Zmienianko!

Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 30.

*Violetta*
Zdecydowałam z nim zerwać.Mam tego dość nie ma  dla mnie czasu siedzę sama w domu,nudzę się.Po wspomnieniach które doświadczyłam przez tą dziewczynę i Leona,zerwałam się na równe nogi pobiegłam do domu,chwyciłam walizki i po 20 minutach postanowiłam się przeprowadzić gdy wychodziłam smutna,zauważyłam Leona i tą dziewczynę którzy szczęśliwie wchodzili do "naszego" domu.Wziełam prędko walizki i wyszłam bez słowa.Od progu biegli za mną wkońcu zatrzymałam się.
-Violu co ty robisz?!-spytał zdziwiony Leon.
-Co ja robie?! to przez 2 osoby to robię!.-krzyknełam wściekła.
-Przez jakie?!-spytali razem.
-Przez was! a ty Leon skoro tak kochasz spędzać z nią czas to bądźcie szczęśliwi nie chcę być 5 kołem u wozu.Jeśli nie masz zamiaru mnie widywać ani nic,to ja dziękuję za taki związek.-krzyczałam załamanym głosem,przez długi strumień łez.Odbiegłam najszybciej jak mogłam.Zdecydowałam się zamieszkać u Fran,gdy tylko weszłam przytuliła mnie i zrobiła herbaty.
*Leon*
Jaki ja jestem głupi!jak mogłem zapomnieć o Violetcie! teraz wcale jej się nie dziwię,że zawsze jest zazdrosna.I jeszcze ta głupia scena którą jej urządziłem w domu.Zacząłem myśleć na głos,aż Sandra mnie usłyszała.Objeła mnie ramieniem i przytuliła do siebie.Miałem zfiksowaną minę nie wiedziałem o co chodzi i co robić.
-Oj Leonku,przynajmniej teraz możemy być razem.
-Że co?! co ty wygadujesz?! nigdy nie chciałem być z tobą ani z żadną inną jak Violetta! kocham ją najbardziej na świecie i dla niej żyję!
-Co?! ale ja tu dla ciebie przyjechałam!
-Mam to gdzieś! a poza tym możesz sobie wyjeżdżać twój plan się nie udał! nie będę z tobą chodził gadał i nic więcej!.-krzyknąłem i uciekłem na naszą ławkę.Zacząłem myśleć gdzie ona może być! wkońcu domyśliłem się ,że u Francesci.Pędem tam pobiegłem.Zapukałem najmocniej jak się dało.Widać było wściekłą Fran,teraz trzeba uważać z tą włoszką nie ma przelewek.Po 20 minutach tłumaczenia jej wpuściła mnie.Zobaczyłem Vilu,na mój widok wyglądała tak:
Wolałem zapytać się Fran nim zrobić coś głupiego.
-Eee,Fran możesz zostawić nas samych?
-Z tobą w życiu?!
-Błagam pół godziny!
-Niech ci będzie ale liczę co do minuty!
-Okej.
-Violu odkryłem,że ona chciała ze mną chodzić nie miałem pojęcia..
złapałem jej kruche i lodowate ręce.
-Tak,jakoś miałeś pojęcie codziennie zostawiać mnie samą w domu i miałeś pojęcie doprowadzania mnie do płaczu!.-krzykneła przez łzy.
-Wiem i tego żałuję kocham cię,i nie pozwolę nikomu nas rozdzielić,obiecuję ci ,że już nikt nie stanie nam na drodze,proszę wybacz mi nie wiem dlaczego nie myślałem.
-A ja wiem! bo jesteś draniem,podłym draniem!
-Violetto przepraszam kocham cię,czy nie wierzysz w moją miłość?
-Wierzę ale..
-Ale co..
-Ja..
W tej chwili pocałowałem jej malinowe i delikatne usta.Przytuliłem do siebie i pocałowałem w czoło.
Po godzinie wracaliśmy do domu szczęśliwi trzymając się za ręce,Viola wraca do naszego domu,jestem bardzo zadowolony.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeej,po 1.Przepraszam ,że tak długo nie było rozdziału.Po 2. przepraszam za tak beznadziejny rozdział:( a po 3.Sorka za krótki rozdział ale zupełny brak weny! w ogóle Sandrusia zaraz zniknie spokojnie:) ale jeszcze ze 2 rozdziały pomęczy Violkę..buahaha i'am bad!
                                                                                                            całuski od Moniki.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 29.

*Violetta*
A była to jakaś dziewczyna.Leon uśmiechnął się do niej promieniście,tak samo jak do mnie.Byłam odrazu zazdrosna wtuliłam się w Leona i zaczełam go wypytywać.
-Skarbie kto to jest?.-zapytałam się.
-To moja stara przyjaciółka Sandra.
Podeszła do mnie i uścisneła moją dłoń.
-Jestem,Sandra Wesley.
-Miło mi cię poznać,ja jestem Violetta Castilio dziewczyna Leona.Podkreśliłam słowo dziewczyna.
-Zabiorę ci go na chwilę ok?.-zapytała.
-Ok.-powiedziałam i usiadłam na pobliskim krześle.Posmutniałam odrazu.Zaczynam się bać.
Patrzyłam się jak tańczą wolnego.Byłam bardzo smutna,postanowiłam im nie przerywać.Wkońcu świetnie się bawili.Wróciłam do domu i usiadłam na łóżku.
Założyłam piżamę,zeszłam na dół owinełam się w koc i oglądałam telewizję.Nagle do domu wszedł Leon cały w skowronkach.Popatrzył się na mnie ze zdziwieniem i zapytał.
-Violu czemu sobie poszłaś?
-Yyy...źle się poczułam.
-W takim razie lepiej chodź spać.
Kiwnełam twierdząco głową i wróciłam do sypialni.Tym razem nie byłam wtulona w Leona tylko leżałam na poduszce załamana.Myślałam dlaczego mu nie powiedziałam,że jestem potwornie zazdrosna.Cóż,może dlatego ,że nie chce go martwić,czymś co mi się tylko zdaje.Wkońcu zasnełam smutna.Obudziłam się o 10.Leona obok mnie nie było.Zeszłam na dół zjadłam jogurt z płatkami,i założyłam to:
weszłam do salonu i zobaczyłam karteczkę leżącą na etażerce.Zdjełam ją  i zaczełam czytać.
 Droga Violetto!
Pewnie zauważyłaś już,że mnie nie ma.Jestem z Sandrą,postanowiłem się z nią spotkać po przyjacielsku.Rozumiesz prawda? no wiesz musimy porozmawiać wkońcu nie widziałem jej 5 lat.
Mam nadzieję,że się nie smucisz.Wrócę około 15.
                                                                                                            Pozdrawiam Leon<33
Posmutniałam złapałam się za głowę.Trochę się popłakałam.Czuję się teraz samotna,boję się ,że zakocha się w niej.Nagle zadzwoniła moja komórka.Odebrałam była to Lu.
-Cześć Violetto!
-Hej Lu.
-Co ty taka smutna?
-A,nie ważne.
-Skoro tak,to tak.Posłuchaj bądź zaraz w parku powiem ci coś extra!
-Ok.
Wziełam moją torebką i posłusznie poszłam do parku.Zobaczyłam Leona gadającego i śmiejącego się z Sandrą.Było mi smutno,aż za bardzo.Z moich oczu znowu zaczeły wypływać łzy.Zobaczyłam jak Lu,podbiegła do mnie cała w skowronkach.Skakała i uśmiechała się raczej,dosłownie.
-Lu,odbiło ci?
-Niee! a teraz nowinka.
-Dawaj.
-Fede mi się oświadczył!!!.
-To cudownie!.
-A..to teraz widzę dlaczego jesteś taka smutna.Spojrzała twierdząco.
-Idę do domu,cześć Lu.-westchnełam.
-Pa.
*Lu*
Postanowiłam wkroczyć do akcji.Mój plan nazwałam"Lafiryndo znikaj Leon jest tylko i wyłącznie Violetty"
Usiadłam obok nich.
-Hej Lu,to Sandra moja przyjaciółka,jest cudowna.-powiedział.
-Miło mi,a wiesz kto jeszcze jest najcudowniejszy na świecie?
-Kto?
-Violetta,a propo widziałeś dzisiaj nie nałożyła makijażu.(zaczełam kręcić)
-Trudno,Vilu i tak jest piękna z makijażem czy bez.-Leon to powiedział a ja zaczełam chytrze się uśmiechać.
-Ja lecę pa.-powiedziała Sandra,całując Leośka w policzek.
-Pa.-powiedziałam oschle.
-Szczyt wszystkiego! jeszcze do tego wszystkie ona całuje  cię w policzek!.-powiedziałam oburzona.
-To nic takiego to moja ulubiona przyjaciółka.
-O nie kochasiu! to ja jestem twoją ulubioną przyjaciółką! i wracaj do Violetty ty samolubie! spotykasz się z jakąś lafiryndą zamiast z Vilu.Poprostu nic nie mów tylko wont z tond!
-Pa Lu.
-Pa!
*Violetta*
Siedziałam na kanapie i grzebałam w komórce.Wkońcu Leon wrócił szczęśliwa rzuciłam mu się na szyje i zaczełam całować.
-Violu,przepraszam ale nie mam ochoty.
-Ok,może jutro  wybierzemy się do parku?
-Nie mogę jutro.
-A po jutrze?
-Też nie.
-Dlaczego?!-spytałam smutna.
-Idę z Sandrą do kina,a 2 dnia na lody.
-Acha spoko.
-Idę spać.
-Idź.
Stałam tak przez chwilę i zaczełam płakać.
Poszłam szybko spać.Leżałam chwilę w łzach aż usnełam.Obudziłam się o 9 rano.Wstałam zjadłam śniadanie i założyłam białą spódniczkę i różowy top.Wyszłam z domu i usiadłam na naszej ławce.Leon nie ma dla mnie czasu.Zastanawiam się czy z nim nie zerwać...z 2 strony może ona zaraz wyjedzie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki bonusowy rozdział! musiałam dodać Sandrę! troche naaamiesza xD ale spokojnie za 3,4 rozdziały zniknie;) 
                                                                                                                       Całuski od Moniki.


Rozdział 28.

*Violetta*
Obudziłam się,i chciałam wtulić się w Leona.Jednak wtuliłam się w poduszkę,miałam zdziwioną minę.Zeszłam leniwie z łóżka przeciągnełam się,wykonałam wszystkie poranne czynnośći i ubrałam się w to:
zeszłam na dół i zobaczyłam ponurego Leona.Podał mi śniadanie,posłusznie je zjadłam i podeszłam do niego.
-Leon...coś się stało?-spytałam.
-Ty mi nie wybaczyłaś?.-spytał smutnie.
-Przepraszam Leon,teoretycznie tak ale dalej mam żal do ciebie jak mogłeś mi nie ufać.Dalej mam do ciebie wątpliwości.
-Spokojnie,ja już je rozwieje.Kocham cię Violetto.
-Ja ciebie też.
Leon pocałował mnie namiętnie w usta i przytulił.Uśmiechnełam się sama do siebie.Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi,byłam pełna obaw ,że to Daniel..ale nie.Za to były tam dziewczyny razem z chłopakami.
-I co mówiłeś Violettcie?-zapytali się chórem.
-O jezu..wypadło mi z głowy.-nerwowo podrapał się po głowie.
-Ale co wypadło..-spytałam przerażona.
-Słuchaj Vilu,jedziesz z nami na wakacje?
-Jasne,ale gdzie?
-Do..Włoch!.
-To cudownie.Wtuliłam się w Leona.
-Ok,my spadamy pamiętajcie jutro 8 rano na lotnisku.
Pogłaskałam Leona po policzku.
-Nie wiem,czy mój śpioch wstanie.-zaśmiałam się.
-To ty mnie obudzisz.-śmiesznie poruszył brwiami.Zaczełyśmy się śmiać z dziewczynami.
Nagle wbiegła uradowana Lu,do mojego domu,cała zdyszana.!
Luuudzie słuchajcie,ale mam njusa!.
-Lu,mówi się newsa.
-Słuchacie czy nie?!.
-Tak.
-Festyn nadjechał!!!.-wykrzykneła szczęśliwa.
-To extra! Violu szykuj się idziemy!.-krzyknął szczęśliwy Leon.
-Jak z dzieckiem..ale ok.
Po chwili byłam już gotowa poszłam na festyn z Leonem,z początku wygłupialiśmy się jak dzieci.Jedliśmy watę cukrową,piliśmy colę.Aż przyszedł czas na tańce.Cały dzień byłam spokojna ale niestety ktoś to zakłócił a był/była to..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Haaahaha musiałam skończyć w takim momencie.Jak myślicie kto to był? w każdym razie,z przykrością wam mówię,że kolejny rozdział będzie dopiero 4 maja.Ponieważ już jutro wyjeżdżam na majówkę.Przepraszam.Chyba wytrzymacie? mam nadzieję,że tak.
                                                                                                                Całuski od Moniki.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 27

*Vilu*
Wstałam rano,gdzieś około 10 uśmiechnełam się do siebie promieniście po wczorajszych wydarzeniach.Zwlekłam się z łóżka i założyłam to:
przygotowałam na śniadanie naleśniki ze szpinakiem.Obok mnie pojawił się Leon.
-Pięknie wyglądasz.-powiedziało obejmując mnie od tyłu.
-Dziękuję.-odwróciłam się i delikatnie musnełam jego wargi.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Leooś otwórz.
-Niech ci będzie.
*Leon*
Ja tu otwieram a tu kto..ten troll i świnia!
*Vilu*
-I kto to?
-Troll.
-Powiedz mu,że mnie tu nie ma!.
-Za późno już wiem.-zły wszedł Daniel.
Ja tylko ciężko westchnełam i wtuliłam się w Leona.
-O widzę,że Leon mnie zastępuje.
Widziałam jak szatyn zaciska pięść.Więc lepiej zaczełam mu wszystko śpiewać jak z nut.
-Leon zawsze był w moim sercu,ważniejszt kochańszy.
-Ale w łóżku też mnie dobrze zastępuje?
Leon zaczął krzyczeć.
-Co przespałaś się z nim?!
Spojrzałam mu w oczy.
-Leon nie wiem,co on chce osiągnąć,ale wierz mi ,że on kłamie.
-Skąd mam mieć pewność ,że z nim nie spałaś?
Z moich oczu automatycznie zaczeły lać się łzy.
-Wiedziałam,nie ufasz mi!
Uciekłam na naszą ławkę i płakałam jak oszalała.
*Leon*
Co ja powiedziałem?! jestem skończonym idiotą! Viola na pewno nie przespała się z tym menelem.Jak ja mogłem! nawet nie wiem gdzie ona jest..chwila...nasza ławka! 
Pobiegłem tam najszybciej jak mogłem.Zobaczyłem jak Viola płacze..aż poczułem ukłucie w sercu.Uklęknąłem naprzeciwko niej.
-Violu,wybacz mi nie wiedziałem co mówię.
-Jesteś idiotą.-powiedziała,i już miała uciekać ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie.
-Ale idiotą który cię kocha.
Pocałowałem ją bardzo namiętnie na znak:kocham cię najbardziej na świecie,i wiem ,że jestem okropny i nie zasługuje na ciebie,ale kocham cię z każdym dniem coraz bardziej.
Violetta oddała pocałunek,przez cały wieczór jednak miała ogromny żal do Leona.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spadam nie mam czasu xD chyba podobają wam się te wypoociny? uznajmy to za tak :D
                                                                                                                      Całuski od Moniki.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 26.

A tam Leon wyskakuje z wody i wciąga Vilu do morza.
*Vilu*
-Leon jak mogłeś mnie tak wystraszyć,zawału mało nie dostałam!-odpowiedziała zdenerwowana.
-Violu,uspokój się,mam nadzieję,że mi wybaczysz.
-Może...-powiedziała tajemniczo.
Szatyn złapał kruchą dziewczynę w talii i namiętnie pocałował.
-Wybaczysz mi?.
-Wybaczę.
-Leon..
-Tak kochanie?
-Kochasz mnie?
-Violetto,dobrze znasz odpowiedź na to pytanie.Pewnie,że taaak.
-Cieszę się.-uśmiechneła się lekko.
-Możemy iść?
-Dlaczego,spieszy ci się?-spytała lekko zdziwiona.
-Pamiętasz o niespodziance?
-Pamiętam.
-Więc wskakuj kochanie,a potem wracamy do domu i ubieramy się elegancko.
-Zaczynam się bać..
-Nie masz powodu.
Wrócili do swojego luksusowego domu,po czym odrazu pobiegli do szaf.Leon ubrał się w 5 min.Natomiast Vilu kompletnie nie wiedziała co założyć.Po 20 minutach ubrała się w to:
\
zeszła na dół do salonu i zobaczyła Leona z bukietem róż.Wręczył jej kwiaty,a ona je powąchała i wsadziła do wazonu.
-Leon,co robimy?
-Niespodzianka..to...
-To..
-Oglądamy dzisiaj horror!
-Oj Leon..
-Nie marudź,ty możesz wybrać.
-Ok.
Po długich namysłach Violetta wybrała horror pt.Egzorcyzmy Emily Rose.Leon bardzo się cieszył,że Viola się zgodziła według niego to doskonała okazja ,żeby Violetta go wyprzytulała.Siedzieli na kanapie,szatynka ciągle mocno przytulała się do Leona.Wkońcu zasneła a szatyn zaniósł ją do łóżka.Dziewczyna mi tego wszystkiego,przebudziła się w nocy i tradycyjnie wtuliła się w Leona.On tylko promieniście się uśmiechnął i zasnął.
Vilu przebudziła się o 10 rano.Wstała pocałowała Leona,wykonała wszystkie poranne czynności i założyła to:

zrobiła na śniadanie pyszną zupę owocową.Akurat przyszedł Leon,spokojnie jedli sobie śniadanie aż wkońcu zadzwonił dzowek do drzwi.Vilu otworzyły i zobaczyła tam Daniela.Odrazu popsuł jej się humor.
-Co ty tu robisz?.-zapytała.
-Violu,kocham cię.
-Przestań,nie kocham cię,możesz sobie iść?
-Nie odpuszczę.
-Dobrze Ci radzę,odpuść nie możesz zrozumieć tego do cholery ,że ja jestem szczęśliwa z Leonem?!-w tym momencie Violetta wybuchła.Zamkneła mu drzwi przed nosem,i okropnie zła usiadła przy stole.
-Vilu kto to był?
-Ten namolny,frajer!
-Daniel?
-Tak.
-Spokojnie,wkońcu przestanie.
-No właśnie nie wiem.
Szatyn podszedł do dziewczyny pocałował ją w czoło i przytulił.
-Violu,nikt nas nie rozdzieli przecież wiesz.
-Tak,wiem ale ja mam go dosyć.
-Rozumiem cię.
Tego dnia pogoda była wyśmienita.Piękna para postanowiła wyjść na świeże powietrze.Poszli do miasta,chodzili kolorowymi alejkami BA robiąc przerwy na pocałunki.Gdy dotarli do parku usiedli na swojej ławce i zaczeli śpiewać Nuestro Camino.Leon bardzo namiętnie pocałował Violettę,ona pogłębiała pocałunki.Wkońcu musieli skończyć bo jakaś stara babcia podeszła i zaczęła ich walić torebką krzycząc:
-Idźcie z tąd wy..zboczone dzieci!nie migdalić się w miejscu publicznym.
Para tylko się zaśmiała,chwyciła za ręce wróciła do domu i powtórzyła czynność.Później całowali swoją szyję i tak dalej.Wiecie co dalej się stało? zrobili TO.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~\
Chyba pasi mój beznadziejny rozdział? możecie jakmiś cudem go czytać nie? PRZEPRASZAM ZA TAKĄ OKROPNOŚĆ!  ale jakoś takoś chce mi się spać...
                                                                                                            Całuski od Moniki.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 25.

*Violetta*
Prędko wróciłam do domu i myślałam o szatynie który skradł moje serce..mam nadzieje,że uda mi się odzyskać Leona.Założyłam to:
Akurat Leon wszedł do domu.
-To co idziemy,Vilu pięknie wyglądasz.
-Dziękuję i chodźmy.
Po chwili byliśmy już w eleganckim budynku.Wszyscy rozmawiali,nagle puścili wolną piosenkę,zdziwiłam się ,że na bankietach są tańce? tańczyłam z Leonem wpatrując się w jego piwne oczy i rumieniąc się.
-Masz piękne rumieńce.
-Dzięki.
Muzyka przestała grać zobaczyłam jak Leon wchodzi na scene.Myślałam,co on wymyślił.
*Leon*
To ten moment wyznam Vilu prawdę,kocham ją nad życie.Trochę się stresuje,że coś pomylę ale powiem wszystko z mostu.
-Violu to dla ciebie,zszedłem i podałem jej czerwoną różę.Widziałem jak pięknie się uśmiecha.
-Droga Violetto,kocham cię najbardziej na świecie,oszalałem na twoim punkcie gdy tylko cię zobaczyłem.Jesteś moim tlenem bez którego nie mogę żyć,zrobiłbym dla ciebie wszystko,jesteś kobietą która zawróciła mi w głowie.I dlatego cię kocham,nie mogę wytrzymać bez ciebie ani zapomnieć o tak wspaniałej  i pięknej dziewczynie jaką jesteś.Czy zostanie moją dziewczyną?
*Vilu*
Już miałam odpowiedzieć tak gdy ktoś wbiegł..to był Daniel.
-Ona nie może z nim być!
-Daniel idź z tąd!.-krzyknełam lekko wkurzona.
-Kocham cię Violetto-odpowiedział blondyn.
Podeszłam do Leona i odpowiedziałam tak! 
-Co za szczęście kocham cię Vilu!
-A ja ciebie!.
rzuciłam mu się na szyję,i pocałowałam namiętnie.Potem piliśmy wino,i nie odstępowaliśmy siebie na krok.Tańczyliśmy teraz wolnego,zrozumiałam jak bardzo kocham Verdasa.
-Vilu mam pytanie.
-Tak Leoś?
-Czy kochasz Daniela.
-O to odpowiedź kogo kocham.
Pocałowałam go bardzo namiętnie.Stykaliśmy się nosami.
-Kocham cię,Leon i tylko ciebie.
-Ja ciebie też.
-Co ty mnie też?
-Ja też cię kocham Violu.
-No wiedziałam-zaśmiała się.
*W domu*
*Vilu*
Wróciłam do domu,z Leonem.Jako najszczęśliwsza dziewczyna na świecie.Leon mnie pocałował namiętnie,pogłębialiśmy pocałunek.
-Stęskniłem się za twoimi ustami.
-Wiem,a ja za tobą,kochanie.
-Kocham cię,i dlatego mam niespodziankę.
-Ale,Leon jest 15.
-Dlatego właśnie,przebierz się w plażowe ubrania.
-Ok.
Po chwili byli już na plaży szli, niosąc swoje buty.Nagle Violetta zawołała.
-Złap mnie jeśli możesz!zaczeli biegać po plaży wkońcu przewrócili się na piasek Violetta leżała dosłownie na Leonie.Zaczeła się śmiać,potem pocałowała go.Wstali otrzepali się.Vilu popchneła swojego ukochanego do wody.Chwilę nie wypływał,szatynka bardzo się przeraziła weszła do wody a tam..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec na dzisiaj.

Rozdział 24.

*Violetta*
Po chwili przemyśleń,zdecydowałam położyć się spać.Wiem,że Leon bardzo za mną tęskni i mnie kocha,ale Daniel jest taki...kochany.Poszłam spać z tego wszystkiego o 12 w nocy!.
*Leon*
Jestem na piwie z Maxim.
-Brachu o co kaman?-powiedział już podpity Maxi.
-Ja mam Lare,Violetta ma Daniela a ja ją kocham nie mogę o niej zapomnieć.Przeprosiłem ją,przyjeła je.Ale nie chce być moją dziewczyną.
-I co tu dużo mówić,schrzaniłeś sprawę,widzisz gdybyś nie zdradził Violetty pewnie mielibyście teraz upojną noc.
-Wiem,wiem jestem idiotą! i jeszcze tamten daje jej jakieś zakichane białe lilie! a ulubione kwiaty Vilu to czerwone róże.
-Wiesz co?
-Co?
-Idź spać do domu.
-No wiem idę.

Leon szedł zapłakany do domu wziął wino i wypił całą butelkę.Położył się na kanapie i płakał,dlatego ,że tak bardzo ją kocha,nie może bez niej żyć.Jeśli ona by znikneła z jego życia,nie wytrzymałby.Violetta usłyszała jak Verdas płacze i mówi całą przemowę parafialną na temat Vilu.Podeszła pod kanapę tak cicho ,żeby szatyn jej nie usłyszał.Posłuchała tego wszystkiego,wróciła do łóżka  i aż jej się serce krajało.Nie mogła bez niego wytrzymać ale ona kocha Daniela.

*Ranek*
*Vilu*
Obudziłam się oschle,akurat przestał padać deszcz.Wstałam z łóżka i ubrałam się w to:
zeszłam na dół coś zjeść zobaczyłam Leona który siedzi smutny i je.
-Vilu,zrobiłem ci śniadanie.-powiedział smutny.
-Dzięki.
-Acha pamiętaj o dzisiejszym bankiecie.
-O matko! zapomniałam mogę iść w tym.
-Możesz..zrobisz jak chcesz.-powiedział oschle.
Wtedy zrozumiałam ,że rujnuje mu życie aż poczułam ukłucie w sercu.
-Dzięki za śniadanie idę do Fran.
-Spoko.
*Leon*
No! mój plan gootowy na dzisiejszym bankiecie chcę odzyskać Violettę! a propo szatynki idę ją śledzić.Przezorny zawsze ubezpieczony.Nie chcę ,żeby się okazało ,że o mnie zapomniała.
Ok jestem pod domem Fran i teraz słucham ich rozmowy.
-Fran,potrzebuję rady.
-Jakiej?
-Słuchaj! jaa kocham Leona najbardziej na świecie nigdy o nim nie zapomnę,teraz wiem,że schrzaniłam mu życie.!
-Wiedziaaaaaałam! wiedziaaałam to kiedy zerwiesz z tym..jak mu tam papierem?
-Fran!
-No co?! nie lubię typka.
Noo widzę ,że Fran jest po mojej stronie!
-W każdym razie,uważam ,że Verdas o mnie zapomniał.
-Co ty gadasz?! wczoraj słyszałam jak płakał po ulicach o tobie.Spać ludziom nie dał!
-Na prawdę?
-Nie na niby!-powiedziała sarkastycznie.
-Idę do Daniela Fran.
-Feeee idź do tego papiera.
Leon szczęśliwy skończył podsłuchiwanie i poszedł do parku.Niestety tam ich spotkał.Sam do siebie powiedział:
-Co za pech no!
zobaczył jak Violetta całuje się z nim.Rozpłakał się jak małe dziecko.
-Odzyskam ją! ale najpierw zerwe z Larą.
*Violetta*
Postanowiłam zerwać z Danielem,nie kocham go tak bardzo jak Leona.
-Słuchaj...zrywam z tobą.
-Wiedziałem..to przez Verdasa?
-Taak,za bardzo go kocham.
-Rozumiem,życzę ci szczęścia śliczna Vilu.
Odszedł machając mi.Poszło jak z płatka,aż sama się zdziwiłam.
*Leon*
Już po zerwaniu z Larą,trochę mocno mnie kopneła ale ok wytrzymam.Zobaczyłam Violettę i postanowiłem jej przypomnieć o bankiecie.
-Vilu,za 2 godziny bankiet.
-O nie! z 2 godziny nie zdąże!.
-Mówiłaś,że idziesz w tym.
-Zmieniłam zdanie.!-odbiegła i pocałowała szatyna w policzek.
Leon uśmiechnął się i trzyma rękę na policzku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
KONEEEEQ! jak się podoba?zaraz wróci Leonetka,sory za taki okropny rozdział ale wstałam o 10:15 więc jestem nie żywa xD.Dodać dzisiaj 25 rozdział czy jutro? o ile uwinełabym się dzisiaj z 25 rozdziałem bo nie wiem,czy sis by nie jęczała ,że korzystam z jej laptopa,wiem i tak ją kocham:* 
                                                                                                                      Całuski od Moniki.