Zmienianko!

Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!

piątek, 16 maja 2014

Oneshot:Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.2

*Violetta*
Ubrałam dzisiaj spodnie,padał okropny deszcz wyszłam do Leona.Stał i czekał na mnie.Podeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie w usta,złapałam za ręke i szliśmy w ciszy.
-Wiesz co Leoś?
-Co?
-Za 2 tygodnie wakacje,może razem gdzieś się wybierzemy?
-Nnie..
-Dlaczego? i czemu się jąkasz?
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w słuch.
Jego oczy momentalnie się zaszkliły zrobiło mi się go potwornie żal.Pogłaskałam go po policzku i przytuliłam się do niego.
-Skarbie,co się dzieje kocham cię i nienawidze patrzyć jak cierpisz.-powiedziałam smutna.
-Chodzi o to ,że jutro..wyjeżdżam.
-Jak to gdzie?!
-Do hiszpanii być może na zawsze.
-Cco? zapytałam smutna i przerażona.Mój głos załamał się nie mogłam nic wymówić poczułam silne uczucie w sercu.Wtuliłam się w mojego chłopaka.
-Ale ja nie chcę cię stracić.-wkońcu wydusiłam coś,jednak słyszał moją chrypkę.
-Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę.-pocałował mnie w czoło.
-Ale ja nie wytrzymam..-zalałam się płaczem.
-Kochanie,wrócę nie odejdę nigdy zawsze gdzieś będę w twoim sercu.
Przytuliłam się do niego mocno,bo nie mogłam przestać myśleć czy to prawda? czy może on mnie oszukuje a ten wyjazd to fikcja? sama nie wiem kocham Leona,i nie chcę go stracić.
Cały dzień byłam smutna z resztą tak samo jak i on.Wróciłam do domu,był już wieczór rzuciłam się na łóżko i przez chwilę płakałam.Nagle usłyszałam szelest na balkonie,postanowiłam to sprawdzić.Wyszłam i widzę tam:Leona z bukietem róż i czekoladkami odebrałam prezenty i rzuciłam się na jego szyję.
-Leoś nie musiałeś.-powiedziałam szczęśliwa.
-Śliczny masz dom Violu.-powiedział.
-Dzięki,wkońcu mieszkam tu sama to sprzątam.-powiedziałam ze śmiechem.
Po chwili wbił się w moje wargi oddałam każdy pocałunek,pogłębialiśmy go coraz bardziej weszliśmy na moje łóżko nie przestając się całując zdjełam mu koszulę i tak samo z jego częścią garderoby która poleciała gdzieś dalekoooo.Tak samo było z moją.Wkońcu zaczął całować moją szyję  na co ja głośno mruczałam.Potem to ja przejałam inicjatywę całowałam jego tors schodziłam coraz niżej aż wkońcu dotarłam do jego skarbu zrobiłam mu tak zwn.loda a on szybko oddychał.Przewrócił mnie na plecy i sam dobrał się do mojej muszelki wiadomo co było później..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zadowoleni?! przez to wszystko napisałam kawałek +18 buahaahaha xD nudzę się w domu wbijajcie do mnie rozniesiemy dom xD
                                                                                                        Całuski od Moniki.

czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 31.

*Violetta*
Obudziłam się,wtulona w Leona.Po wczorajszych wydarzeniach uśmiechnełam się do siebie.Leżałam na brzuchu patrząc na Leośka który śmiesznie ruszał nosem.Nie wytrzymałam,pocałowałam go w nos a on przetarł oczy i uśmiechnął się do mnie.Przytuliłam się do niego.
-Cześć królewno.
-Cześć książe.
-Kocham cię,wiesz?-zapytał.
-Tak wiem,ja ciebie też kocham.-powiedziałam po czym namiętnie go pocałowałam.
-Violu,nie pozwólmy aby kto kolwiek nas rozdzielił.
-Tak,ale nikt nas na długo by nie rozdzielił.
-Wstajemy?.-zapytał.
-Raczej,tak musimy zjeść śniadanie.
-Tak,i dzisiaj zobaczysz swoją niespodziankę.
-Niby jaką?
-To niespodzianka,nie powiem ci.
Zrobiłam słodką minkę.
-Plooose.
-Nie.
-Błaaaaaagam.
-Violetko dowiesz się później.
-Ok,skoro ja jestem Violetka to ty hmm...Leosiek.
-Dobrze.
-No to wstajemy!
Wstaliśmy, po czym udałam się do łazienki wykonałam wszystkie poranne czynności a ubrałam się w to:
zeszła po cichu na dół i gdy zobaczyła ,że Leon stoi tyłem do niej,wykorzystała sytuację podbiegła do niego od tyłu i zrobiła mu widoczną malinkę na szyi.
-Violu,co ty kombinujesz?
-Ja nic...
-Wiem,że chcesz już iedzieć o tej niespodziance ale dowiesz się po południu.
-Jak mam się ubrać?
-Wieczorowo.
-Jasne.
-A teraz zrobiłem śniadanie.
-Mniam to chodźmy zajadać.
Gdy usiedli przy stole,Violetta odezwała się pierwsza.
-Pyszne.
-Jak zawsze.
-Jakiś ty skromny.-powiedziała ironicznie.
-To też.-podniósł dumny głowę do góry.
Viola tylko głośno się zaśmiała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Takiś słaby. lecę już pogram sb w coś tam...
                                                                                                                 Całuski od Moniki.

One shot Leonetta:Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.1

Ona:Violetta Castilio,piękna szatynka o kakowych oczach,uroczym spojrzeniu,malinowych ustach,ciemna karnacja.Piękna siedemnastolatka,kochała Leona Verdasa,akurat z nim była,był jej tlenem,jej serce biło tylko dla przystojnego szatyna o głębokim spojrzeniu.
On:Leon Verdas,szatyn o gębokim spojrzeniu,szmaragdowych oczach,ciemnej karnacji.Siedemnastolatek,który kochał Violettę,nad życie nigdy o niej nie zapomni,tak samo jak ona niego.
Jednym słowem,piękna miłość,odwzajemniona.Każde z nich miało tych samych przyjaciół.Spotykali się już dobry rok,aż coś musiało się popsuć.Dziewczyna i chłopak siedzieli razem,obejmowali się rozmawiali śmiali się,rozumieli się bez słów,ich miłość rosła i rosła,była bez graniczna.Wkońcu mama Leona wparowała  jak poparzona do pokoju szatyna.Oni tylko spojrzeli się na nią ze zdzwiniem.
-Leon,musimy porozmawiać zajmie to 5 minut.-powiedziała i przeszła do przed pokoju.
-Jasne,poczekaj tu Violu.-pocałował dziewczynę w policzek i posłusznie poszedł za mamą.
Jego mama Journey,złapała go za ręce i zaczeła wygłaszać swój monolog.
-Synku,posłuchaj to jest bardzo ważne.
-Słucham przecież.
-Za 2 dni wyjeżdżamy do Hiszpanii.
-Co?! ale dlaczego?! na jak długo?!
-Być może,na zawsze dlatego,że twój tata i ja znaleźliśmy tam sobie świetną pracę,kilka lat temu nie znosiłeś tego miasta.
-Mamo,dlatego ,że nie znałem Violetty.Zakochałem się w niej,jesteśmy bardzo szczęśliwi,błagam cię nie rozdzielaj nas.-powiedział szlochając.
-Niestety synku,tak w życiu bywa.-ztarła jego łzy i poszła robić obiad.
On jak gdyby nigdy nic wszedł do pokoju siedział zamyślony co robić.Po 5 minutach myślenie,zdecydował nic narazie nie mówić szatynce,żeby nie musiała cierpieć,żeby moglie spędzieć te 2 dni w swoich ramionach szczęśliwi.Był już wieczór on ze łzami w oczach poszedł spać,a Violetta chwilę leżała i pisała w pamiętniku.

Nie wiem,dlaczego Leon po rozmowie z mamą był taki zamyślony i smutny.Może czegoś mi nie mówi? sama nie wiem nie będę,się go pytać skoro nic nie mówi.W takim razie idę spać.Zgasiła swoją różową lampkę i poszła spać.
Nazajutrz Leon wstał rankiem,i wszystkim przyjaciołom powiedział o wyjeździe,poprosił ,żeby nic nie mówili Violi.Poszedł jak zawsze po swoją dziewczynę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wracam do was z One shotem! zadowoleni? myślę ,że tak rozdział pojawi się wkrótce pamiętajcie o mojej 5 dniówce! xD będzie kilka części nie wiem dokładnie ile.W każdym razie to mój pierwszy one shot wiem beznadzieja.Dlaczego mam takiego pecha z pisaniem? prawda,że okropnie piszę? liczę na komentarze,inaczej nie będzie ani rozdziału,ani kolejnej części osa.
Czytasz=komentujesz=motywujesz.
                                                                                                                  ~Całuski od Moniki.

poniedziałek, 12 maja 2014

Info.

Hej jak widać powyżej walę prosto z mostu,za tydzień wyjeżdżam na 5 dniówkę i wiadomo nie będzie mnie.A także,chciałam poinformować ,że nie wiem czy będą kolejne rozdziały bo nie mam weny mało co przychodzą mi pomysły na połowę rozdziału więc wiecie.Wiem ,że lubicie mojego bloga kocham go,ale widać muszę zrobić sobie przerwę.Mam także dużo nauki,muszę znaleźć sobie zajęcie ruchowe,bo uwielbiam biegać i ogólnie sport,ale z innej paki chyba chcę iść na łucznictwo xD i jeszcze mam dodatkową matmę i chórek.To trudne bo matmę mam w czwartki i poniedziałki.Chórek w piątek i jeszcze te zajęcia.Moją głowę zaprzątają teraz nieco ważniejsze sprawy więc mogę tylko powiedzieć przepraszam ale robię sobie przerwę..

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 30.

*Violetta*
Zdecydowałam z nim zerwać.Mam tego dość nie ma  dla mnie czasu siedzę sama w domu,nudzę się.Po wspomnieniach które doświadczyłam przez tą dziewczynę i Leona,zerwałam się na równe nogi pobiegłam do domu,chwyciłam walizki i po 20 minutach postanowiłam się przeprowadzić gdy wychodziłam smutna,zauważyłam Leona i tą dziewczynę którzy szczęśliwie wchodzili do "naszego" domu.Wziełam prędko walizki i wyszłam bez słowa.Od progu biegli za mną wkońcu zatrzymałam się.
-Violu co ty robisz?!-spytał zdziwiony Leon.
-Co ja robie?! to przez 2 osoby to robię!.-krzyknełam wściekła.
-Przez jakie?!-spytali razem.
-Przez was! a ty Leon skoro tak kochasz spędzać z nią czas to bądźcie szczęśliwi nie chcę być 5 kołem u wozu.Jeśli nie masz zamiaru mnie widywać ani nic,to ja dziękuję za taki związek.-krzyczałam załamanym głosem,przez długi strumień łez.Odbiegłam najszybciej jak mogłam.Zdecydowałam się zamieszkać u Fran,gdy tylko weszłam przytuliła mnie i zrobiła herbaty.
*Leon*
Jaki ja jestem głupi!jak mogłem zapomnieć o Violetcie! teraz wcale jej się nie dziwię,że zawsze jest zazdrosna.I jeszcze ta głupia scena którą jej urządziłem w domu.Zacząłem myśleć na głos,aż Sandra mnie usłyszała.Objeła mnie ramieniem i przytuliła do siebie.Miałem zfiksowaną minę nie wiedziałem o co chodzi i co robić.
-Oj Leonku,przynajmniej teraz możemy być razem.
-Że co?! co ty wygadujesz?! nigdy nie chciałem być z tobą ani z żadną inną jak Violetta! kocham ją najbardziej na świecie i dla niej żyję!
-Co?! ale ja tu dla ciebie przyjechałam!
-Mam to gdzieś! a poza tym możesz sobie wyjeżdżać twój plan się nie udał! nie będę z tobą chodził gadał i nic więcej!.-krzyknąłem i uciekłem na naszą ławkę.Zacząłem myśleć gdzie ona może być! wkońcu domyśliłem się ,że u Francesci.Pędem tam pobiegłem.Zapukałem najmocniej jak się dało.Widać było wściekłą Fran,teraz trzeba uważać z tą włoszką nie ma przelewek.Po 20 minutach tłumaczenia jej wpuściła mnie.Zobaczyłem Vilu,na mój widok wyglądała tak:
Wolałem zapytać się Fran nim zrobić coś głupiego.
-Eee,Fran możesz zostawić nas samych?
-Z tobą w życiu?!
-Błagam pół godziny!
-Niech ci będzie ale liczę co do minuty!
-Okej.
-Violu odkryłem,że ona chciała ze mną chodzić nie miałem pojęcia..
złapałem jej kruche i lodowate ręce.
-Tak,jakoś miałeś pojęcie codziennie zostawiać mnie samą w domu i miałeś pojęcie doprowadzania mnie do płaczu!.-krzykneła przez łzy.
-Wiem i tego żałuję kocham cię,i nie pozwolę nikomu nas rozdzielić,obiecuję ci ,że już nikt nie stanie nam na drodze,proszę wybacz mi nie wiem dlaczego nie myślałem.
-A ja wiem! bo jesteś draniem,podłym draniem!
-Violetto przepraszam kocham cię,czy nie wierzysz w moją miłość?
-Wierzę ale..
-Ale co..
-Ja..
W tej chwili pocałowałem jej malinowe i delikatne usta.Przytuliłem do siebie i pocałowałem w czoło.
Po godzinie wracaliśmy do domu szczęśliwi trzymając się za ręce,Viola wraca do naszego domu,jestem bardzo zadowolony.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeej,po 1.Przepraszam ,że tak długo nie było rozdziału.Po 2. przepraszam za tak beznadziejny rozdział:( a po 3.Sorka za krótki rozdział ale zupełny brak weny! w ogóle Sandrusia zaraz zniknie spokojnie:) ale jeszcze ze 2 rozdziały pomęczy Violkę..buahaha i'am bad!
                                                                                                            całuski od Moniki.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 29.

*Violetta*
A była to jakaś dziewczyna.Leon uśmiechnął się do niej promieniście,tak samo jak do mnie.Byłam odrazu zazdrosna wtuliłam się w Leona i zaczełam go wypytywać.
-Skarbie kto to jest?.-zapytałam się.
-To moja stara przyjaciółka Sandra.
Podeszła do mnie i uścisneła moją dłoń.
-Jestem,Sandra Wesley.
-Miło mi cię poznać,ja jestem Violetta Castilio dziewczyna Leona.Podkreśliłam słowo dziewczyna.
-Zabiorę ci go na chwilę ok?.-zapytała.
-Ok.-powiedziałam i usiadłam na pobliskim krześle.Posmutniałam odrazu.Zaczynam się bać.
Patrzyłam się jak tańczą wolnego.Byłam bardzo smutna,postanowiłam im nie przerywać.Wkońcu świetnie się bawili.Wróciłam do domu i usiadłam na łóżku.
Założyłam piżamę,zeszłam na dół owinełam się w koc i oglądałam telewizję.Nagle do domu wszedł Leon cały w skowronkach.Popatrzył się na mnie ze zdziwieniem i zapytał.
-Violu czemu sobie poszłaś?
-Yyy...źle się poczułam.
-W takim razie lepiej chodź spać.
Kiwnełam twierdząco głową i wróciłam do sypialni.Tym razem nie byłam wtulona w Leona tylko leżałam na poduszce załamana.Myślałam dlaczego mu nie powiedziałam,że jestem potwornie zazdrosna.Cóż,może dlatego ,że nie chce go martwić,czymś co mi się tylko zdaje.Wkońcu zasnełam smutna.Obudziłam się o 10.Leona obok mnie nie było.Zeszłam na dół zjadłam jogurt z płatkami,i założyłam to:
weszłam do salonu i zobaczyłam karteczkę leżącą na etażerce.Zdjełam ją  i zaczełam czytać.
 Droga Violetto!
Pewnie zauważyłaś już,że mnie nie ma.Jestem z Sandrą,postanowiłem się z nią spotkać po przyjacielsku.Rozumiesz prawda? no wiesz musimy porozmawiać wkońcu nie widziałem jej 5 lat.
Mam nadzieję,że się nie smucisz.Wrócę około 15.
                                                                                                            Pozdrawiam Leon<33
Posmutniałam złapałam się za głowę.Trochę się popłakałam.Czuję się teraz samotna,boję się ,że zakocha się w niej.Nagle zadzwoniła moja komórka.Odebrałam była to Lu.
-Cześć Violetto!
-Hej Lu.
-Co ty taka smutna?
-A,nie ważne.
-Skoro tak,to tak.Posłuchaj bądź zaraz w parku powiem ci coś extra!
-Ok.
Wziełam moją torebką i posłusznie poszłam do parku.Zobaczyłam Leona gadającego i śmiejącego się z Sandrą.Było mi smutno,aż za bardzo.Z moich oczu znowu zaczeły wypływać łzy.Zobaczyłam jak Lu,podbiegła do mnie cała w skowronkach.Skakała i uśmiechała się raczej,dosłownie.
-Lu,odbiło ci?
-Niee! a teraz nowinka.
-Dawaj.
-Fede mi się oświadczył!!!.
-To cudownie!.
-A..to teraz widzę dlaczego jesteś taka smutna.Spojrzała twierdząco.
-Idę do domu,cześć Lu.-westchnełam.
-Pa.
*Lu*
Postanowiłam wkroczyć do akcji.Mój plan nazwałam"Lafiryndo znikaj Leon jest tylko i wyłącznie Violetty"
Usiadłam obok nich.
-Hej Lu,to Sandra moja przyjaciółka,jest cudowna.-powiedział.
-Miło mi,a wiesz kto jeszcze jest najcudowniejszy na świecie?
-Kto?
-Violetta,a propo widziałeś dzisiaj nie nałożyła makijażu.(zaczełam kręcić)
-Trudno,Vilu i tak jest piękna z makijażem czy bez.-Leon to powiedział a ja zaczełam chytrze się uśmiechać.
-Ja lecę pa.-powiedziała Sandra,całując Leośka w policzek.
-Pa.-powiedziałam oschle.
-Szczyt wszystkiego! jeszcze do tego wszystkie ona całuje  cię w policzek!.-powiedziałam oburzona.
-To nic takiego to moja ulubiona przyjaciółka.
-O nie kochasiu! to ja jestem twoją ulubioną przyjaciółką! i wracaj do Violetty ty samolubie! spotykasz się z jakąś lafiryndą zamiast z Vilu.Poprostu nic nie mów tylko wont z tond!
-Pa Lu.
-Pa!
*Violetta*
Siedziałam na kanapie i grzebałam w komórce.Wkońcu Leon wrócił szczęśliwa rzuciłam mu się na szyje i zaczełam całować.
-Violu,przepraszam ale nie mam ochoty.
-Ok,może jutro  wybierzemy się do parku?
-Nie mogę jutro.
-A po jutrze?
-Też nie.
-Dlaczego?!-spytałam smutna.
-Idę z Sandrą do kina,a 2 dnia na lody.
-Acha spoko.
-Idę spać.
-Idź.
Stałam tak przez chwilę i zaczełam płakać.
Poszłam szybko spać.Leżałam chwilę w łzach aż usnełam.Obudziłam się o 9 rano.Wstałam zjadłam śniadanie i założyłam białą spódniczkę i różowy top.Wyszłam z domu i usiadłam na naszej ławce.Leon nie ma dla mnie czasu.Zastanawiam się czy z nim nie zerwać...z 2 strony może ona zaraz wyjedzie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki bonusowy rozdział! musiałam dodać Sandrę! troche naaamiesza xD ale spokojnie za 3,4 rozdziały zniknie;) 
                                                                                                                       Całuski od Moniki.


Rozdział 28.

*Violetta*
Obudziłam się,i chciałam wtulić się w Leona.Jednak wtuliłam się w poduszkę,miałam zdziwioną minę.Zeszłam leniwie z łóżka przeciągnełam się,wykonałam wszystkie poranne czynnośći i ubrałam się w to:
zeszłam na dół i zobaczyłam ponurego Leona.Podał mi śniadanie,posłusznie je zjadłam i podeszłam do niego.
-Leon...coś się stało?-spytałam.
-Ty mi nie wybaczyłaś?.-spytał smutnie.
-Przepraszam Leon,teoretycznie tak ale dalej mam żal do ciebie jak mogłeś mi nie ufać.Dalej mam do ciebie wątpliwości.
-Spokojnie,ja już je rozwieje.Kocham cię Violetto.
-Ja ciebie też.
Leon pocałował mnie namiętnie w usta i przytulił.Uśmiechnełam się sama do siebie.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi,byłam pełna obaw ,że to Daniel..ale nie.Za to były tam dziewczyny razem z chłopakami.
-I co mówiłeś Violettcie?-zapytali się chórem.
-O jezu..wypadło mi z głowy.-nerwowo podrapał się po głowie.
-Ale co wypadło..-spytałam przerażona.
-Słuchaj Vilu,jedziesz z nami na wakacje?
-Jasne,ale gdzie?
-Do..Włoch!.
-To cudownie.Wtuliłam się w Leona.
-Ok,my spadamy pamiętajcie jutro 8 rano na lotnisku.
Pogłaskałam Leona po policzku.
-Nie wiem,czy mój śpioch wstanie.-zaśmiałam się.
-To ty mnie obudzisz.-śmiesznie poruszył brwiami.Zaczełyśmy się śmiać z dziewczynami.
Nagle wbiegła uradowana Lu,do mojego domu,cała zdyszana.!
Luuudzie słuchajcie,ale mam njusa!.
-Lu,mówi się newsa.
-Słuchacie czy nie?!.
-Tak.
-Festyn nadjechał!!!.-wykrzykneła szczęśliwa.
-To extra! Violu szykuj się idziemy!.-krzyknął szczęśliwy Leon.
-Jak z dzieckiem..ale ok.
Po chwili byłam już gotowa poszłam na festyn z Leonem,z początku wygłupialiśmy się jak dzieci.Jedliśmy watę cukrową,piliśmy colę.Aż przyszedł czas na tańce.Cały dzień byłam spokojna ale niestety ktoś to zakłócił a był/była to..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Haaahaha musiałam skończyć w takim momencie.Jak myślicie kto to był? w każdym razie,z przykrością wam mówię,że kolejny rozdział będzie dopiero 4 maja.Ponieważ już jutro wyjeżdżam na majówkę.Przepraszam.Chyba wytrzymacie? mam nadzieję,że tak.
                                                                                                                Całuski od Moniki.