Zmienianko!

Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!

wtorek, 10 czerwca 2014

Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.6 ostatnia.

Zobaczyłam Diego całującego się z jakąś panną,gdybym tam nie weszła wiadomo co by zrobili.Dobrze,że Mel bawiła się na podwórzu.Podeszłam do niego i z całej pety dałam mu z liścia,wygonił tą laskę i zaczął się tłumaczyć,ja nie chciałam słuchać.Poprostu powiedziałam mu,że z nami koniec,i ,że nigdy go nie kochałam.On chyba wiedział,bo przytaknął i wyniósł się z domu,zostawił mi majątek i poleciał do Belgi.Ja jak gdyby nigdy nic,zaczęłam robić obiad a przygotowałam tym razem  3 porcje,zaproszę Leona.Tak bardzo go kocham,przez te 9 lat bez niego nadal go kochałam,próbowałam o nim zapomnieć ale cząstka mnie przypominała sobie jego słowa przed odjazdem.Zadzwoniłam do niego,zgodził się i powiedział ,że przyjdzie za 2 godziny w tym czasie.Ubrałam Mel w piękną białą sukienkę w różowe róże.Ja natomiast założyłam to:
Gdy wkońcu wybiła 19 Leon zjawił się.Na początku zjadaliśmy sznycel z ziemniakami i jajkiem sadzonym,później Mel wypiła coca cole,a ja z Leonem wypiliśmy wino.Położyłam Mel spać,ponieważ było już około 22,ona ma dopiero 9 lat więc musi się wysypiać.A ja z Leonem...poszliśmy do łóżka to była najlepsza noc mojego życia.Rano wstałam z wyśmienitym humorem,Leona nie zauważyłam obok mnie,więc wykonałam wszystkie poranne czynności,a potem założyłam miętową szyfonową sukienkę,z białymi szpilkami.Gdy weszłam do pokoju Mel,zobaczyłam,ją ubraną i bawiącą się z Leonem.Podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam.
-No nie powiem,ładnie ją ubrałeś.
-Tak,bo to ja! acha i śniadanie masz na dole,długo spałaś.
-Wiem, i dzięki.
-Vilu,podobało się wczoraj?
-Najbardziej na świecie.
Pocałowałam go delikatnie w policzek i zjadłam śniadanie.
Jak zakończyła się nasza romantyczna historia?Leon to mój mąż Mel nie dawno,zaczęła 10 lat a ja jestem w ciąży,to chłopiec robiłam już USG.Diego,też ma żonę Stephie,wszystko szczęśliwie się skończyło.Ja i Leon mieszkamy razem,a Mel ma szczęśliwe dzieciństwo,wybraliśmy już imie dla chłopaczyka.Jeremiasz,piękne prawda? mój ukochany miał rację,nigdy mnie nie zostawił zawsze był w moim sercu i wrócił po mnie.Kocham go najbardziej  na świecie,a więc ta historia jest Happy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Chyba się podoba?;p dzisiaj nie byłam w szkole juupi!bo mam oparzenie na nodze,podobno ładnie się goi^^ w każdym razie dodam rozdział 36...ostatnio myślałam ,żeby skończyć to opowiadanie  i zacząć nowe,ale nie! zabardzo przywiązałam się do tego opowiadania! acha i chyba zrobię Osa z Fedemilą..czy lepiej z Marcescą..a może znów z Leonettą? wybierzcie sobie!A co do opowiadanie pewnie dotrwamy do 100 rozdziału może dalej...czas pokaże kochani♥ 
                                                                                        ~Całuski od Moniki♥

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 35.

Obudziłam się,i leniwie zerknęłam na wskazówki budzika wskazywały 10.Wstałam i przeciągnęłam się,ziewnęłam i poszłam się ubrać.Postanowiłam ,że założę to:
szybko zeszłam na dół z myślą,że zobaczę tam Leona jednak myliłam się.Podeszłam do lodówki i wyjęłam mój ulubiony jogurt.Po udanym posiłku,rozejrzałam się po mieszkaniu i ujrzałam tam 1 pudło i 1 pudełeczko.Zdziwiona podeszłam do nich i starannie je otworzyłam o to zawartość pudełek:



Zaskoczona tym uśmiechnęłam się do siebie promieniście,ta suknie jest piękna tak samo jak cała reszta! na dnie zobaczyłam jeszcze karteczkę na której napisane było:
Od Leoś<333
Kochanie,mam nadzieję,że podobają ci się prezenty? nie pośpieszyłem się ani trochę,bo jutro jest nasz ślub.Spokojnie załatwiłem już wszystko więc nie masz się czym martwić.Do domu wrócę gdzieś o 11.Chyba bardzo nie tęsknisz prawda?
                                                                                                              Kocham Leon<3
Byłam zszokowana jutro mam ślub! po 5 minutach analizowania wypowiedzi Leona szczęśliwa,pobiegłam do Fran.Wszystko jej opowiedziałam,jednak nie odwołałyśmy wypadu,zadecydowałyśmy piknik.Zadzwoniłam jeszcze do Lu,Cami i Naty.Najbardziej podekscytowana okazała się Ludmi,wybrałam,że Fran i Lu będą moimi druhnymi na ślubie.Mówią ,że mają już sukienki.Na całe szczęście Cami i Naty nie obraziły się.Jak najszybciej pobiegłam do domu,zobaczyłam tam Leona który pryzysypia na kanapie,wygląda tak słodko.Jednak poszłam do kuchni zrobić przekąski,zdecydowałam ,żeby Leon trochę sobie pospał.Gdy wszystko przygotowałam podeszłam do niego i zrobiłam mu malinkę na szyi.Zdezorientowany otworzył swoje powieki i znowu ukazały mi się jego cudowne paczadełka<3.Pocałowałam go namiętnie w usta i wtuliłam się w niego.
-Kochanie,czemu budzisz?-zapytał smutny.
-Idziemy na piknik,jest 13 a piknik o 13:30 więc ruchy!.-krzyknęłam szczęśliwa.
Wkońcu dotarliśmy z Leonem do parku,po pysznym jedzeniu..bo moim to logiczne ,że pysznym wszyscy oglądali park.Tylko ja usiadłam wygodnie na trawie i tak siedziałam gdy nagle podbiegł do mnie Leon cały w skowronkach.
-Hej skowronek co jest?-spytałam śmiejąc się.
-Będziemy grać,w piłkę nożną chodź!-krzyknął zadowolony.
-Ja średnio gram..-zaczęłam marudzić.
-Proszę...
-No nie wiem..
Nagle namiętnie mnie pocałował oddałam pocałunek,wziął mnie za ręce podczas pocałunku i już prawie wstawałam...
po udanym pocałunku oderwaliśmy się od siebie ,po czym ja wstałam podzieliliśmy się na 2 grupy.Dziewczyn i chłopaków.Najpierw wygrywali chłopaki,ja byłam na ataku tak samo jak Leon dziwnie,się czułam grając przeciwko sobie.Jednak dzięki mnie to dziewczyny wygrały w połowie,mieliśmy remis.Na koniec Leon prawie zabrał mi piłkę,ale ja byłam szybsza i celnie wbiłam ją do bramki.Nie dziwie się,że celnie bo wkońcu na bramce był Fede krzyczący:
-Liga Fede! Liga Fede!
Nagle po udanej grze Federico znowu zaczął to krzyczeć jednocześnie obejmująć chłopaków.Wkońcu chłopaki zaczęli to śpiewać razem.A co Lu na to? po ich zdaniu odkrzyknęła im!
-Liga Fede! Liga Fede!
-To śmierdziele,to śmierdziele!
Zwijałyśmy się ze śmiechu po trawie,później to my zaczęłyśmy krzyczeć to:
-Liga Lu! Liga Lu!
tak samo obejmowałyśmy się.Chłopacy byli oburzeni,bo nie mogli znaleźć odpowiedniego rymu.Udawali obrażonych.Jednak dzięki mojemu czarowi Leoś nie gniewał się.Gdy wróciliśmy do domu,zjedliśmy romantyczną kolacje a w łóżku zrobiliśmy to.Gdy zasypialiśmy ja jednocześnie zdyszana i podekscytowana powiedziałam:
-To już jutro,mój najważniejszy dzień na świecie.
Jednak przed zaśnięciem wszystko musiałam tłumaczyć sobie w myślach,okazało się ,że Leon zaprosił swoich rodziców przez komórkę.Ja natomiast zaprosiłam dziewczyny,a one chłopaków.Nie mogę się doczekać kiedy stanę sie panią Verdas.Tak jak odpoczątku planowałam spędzę z Leonem długie,szczęśliwe życie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jak się podoba? spokojnie będzie tu jeszcze zamieszanie,hihi xD.W ogóle sory ,że ostatnio nie ma notek pod osami,lub rozdziałami ale nie chcę mi się zbytnio pisać notek xD tzn.czasem dodam! ogólnie chciałam wam powiedzieć ,że zamówiłam sobie 2 super książki to one: Alicja w krainie zombie, i szeptem.zamówiłam na empik.com bo u mnie w empiku ich nie ma-.-oki kończę;*
                                                                                                       Całuski od Moniki.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.5

-Lleon..nie było cię dziewięć lat co ty sobie wyobrażałeś!-krzyknełam łamliwym głosem.
-Obiecywaliśmy sobie wieczną miłość,że nie odejdę od ciebie!.-krzyknął załamany.
-Leon kocham cię! ale co ja mam zrobić? mam zerwać z Diego z czego będziemy się utrzymywać pamiętaj ,że mamy córkę!.-powiedziałam spokojnie.
-Wiem o tym,ale tu chodzi o to ,że go wykorzystujesz.(złapał mnie za ręce) a poza tym jestem bogaty mam 50 milionów na koncie!.-powiedział z nadzieją.
-Może i masz rację..daj mi to przemyśleć.
-Pewnie,kocham cię bezwzględnie na wszystko tylko pamiętaj o tym.-pocałował mnie w policzek i wyszedł.
Cały obiad siedziałam cicho,położyłam Melę spać,i sama wygodnie ułożyłam się na łóżku.W pewnej chwili Diego mnie przytulił,poczułam obrzydzenie syknęłam cicho i udałam ,że śpię i przekręcam się.Nie ukrywam ,że lepiej mi w ramionach Leona.Czuję jego bijące serce i ciepło które ogrzewa mnie od środka.Zaczęłam wszystko analizować wiem,że kocham Leona i zawsze będę kochać.Chociaż,on ma rację wykorzystuję Diego i to bardzo.Mam wyrzuty sumienia,jutro z nim zerwę.Nareszcie usnęłam w spokoju.Gdy rano się obudziłam leniwie spojrzałam na zegarek była 8 rano.Wstałam z łóżka,i ubrałam się w to
odrazu poszłam sprawdzić co robi Mel.Akurat słodko spała,w swoim różowym łóżeczku.Postanowiłam zrobić śniadanie,Diego wraca o 15 a jest 8:30...zrobiłam mi i małej płatki z jogurtem owocowym,i herbatą.Szybko zjadłam posiłek i poszłam budzić Mel.Leniwie wstała,a ja pościeliłam jej łóżko i ubrałam ją w luźną bluzkę spódniczkę i trampki.Zadowolona zjadła śniadanie.Ja w tym czasie przeglądałam gazetkę nagle podbiegła do mnie Mel.
-Mamusiu...pujdziemy dzisiaj do tatusia?-spytała.
-Całkiem możliwe kochanie,a co?
-Bo nudzi mi się.-odpowiedziała smutna.
-Dobrze to chodźmy.
Mam szczęście,że Leon mieszka w swoim starym domu.Zapukałam,a po 5 minutach drewniane drzwi się otworzyły.
-Cześć córciu i kochanie.-powiedział szczęśliwy.
-Hej,wpadłam bo Mel niecierpliwiła się o spotkanie z tobą.
-Chodź kochanie obejrzysz telewizor,ja i mamusia musimy porozmawiać.
-Dobrze tatusiu.
Leon zaprowadził mnie do ogrodu.
-Violu,zerwałaś z nim?-spytał.
-Jeszcze,nie wraca dopiero o 15 a jest 13:30.
-Dobrze,kocham cię Violetto i chcę poukładać sobie z tobą życie.Pocałował mnie namięnie,a ja oddałam pocałunek.Wkońcu przestaliśmy,bo przypomnieliśmy sobie o małej Mel.Po godzinie zabawy wróciłam do domu widok mnie zszokował a ujrzałam..

sobota, 31 maja 2014

Rozdział 34.

-Leon to co idziemy?-spytałam.
-Tak chodźmy,skarbie.-odpowiedział.
Po 15 minutach byliśmy pod klubem,zobaczyłam pary których dawno nie widziałam,np.Fedemiłę,Naxi,Bromi,Marcescę.Weszliśmy do klubu i zaczeliśmy pić drinki,czyli coś co zwykle z Leonem robimy na imprezach.Po 20 drinkach skończyliśmy,weszliśmy na parkiet i zaczeliśmy erotycznie tańczyć,byłam totalnie pijana.Przerwał nam jakiś gość.
-Uu,lala skoro z nim tak dobrze ci idzie,to pewnie ze mną w łóżku byłabyś jeszcze lepsza.-powiedział uwodzicielska.
-Niestety ale ona ma narzeczonego.-powiedział zdenerwowany Leoś.
-Kogo?.spytał z ironią.
-Mnie idioto.
-Dlaczego jesteś z takim..czymś?-spytał speszony.
-To nie takie coś,tylko ja lalusiu,odwal się od Violetty bo ci ten uśmieszek z japy zerwę.-powiedział mój szatyn który był już wściekły.
-Jak chcesz kochanie,pujdę na inne sztuki.
-To idź daleko.-powiedziałam.
-Poszedł sobie,jesteś moja i tylko moja.-powiedział po czym namiętnie mnie pocałował,pogłębiałąm pocałunek lecz musieliśmy przerwać.Stykaliśmy się nosami i zaśmialiśmy się.
-Wiem to dobrze kochanie.-powiedziałam.
Tańczyliśmy jak szaleni,po godzinie usiedliśmy na kanapie,po chwili dosiadła się do nas jakaś blondi i zaczęła podrywać Leona.
-Dobrze,że przyszłam do tego klubu,wkońcu jest tu jakiś przystojniak.-powiedziała.
-Przepraszam ale on ma narzeczonę.-powiedziałam zła.
-Zamknij się brzydulo,a teraz może zgodzisz się na jakiś numerek?-spytała uwodzicielsko i pogłaskała Leona po policzku,zdjełam jej rękę i podeszłam do niej byłam na maxa,wkurzona.
-Numerki to on ma tylko ze mną i nie dotykaj mojego narzeczonego,ty dziwko!-krzyknełam zła.
-Coś ty powiedziała suko! odszczekaj to zaraz ci dam!.-krzyknęła.
Zaczęłyśmy się bić Leon próbował nas rozdzielić ale na marne,skończyło się to tak ,że ona uciekła z płaczem a ja triumfowałam.Byłam tak nawalona,że wyszłam z Leonem na ulicę gdzie mieszka pełno ludzi, i zaczełam śpiewać Happy.Leon obejmował mnie a ja śpiewałam i chodziłam po ulicy z butelką  wódki.Przerwaliśmy gdy usłyszałam samochód,zatrzymał się i wysiadł z niego policjant.Zauważył ,że jesteśmy pijani.
-Niestety,ale zabieram państwa na izbę wytrzeźwień.-powiedział.
-Jjasne..panie sędzio.-powiedziałam nieprzytomna.
-Chchodźmy napiję się jeszcze Marco.-powiedział Leon.
Wkońcu policjant władował nas do radiowozu gdzie my się całowaliśmy.Ja cały czas miałam 3/4 butelki z wódką,szybko wypiliśmy ją z Leośkiem i wyrzuciliśmy przez okno.Policjant wprowadził nas do szarego budynku,i wsadził do 1 celi.
-Ja jadę ,do domu wkońcu mam co robić.A wy macie być grzeczni zrozumiano?-spytał poważnie.
-Jja jestem bbardzo grzeczna pani nnaauczyciellu..-odpowiedziałam chwiejąc się.
Gdy ten koleś wyszedł z celi położyliśmy się na 1 osobowym łóżku i zaczeliśmy nocne i graszki.Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy,leżąc na Leonie.
-Lleon..gdzie my jesteśmy?-spytałam.
-Chyba na izbie wytrzeźwień.-odpowiedział.
-Co my tu robimy?!-krzyknełam zszokowana.
-Nie wiem,po 20 drinkach film mi się urwał.
-Mi tak samo.-powiedziałam gładząc się po czole.
Nagle wszedł policjant do naszej celi.
-Dobrze możecie państwo jechać,wasz samochód jest na parkingu.
-Jasne.-odpowiedzieliśmy równocześnie.
Wkońcu pojechaliśmy do naszego domku ułożyłam się wygodnie na kanapie okryłam kocem i wziełąm tabletk na ból głowy.Leoś uczynił to samo.Włączyliśmy sobie komedię romantyczną i oglądaliśmy.Zrobiliśmy sobie przerwę gdy zadzwoniła do mnie Fran.
-Viola gdzie was w środku imprezy wywiało?-spytała.
-Izba wytrzeźwień..-powiedziałam zmęczona.
-Jej a ja myślałam ,że to Fedemiła wariuje kochając się na parkingu..
-Kończę kochana,bo oglądam z Leosiem film i mega boli mnie głowa.-powiedziałam po chwili.
-Jasne,tylko w weekend też robimy wypad.
-Pewnie,tylko błagam cię nie na imprezę.-westchnełam.
-No przecież wiem,okej ja kończę.
rozłączyła się,a ja wtuliłam się w Leosia i obejrzałam połowę filmu bo później zasnełam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Chyba długi nie? mam nadzieję,że jest w miarę ok.Ja już kończę,bo jest późno a mi się chce spać jak cholera xD.Pamiętaj CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
                                                                                               Całuski od Moniki.

wtorek, 27 maja 2014

Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.4

*9 lat później*
 Violetta aktualnie chodzi z Diego,nie dlatego ,że go kocha ,że cokolwiek do niego czuje.Robi to ,żeby zapomnieć o Leonie tak bardzo go kocha ma już 27 lat a on 29.Gdy tylko wejdzie do swojego mieszkania chowa się w kącie i płacze w rękaw.Mimo to ma córkę,ma swoją małą Mel.Tak bardzo ją kocha to jedyna cząstko Leona która jej została.Ma dopiero 9 lat a wszystko bardzo dobrze rozumie.Nie lubi Diego,Violetta o tym wie,popadła w depresję,psycholodzy jej pomogli wyjść z tego po 3 latach.Straciła wszystkich przyjaciół,bliskich każdego.Aktualnie nie ma pracy utrzymuje się,z dość dużego majątku Diego.Jest 15 Violetta robi akurat obiad,ulubiony jej i Leona spaghetti z sosem Napoli  i sokiem pomarańczowym.Już wstawiała kluski gdy usłyszała dzwonek.
-Kto to może być?.zadała pytanie retoryczne.
Mel bawiła się w tym czasie na podwórku.
Otworzyła drzwi i zobaczyła Leona..otworzyła buzię i stała tak kilka minut.Chwilę później rzuciła się mu na szyję.
-Leon to niemożliwe.-powiedziała,aż poczuła łzę spływającą jej po policzku pełnym rumieńców.
-Pamiętasz,zawsze ci powtarzałem ,że mnie nie stracisz.-powiedział.
Nagle przybiegła mała Mel i przytuliła się do mamy.Spojrzała chwilę na Verdasa i wtuliła się w niego.
-Mamusiu tatuś wrócił.-krzykneła szczęśliwa Mel.
-Cco?-zapytał Leon.
-Tatusiu mama miała rację jesteś przystojny.
-Mel kochanie,idź na chwilę na podwórko pobaw się,zawołam cię na obiad.-powiedziała Vilu.
-Dobrze mamusiu.-powiedziała dziewczynka.
-Violu to my mamy dziecko?.-spytał zszokowany.
-Przepraszam tyle razy chciałam ci powiedzieć ale się bałam.-zaczeła płakać.
-Vilu już dobrze,jestem tutaj i wierzę ci.-powiedział.
-Nie jesteś zły?-spytała.
-Nie,a tak swoją drogą jest bardzo ładna.-zaśmiał się.
-Tak odziedziczyła urodę po tobie.
-Kocham cię Vilu.-powiedział i pocałował ją.
Oddała pocałunek,pocałunek który wyrażał ich tęsknotę,smutek i radość.
-Lleon....-powiedziała po oderwaniu się.
-Co się stało kochanie?
-Jja..mam chłopaka.-powiedziała po chwili.
-Co?!-krzyknął

Rozdział 33.

-Tak, tak wyjdę za ciebie Leon, kocham cie.-rzuciłam się mu na szyję.
-Ja ciebie też Violu.
po chwili złączyliśmy nasze usta w namiętny pocałunek.Pogłębialiśmy pocałunek,ale wkońcu przypomnieliśmy sobie,że tutaj nie możemy tego zrobić.
-Lleon..nie tutaj.-powiedziałam między pocałunkami.
-Masz rację,lepiej już jedźmy.
Uśmiechnełam się pod nosem.Gdy wróciliśmy do domu,zorientowałam się ,że wypiliśmy dość dużo tego wina.Fakt fatkem,że to oświadczyny.Kiedy mój Leoś wszedł,złapał mnie w talii gdy ja oglądałam mój cudny pierścionek.
-Kochanie,jest przepiękny.-powiedziałam i wtuliłam się w jego tors.
-Cieszę się,powiedz kiedy chciałabyś stać się panią Verdas.
-Nawet,za 5 min.-zażartowałam.
-A teraz na poważnie,może ślub zorganizujemy jakoś w czerwcu?,no wiesz w między czasiu musimy powiedzieć to twoim rodzicom.
-Ech,no wiem.-westchnął i usiadł na kanapę.
Usiadłam mu na kolanach i pogłaskałam go po policzku.
-Spokojnie,pujdę tam z tobą to twoi rodzice,nadal nie wiem dla czego ich tak nie znosisz.-powiedziałam z wyrzutem.
-Violu skarbie..
-Leon,przecież wiesz ,że mi możesz powiedzieć wszystko.
-Dobrze.Gdy byłem mały..nie raz musiałem patrzeć jak moi rodzice zdradzają siebie bez,choćby żadnego ultimatum.Do tej pory pamiętam gdy..miałem wtedy chyba 4 latka? przyszedłem do łóżka mamy,bałem się zostawać sam w pokoju.Ja wchodzę a tam..jakiś obrzydliwy obcy facet w łóżku z moją mamą.
Ukrył twarz w dłoniach i zaczął płakać.Wtedy i ja zaczełam cierpieć.Przytuliłam go mocno i dodałam choćby drobiazgowo otuchy.
-Kochanie,wszystko będzie dobrze..może twoja mama już się zmieniła?
-Nniemam pojęcia czy ktoś taki jak ona może się kiedykolwiek zmienić.
-Leon..
-Tak?
-Przepraszam.
-Za co?
-Nie powinnam była pytać,przeze mnie się popłakałeś.
-Violu skarbie,nie miałaś przecież pojęcia,a poza tym dobrze mi z tym,że komuś to powiedziałem.
-Cieszę się.
Ziewnełam ze zmęczenia była dopiero 23 ale po dniu pełnym wrażeń zachciało mi się spać.
-Idę spać,kochanie.-powiedziałam po czym pocałowałam czule mojego narzeczonego.
-Ok,idę z tobą.
Rzuciłam się na łóżko,Leoś posłusznie przyszedł za mną zaczął mnie całować,schodził do szyi gdy mu przerwałam:
-Chce się tobie jeszcze kochać.-spytałam ciekawa.
-Tak..-odpowiedział uwodzicielskim głosem.
-No nie wiem...-droczyłam się z nim.
-No proszę..Violuś..
-Niech ci będzie.
Po 9 godzinach skończyliśmy to co zaczeliśmy.Zasnełam wtulona w tors mojego kochasia.Pobiliśmy swój rekord..w sumie już nawet nie pamiętam.Dziwi mnie to dlaczego Leon jest napalony jak cholera,a ja nie.Chociaż miewam momenty kiedy też jestem napalona.
Obudziły mnie cudowne promyki słońca.W Buenos Aires zawsze jest taka piękna pogoda gorąco,ciepło  i czasem deszcz.Wstałam z łóżka i sprawdziłam która godzina,już 10:30 a ja jeszcze leżę.Podeszłam do szafy i założyłam to
nie wziełam tylko marynarki bo zapowiadają 35 stopni.Zeszłam powoli nadół i zobaczyłam Leona w fartuszka z napisem kiss the cook,roześmiałam się i podeszłam do mojego kochasia.Gdy mnie zobaczył pokazał palcem na napis i podszedł do mnie.
-Darling,kiss the cook.
Zaśmiałam się i wpiłam się w jego usta.Był to bardzo namiętny pocałunek niestety musieliśmy przerwać,brak tlenu.Niechętnie się od siebie oderwaliśmy.
-Viola,zrobiłem naleśniki.
-Mniam,zjedzmy.
-Pewnie.
Gdy wszystko już zjedliśmy do Leośka zadzwonił Maxi.
-Hej Maxi o co chodzi?.zapytał.
-Idziemy dzisiaj do klubu weź Violettę i chodźmy.
-Ok,tylko poczekaj chwilę.
-Violu...
-Tak skarbie pujdziemy do klubu-powiedziałam.
-Taaak!.-krzyknął szczęśliwy.
-Maxi idziemy.-odpowiedział.
-To super z 2 godziny w tym nowym klubie.
-Ok.
-Violu za 2 godziny mamy być pod klubem.
-O nie!
-Co się stało?
-Muszę biec bo nie zdążę!
Po godzinie ubrałam się w to:
zeszłam powoli na dół i zobaczyłam czekającego Leona.
-Vviolu..wwyglądasz ttak...-jąkał się.
-Jak i czemu się jąkasz?-spytałam.
-Bo nie mogę się przestać patrzeć.-powiedział podszedł do mnie i namiętnie pocałował.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~a macie wkońcu rozdział? taki nijaki..i ,że wy to czytacie? to jest poprostu okropne badziewie!
ok,ok już przestaję.Zaraz piszę część one shota i wchodzę na 2 blog.
                                                                                                  Całuski od Moniki.♥


sobota, 17 maja 2014

Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę cz.3

Po upojnej nocy Leon obudził się pierwszy.
*Leon*
Gdy przypomniało mi się co wczoraj robiliśmy,uśmiechnąłem się do siebie.Ubrałem się,i zrobiłem nam śniadanie.Ulubione jedzenia Violi tzn.naleśniki z serem.Sam je zjadłem i czekałem aż wstanie.
*Violetta*
Obudziły mnie promyki słońca wpadające przez moje rolety.Wstałam i założyłam:biały top z nadrukiem,pod to czarny podkoszulek,czarne legginsy i trampki.Nagle poczułam pyszny zapach naleśników zeszłam i zobaczyłam Leona jedzącego naleśniki.Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek.
-Było wczoraj cudownie.-powiedziałam rozanielona.
-Masz rację.
-Leon tto ddzisiaj...-zapytałam smutna.
-Niestety,ale pamiętaj o tych najważniejszych słowach:Obiecuję,nie stracisz mnie,tak szybko nie odejdę.
-Pamiętam,bo cię niemiłosiernie kocham.-pocałowałam go namiętnie i wtuliłam się w niego.
-Ja też cię kocham,muszę iść do domu i się spakować,a ty zjedz śniadanie.
-Zjem,zjem..ale przyjdź tu jeszcze.
-Wiem,przyjdę.
Zjadłam śniadanie,i poszłam do parku na naszą ławkę.Gdzie 1 raz się pocałowaliśmy zaczełam płakać,mimo tego,że tusz był na całej mojej twarzy.Makijaż rozmazany a ja dalej płakałam.Ja nie chcę ,żeby on wyjechał i zostawił mnie.Poczułam jak ktoś mnie obejmuje,po perumach wiedziałam ,że to Leon wtuliłam się w niego i dalej płakałam.
-Nie cierpię,patrzeć jak cierpisz.
-Wiem,i dlatego lepiej idź się pakować.
-Jestem już spakowany,i wiedziałem ,że cię tu znajdę Violu co by się nie stało pamiętaj o mnie.Niech w twoim sercu będzie miejsce na tego idiotę Leona.
-Nie jesteś idiotą,kocham cię a ty w moim sercu jesteś dla mnie najważniejszy.Jesteś dla mnie najbliższą osobą.
-Kocham cię Violu.Chodźmy się pożegnać zanim wyjadę.
-Nie,Leon to nie będzie pożegnanie tylko raczej do zobaczenia.
-Masz rację chodźmy Violetko.
-Nie lubię jak tak mówisz.
-Dobrze,niech więc będzie Violetto.
-Już lepiej Leoś.
Po 10 minutach byliśmy pod jego domem.Zaraz miał wsiadać,a ja rozpłakałam się jeszcze bardziej.Widziałam jak cierpi,wtedy poczułam jeszcze większy ból w sercu.Największy ból jakiego kiedy kolwiek doznałam w życiu.Złapał mnie za ręce  i pocałował.
-Violu pamiętaj,gdyby nie wiem co się stało kocham cię najbardziej na świecie.Przytuliłam się do niego i dalej płakałam.Czułam jak on też zaczął płakać.Powiedzieliśmy do siebie do zobaczenia.Gdy odjeżdżał wyglądałam tak:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Podoba się? takie smutne;c nie wiem czemu,ale coś mnie dopadło na smutanie xD pamiętajcie ,że od poniedziałku mnie nie będzie no bo wiecie 5 dniówka! jeaaaa.Spokojnie te sprawy tutaj się jeszcze skomplikują może będzie 5 części?  a może 6? sama już nie wiem zobaczę jak się sprawy potoczą? wiem osy i ja to czarna magia.Powiedzcie mi jak wy możecie czytać takie beznadziejne i głupie rozdziały? dajecie radę? ja poprostu nie wiem czemu piszę takie okropne rzeczy;c
                                                                                                        ~Całuski od Moniki.