli razem on nie mógł znieść,że jej nie ma.Popełnił samobójstwo,ten obrót akcji był bardzo niefortunny w tym samym czasie Kornelia urodziła małego Louisa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Skończyłam z tą historią raz na zawsze.Pisanie postów po prostu mnie męczyło! niedługo zacznę nową historią.Nie wiem kiedy będzie prolog...może po jutrze? najpierw musi wena powrócić;)
Zmienianko!
Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!
środa, 23 lipca 2014
wtorek, 22 lipca 2014
Hej notka którą powinieneś przeczytać:)
Hej jak powyżej chodzi,o to,że teraz częściej będę dawała rozdziały ,nie wiem tylko czy nie będzie tak ,że nagle stracę wenę;p acha i jakby co w sierpniu jadę nad morze więc przez kilka dni rozdziały się nie pojawią na żadnym blogu dzisiaj postanowiłam dodać na każdym blogu rozdział nawet nie o Leonetcie:) jednak nie dodam ich od tak za 5 minut.Jeśli już to na tym blogu rozdział pojawi się za pół godziny może za 15 minut? reszta nie wiem:)
~Monika.
~Monika.
poniedziałek, 21 lipca 2014
Rozdział 42.
*Violetta*
Obudziłam się z wielkim bólem głowy...co ja do cholery robiłam? chciałam przekręcić się w prawą stronę ale na kogoś weszłam..wtf?! spojrzałam a tam Leon! przypomniałam sobie co wczoraj robiliśmy i mocno się uśmiechnęłam.Weszłam na niego i mocno pocałowałam w nos.
-Leoś pora wstawać.-powiedziałam.
-Już Fran..
-Jaka Fran? raczej Violetta.
-Cco?!
-Wczorajsza noc była wspaniała.-powiedziałam i musnęłam go czule w usta.-idę zrobić śniadanie.Nie myślałam ,że jestem naga ale wstałam i ubrałam się w to:
Obudziłam się z wielkim bólem głowy...co ja do cholery robiłam? chciałam przekręcić się w prawą stronę ale na kogoś weszłam..wtf?! spojrzałam a tam Leon! przypomniałam sobie co wczoraj robiliśmy i mocno się uśmiechnęłam.Weszłam na niego i mocno pocałowałam w nos.
-Leoś pora wstawać.-powiedziałam.
-Już Fran..
-Jaka Fran? raczej Violetta.
-Cco?!
-Wczorajsza noc była wspaniała.-powiedziałam i musnęłam go czule w usta.-idę zrobić śniadanie.Nie myślałam ,że jestem naga ale wstałam i ubrałam się w to:
Psiknęłam się moimi ulubionymi perfumami,i zrobiłam sobie wysokiego kucyka.Zeszłam na dół po czym zaczęłam pichcić gofry.Postawiłam 2 talerze i nałożyłam jedzenie,zrobiłam jeszcze 2 latte.Usiadłam przy stole i szybko zjadłam.Usiadłam na blacie i wypiłam kawę.W końcu Leon zszedł na dół a ja promiennie się uśmiechnęłam.
-Nie wierzę,że zdradziłem Fran.-powiedział siadając do stołu.
-Kochanie nie smuć się,przecież jej nie kochasz.
-Może i masz racje.
-Ja zawsze mam racje.
-A teraz serio pytam co się stało tamtego wieczoru?-na samo wspomnienie z mojego oczu zaczęły płynąć łzy.
-Jja...weszłam na klif i patrzyłam jak przytulasz jakąś dziewczynę byłam zazdrosna..i skoczyłam.-wydudkałam ścierając łzy.
-A dalej?
-Obudziłam się w szpitalu siedziałam tam 2 lata,zawsze pytałam czy przyszłeś...potrzebowałam cię chciałam się do ciebie przytulić pocałować.-ciągnęłam coraz bardziej płacząc.
-Violu..ja nie wiedziałem gdzie jesteś szukałem cię kilka miesięcy ale poddałem się.
-Ttak wwiem...
Podszedł do mnie i przytulił mnie.Patrzyliśmy sobie w oczu aż go pocałowałam.Całowaliśmy się dłuższą chwilę.
-Violu przepraszam ja nie mogę...kocham Fran i ciebie też.
-Ccooo?!-spytałam ze złością w oczach.
-To prawda.-wyznał mi w oczy.
-Idź sobie..nie chcę cie widzieć.
-Jak chcesz.
Siedziałam cały dzień przed telewizorem z paczką popcornu i całą paką czekolady i coli.Przypomniałam sobie piosenkę moją i Lu.Właśnie...a gdzie ona jest?! zaśpiewałam Peligrosamente bellas i poszłam spać.
Dzień ślubu.
*Violetta*
Mam plan...on się nie ożeni.Miałam dać mu nauczkę zostawić go ale zabardzo go kocham.Chcę z nim być muszę! na ślub założyłam tą samą suknię i rzeczy które miałam na ślubie moim i Leona.Szybko biegłam i zdążyłam czekałam aż dojdą do słów:
-Jeśli ktoś się nie zgadza połączyć tą parę więzami ślubu i miłości niech przemówić teraz albo zamilknie na wieki.
Wyszłam na środek i krzyknęłam:
-Ja! nie zgadzam się-wszyscy zaczęli buczeć a ja stałam zalana łzami.
-I ja też to ją kocham!-krzyknął Leon podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie.Wtuliłam się w niego.
-Alle..-mówiła Francesca.
-Ja się nie zgadzam aby oni byli razem...zobaczyłam Diego.
niedziela, 20 lipca 2014
Rozdział 41.
*Violetta*
Zobaczyłam jak Podbiega do niego Francesca,moja była przyjaciółka wiedziałam,że są małżeństwem.Mam ich gdzieś,liczy się tylko to żeby zapłacili a zwłaszcza on.Podeszłam do nich.Wcześniej wyglądałam tak miałam taką minę,nie jestem tą samą dziewczynką jestem kobietą,która pragnie zemsty.
Zobaczyłam jak Podbiega do niego Francesca,moja była przyjaciółka wiedziałam,że są małżeństwem.Mam ich gdzieś,liczy się tylko to żeby zapłacili a zwłaszcza on.Podeszłam do nich.Wcześniej wyglądałam tak miałam taką minę,nie jestem tą samą dziewczynką jestem kobietą,która pragnie zemsty.
Leon na mój widok zaniemówił tak samo jak i ona.
-No,cześć kochanie.Jak widzę masz nową kurwę,i co lepsza w łóżku?-spytałam się podle się uśmiechając.
-Vviolettto...-zdążył odpowiedzieć.
-Jak nic,chciałam ci tylko powiedzieć ,że jesteś największym dupkiem jakiego w życiu spotkałam!a ty droga Fran na pożegnanie powiem ci Goodbye Bitch.-wypowiedziałam bez żadnych sarkazmów czy pochamowań.
Odeszłam szczęśliwa mimo na same jego wspomnienia do oczu cisnęły mi się łzy.Rozpłakałam się,jednak szybko obtarłam je kciukiem i ruszyłam w stronę domku.Zmęczona podróżą padłam na łóżko i zasnęłam.
*Leon*
Stałem tak kilknaście minut w bezruchu.
-Czy jest coś ze mną nie tak,czy tu była Violetta?
-Jest z tobą ok,bo mnie właśnie nazwała suką,nie dziwię jej się.
-Dobrze,kochanie wróćmy do domu za 3 nasz ślub.
-No tak,to głupie każdy na nas mówi małżeństwo a ślub za 3 dni.-zaśmiała się.
-Masz rację.-też się zaśmiałem.
Wróciliśmy do domu i zjedliśmy kolację,cały czas nie mogłem uwierzyć ,że to była ona,w jej oczu nie dostrzegłem takiej nienawiści tylko smutek i żal,bardzo się o nią martwię.Nie pamiętam kiedy udałem się do krainy morfeusza.
*Violetta*
Obudziłam się o 8 rano,musiałam się skontaktować z moją nową pracownicą.Podobno ma jakieś newsy o Leonie,tak mam agentkę.Ubrałam się w to już nie noszę kolorowych spódniczek jestem dorosła,pełna smutku a nawet ubrania przypominają mi jego,nie pozwolę,żeby wdarł się do mojego serca chcę go wykorzystać i perfidnie zostawić tak jak on zrobił to mnie.Założyłam ciągnąc dalej to:
Weszła do mojego domku a ja zaparzyłam kawę.
-Noi jakie wieści Danielle?
-Za 3 dni ślub,i podsłuchiwałam jego rozmowę z Federico idą do klubu dzisiaj o 16:00
-Tego obok plaży?
-Tak.
-Okej dzięki wypij.-powiedziałam i podałam jej filiżankę espresso.
-Dzięki.
Przez cały dzień szykowałam ubranie,wybrałam ulubioną miniówkę Leona.Przed wyjściem spłakałam się jak dziecko,tak bardzo za nim...Nie! nie mogę o nim myśleć!wyszłam i punktualnie dotarłam na miejsce.Po kilkunastu drinkach mogłam poderwać Leona..pamiętam ,że tańczyliśmy piliśmy i dotykaliśmy się..nic więcej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Viola to bad girl! i na długo tak zostanie!^^ więcej nie zdradzam.
~Monika.
piątek, 18 lipca 2014
Rozdział 40.
Narrator:
I co stało się z małżeństwem?okazało się iż ona,trafiła do szpitala gdzie spędziła 2 ponure lata,bez przyjaciół,starego domu czy swojej dawnej miłości.On natomiast szukał jej,nie miał pojęcia gdzie jest w końcu poddał się i zamieszkał na Florydzie.Ze złamanym sercem,ale próbował odbudować sobie życie z małych fragmentów.Uważali,że ona nie żyja,zniknęła i już nie jest panią Verdas,lecz Violettą Castilio którą była kilka ładnych lat temu.
*Violetta*
Leżałam jak zwykle na łóżku szpitalnym płacząc.2 bolesne lata mojego życia upłynęły jak latający barwny motyl.
I co stało się z małżeństwem?okazało się iż ona,trafiła do szpitala gdzie spędziła 2 ponure lata,bez przyjaciół,starego domu czy swojej dawnej miłości.On natomiast szukał jej,nie miał pojęcia gdzie jest w końcu poddał się i zamieszkał na Florydzie.Ze złamanym sercem,ale próbował odbudować sobie życie z małych fragmentów.Uważali,że ona nie żyja,zniknęła i już nie jest panią Verdas,lecz Violettą Castilio którą była kilka ładnych lat temu.
*Violetta*
Leżałam jak zwykle na łóżku szpitalnym płacząc.2 bolesne lata mojego życia upłynęły jak latający barwny motyl.
Straciłam przyjaciółki,jego wszystko co było dawniej jest tylko szarą mgłą.Ale przysięgłam sobie coś już nigdy więcej nie spotkam go nie chcę,mieć złamanego serca.Nie dochodzę do siebie,nawet teraz dalej go kocham lata minęły,czas przeminął a moja miłość do niego dalej ma moc.Moje serce uwikłało siatkę dzięki której,nie zakocham się,nie dam się zranić.Leon...och on dowiedział się kiedyś ,że Franscesca jest w nim szaleńczo zakochana,zgodził się z nią być...po pewnym czasie także się w niej zakochał.Leżałam aż nareszcie,przyszła pielęgniarka.
-Pani Violetto,może pani iść do domu,dostała pani wypis.
-Dobrze.-odpowiedziałam.
Wstałam ze szpitalnego łóżka i po 20 minutach,szłam ulicą prosto do mojego starego domu.Postanowiłam przeprowadzić się na Florydę.Tam zaznam spokój,gdzie nie pójdę widzę moje pocałunki z Leonem,lub przytulenie.Po 5 godzinach dotarłam na lotnisko,oczywiście samolot się spóźnił.W końcu dotarłam do serca Florydy,udałam się do mojego nowego domku.Był w stylu retro co mnie bardzo ucieszyło.Po długim myśleniu postanowiłam iść na plażę.Założyłam moje nowe bikini.
*Leon*
Bardzo kocham Francescę,ona oczywiście,nie chciała iść na plażę,uzgodniliśmy,że ja pujdę a ona wyruszy na zakupy.
Bardzo kocham Francescę,ona oczywiście,nie chciała iść na plażę,uzgodniliśmy,że ja pujdę a ona wyruszy na zakupy.
*Violetta*
Gdy dotarłam na plażę,pierwsze co weszłam do pięknej wody.Chlapałam się jak małe dziecko,dopóki nie zobaczyłam jego w samej osobie...Leona byłam taka zła chciałam ,żeby trochę pocierpiał.
wtorek, 15 lipca 2014
Rozdział 39.
*Violetta*
Kiedy Leon zaczął się ubierać ja wyciągnęłam mój telefon i sprawdziłam wiadomości..nic tam nie było to dziwne.Poszliśmy na śniadanie do restauracji.Siedzieliśmy i rozmawialiśmy aż przyszła kelnerka.
-Dzień dobry czy wybrali coś państwo?-spytała.
-Tak ja poproszę latte z szarlotką-powiedział Leon.
-Ja to samo.-szybko dałam do zrozumienia.
Jedliśmy aż Leon ubrudził się szarlotką wytarłam mu nos i zaczęłam się śmiać.
-Violu podobam ci się-złapał mnie za rękę i spytał...
-Pewnie,że nie.-powiedziałam.
On zamarł...
-Żartuje,Leon przecież ja cię kocham-powiedziałam po chwili z uśmiechem.
-Ja ciebie też kocham.-odparł i pocałowaliśmy się.
-Idziemy na plażę?-spytałam się po pocałunku.
-Pewnie,chodź.-odparł po czym złapał mnie za rękę.
Chodziliśmy po plaży ciesząc się słońcem,gdy nadszedł zachód słońca...
Ona stała pod pięknymi promykami zachodu który delikatnie pieścił jej jasno brązowe włosy,patrzyła swoimi czekoladowymi oczami na swojego męża,to on był tym jedynym wiedziała o tym.Nie mogła się wyrzec tej gromkiej miłości,tyle razy ich serca upadały i wznosiły się ciesząc się swymi białymi skrzydłami.
Złapał ją w talii,i patrzył jej prosto w oczy czując w nich miłość która obdarzyła go od pierwszego spotkania.W końcu złączyli swoje usta w wyczekanym pocałunku.Pogładził ją po włosach i po policzku,i wyciągnął ze spodni małe pudełeczko otworzył je i podarował jej bransoletkę z napisem Leon.
-Dzień dobry czy wybrali coś państwo?-spytała.
-Tak ja poproszę latte z szarlotką-powiedział Leon.
-Ja to samo.-szybko dałam do zrozumienia.
Jedliśmy aż Leon ubrudził się szarlotką wytarłam mu nos i zaczęłam się śmiać.
-Violu podobam ci się-złapał mnie za rękę i spytał...
-Pewnie,że nie.-powiedziałam.
On zamarł...
-Żartuje,Leon przecież ja cię kocham-powiedziałam po chwili z uśmiechem.
-Ja ciebie też kocham.-odparł i pocałowaliśmy się.
-Idziemy na plażę?-spytałam się po pocałunku.
-Pewnie,chodź.-odparł po czym złapał mnie za rękę.
Chodziliśmy po plaży ciesząc się słońcem,gdy nadszedł zachód słońca...
Ona stała pod pięknymi promykami zachodu który delikatnie pieścił jej jasno brązowe włosy,patrzyła swoimi czekoladowymi oczami na swojego męża,to on był tym jedynym wiedziała o tym.Nie mogła się wyrzec tej gromkiej miłości,tyle razy ich serca upadały i wznosiły się ciesząc się swymi białymi skrzydłami.
Złapał ją w talii,i patrzył jej prosto w oczy czując w nich miłość która obdarzyła go od pierwszego spotkania.W końcu złączyli swoje usta w wyczekanym pocałunku.Pogładził ją po włosach i po policzku,i wyciągnął ze spodni małe pudełeczko otworzył je i podarował jej bransoletkę z napisem Leon.
Po tym wszystkim szatynka usiadła na piasku patrząc na morze,było tu tyle klifów.Po plaży przechadzała się piękna blondynka do której Leon podbiegł pocałował w policzek i mocno przytulił a ona to odwzajemniła.Szatynka nie mogła na to patrzeć,poszła na jeden z klifów.
Morze spokojnie falowało,kusząc ją aby wskoczyła,powietrze przemawiało do niej słówka:
-Skocz..
-Zrób to on cię nie kocha..
-Nie jest wart...
Stała ze złamanym sercem zamknęła swe powieki i poddała się szumowi,nigdy więcej złamanego serca odparła przed skokiem.Czuła ulgę była w niebie dotykała chmur czuła jakby rosły jej skrzydła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Dam dam,daaaam! Vilu skoczyła.Musiałam dodać akcję.
sobota, 12 lipca 2014
Kolejne nagłówki!
Jpw,prześlę wam kilka nowych nagłówków!
To tyle Najbardziej podoba mi się ten z różowymi kwiatkami!.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)










