*Violetta*
-Leon tak strasznie cie przepraszam ja wiem,że to przeze mnie.
-Violu przestań,nie obwiniaj się,to nie przez ciebie.
-Nie wiem,sama nie wiem.
Szatyn w odpowiedzi cmoknął kobietę w czoło.
-Idziemy?
-Ale gdzie?
-Zaprowadzę cie w magiczne miejsce.
-Ech..dobrze.
Szliśmy około godziny miałam dość.
-Leon mam dość zmęczyłam się.
-Przestań,jeszcze kawałek.
-Ok.
Po 15 minutach chyba trafiliśmy.
-To tutaj otwórz oczy.
Zobaczyłam wtedy polanę całą w kwiatach pełną drzew.
-Tu jest pięknie!-krzyknęłam rzucając się Leonowi w ramiona.
-Wiesz,zawsze tu przychodziłem po inspirację i komponować.
-Nigdy,bym nie pomyślała.
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy.Poczułam motylki w brzuchu.Moje serce zabiło szybciej i wtedy namiętnie się pocałowaliśmy.Wieczorem poszliśmy oglądać księżyc.Zostałam odprowadzona do domu przez Leośka i oczwiście,pocałował mnie na pożegnanie.
Rzuciłam moją torbę na kanapę,i ruszyłam pod prysznic.Namydliłam moje nagie ciało arbuzowym żelem pod prysznic a włosy umyłam truskawkomy szamponem.Było po 22 więc postanowiłam iść wcześniej spać.Wgramoliłam się pod kołdrę i już miałam zasypiać kiedy usłyszałam stuknięcie o szybę.Prawie dostałam zawału.Zadzwoniłam do Leona.Dzięki bogu odebrał.
-Lleon...coś stuknęło mi w okno.
-Alle co?-spytał zaspany
-No nniewiem..-odpowiedziałam wystraszona.
Nagle usłyszałam jak coś dotyka klamki od balkonu..
********************************************************************************
Bam bam bums,taki krótki ale jest:D jak myślicie kto to?
~Monika
Zmienianko!
Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!
poniedziałek, 27 października 2014
Dzisiaj kolejny rozdział!
Hej kochani wiem,że dawno nie pisałam.Miałam dość dużo problemów;\ ale rozwiązałam je więc postanowiłam wrócić na bloga oczywiście nwm kiedy rozdziały będą się pojawiać 1 mam więcej lekcji a raz mnie.Ale dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. Cieszycie się?
~Monika
~Monika
czwartek, 25 września 2014
One shot 15 postanowień przed śmiercią cz.2
Gdy kasztano włosa piękność się przebudziła.Poczuła jak silne i czułe ramiona ją przytulają.Pocałowała Leona w policzek i spróbowała wstać.Wtedy zaczęła czuć jak bola ją nogi.Z trudem wstała.Wstawała i opadała,jak motyl.Powędrowała do kuchni i przygotowała gofry oraz cappucino.Zasiadła i po chwili zawartość szklanki i talerza zniknęła.Z trudem przebrała się w to:
Podeszła do lustra i pogładziła swój brzuch..lub resztki brzucha? jej 4 życzeniem było stworzyć piosenkę.Gdy pomyślała o tym jaka jest chuda i ,że jest wrakiem prawdziwej pięknej kobiety.Upadła na kolana głośno łkając.Gdy spojrzała w lewą stronę zobaczyła Leona idącego najwyraźniej do niej.Ona tylko potrząsnęła głową i na niego spojrzała.
On usiadł przy niej i pogładził ją po ramionach.Widać było niepokój i zmartwienie w jego szmaragdowych oczach.
-Co się dzieje?-spytał łagodnie.
-Jja..Leon jestem taka chuda..jestem jak anorektyczka.
-Dla mnie akurat.
-Leon..mówisz to żeby mnie pocieszyć.Ale jja chcę zmienić swój wygląd.
Chłopak przez chwilę analizował wyznanie dziewczyny.Po chwili przytaknął i westchnął.
-Dobrze więc chodźmy na siłownię.-odparł zdziwiony jej słowami.
Dziewczyna po chwili się uśmiechnęła i go przytuliła.
-Dziękuje.
-Za co?
-Za to,że jesteś.-Powiedziała z wdzięcznością w oczach.
Po godzinie byli już w okół bieżni i orbiterków.
-Okej,wybierz sobie co wolisz orbitrek czy bieżnię?
-Okej,wybierz sobie co wolisz orbitrek czy bieżnię?
-Hmm..bieżnię?
Szatynka ustawiła sobie najniższy poziom.Najpierw wolnym truchtem biegła na bieżni,potem coraz bardziej zmieniała poziom.
Po całym dniu pełnym ćwiczeń wrócili zmęczeni.Szatynka odrazu zasnęła w objęciach chłopaka.I tak dzisiaj zbyt wiele doświadczyłam pomyślała śpiacą kobietka.
Rozdział 3.Co tu robi Castilio?
*Violetta*
Siedzieliśmy wtuleni w siebie.Jeszcze nigdy nie czułam tak miłego uczucia.Nagle podeszła do nas ta blondyna chyba Candie ubrana w różową obcisłą miniówkę.
-Co tu robi Castilio?-spytała.
-To moja dziewczyna.-odpowiedział.
-Co? zdradzasz mnie?!-krzyknęła.
-Że co?! nie zdradzam cię! nie jesteś moją dziewczyną! to wszystko z tobą na pokaz pusta lalo! i jeszcze powiedz ojcu ,że odchodzę.
-Jasne i tak cię nie kochałam!-krzyknęła odchodząc.
-Vilu przepraszam...-powiedział po chwili.
-Spokojnie,rozumiem cię nie przejmuj się nią.-pocieszyłam go gładząc delikatnie dłonią po jego rozgrzanym ramieniu.
-Tak mi ciebie brakowało.
-A mi ciebie.
*Ludmiła*
Przechodziłam obok mojego ulubionego centrum handlowego.Gdy zobaczyłam wkurzoną Candie,podeszła do mnie.
-Ej ty! pilnuj swojej przyjaciółeczki bo zabardzo klei się do mojego chłopaka!
-Przecież ty nie masz chłopaka!
-Jak nie?! a Leon?!
-On jest na pokaz i cię nie kocha!-powiedziałam zdezorientowana głupotą Candie.
-Eee...yyy...serio?
-Raczej!
-Uuf dzięki ci Ludmiło!-krzyknęła szczęśliwa.
Nie wiedząc o co chodzi poszłam kupować sobie nowe sukienki.
*Violetta*
Cały dzień się wygłupialiśmy i całowaliśmy.Tak dawno się dobrze niebawiłam ilekroć Lu próbowała wyciągnąć mnie na imprezę symulowałam chorobę lub wykręcałam się pracą.Teraz czuję ,że żyję on kompletnie nie przypomina ..Tomasa.Zanim się spostrzegliśmy była 20.Leon odprowadził mnie do domu i wysłał uroczego smsa.Gdy byłam już w pokoju zgarnęłam piżamę po czym ruszyłam do łazienki.Całkiem naga weszłam pod prysznic tam namydliłam się waniliowym żelem.Po 10 minutach byłam gotowa do snu.Kiedy wpęłzam pod kołderkę usłyszałam pukanie do drzwi.Nie chętnie wyszłam z łóżka i popędziłam do drzwi.Gdy je otworzyłam zobaczyłam Leona.Miał smutną minę.
Wiedziałam o co chodzi.Za pewne szef go wezwał i nie było to miłe doświadczenie.Popatrzyłam się na niego i mocno przytuliłam.Czułam jak się martwi.Wtedy uświadomiłam sobie ,że to przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jeśli pod tym będzie chociaż 1 kom daje 4 rozdział :) a one shot 2 część pojawi się dzisiaj.
~Monika.
Siedzieliśmy wtuleni w siebie.Jeszcze nigdy nie czułam tak miłego uczucia.Nagle podeszła do nas ta blondyna chyba Candie ubrana w różową obcisłą miniówkę.
-Co tu robi Castilio?-spytała.
-To moja dziewczyna.-odpowiedział.
-Co? zdradzasz mnie?!-krzyknęła.
-Że co?! nie zdradzam cię! nie jesteś moją dziewczyną! to wszystko z tobą na pokaz pusta lalo! i jeszcze powiedz ojcu ,że odchodzę.
-Jasne i tak cię nie kochałam!-krzyknęła odchodząc.
-Vilu przepraszam...-powiedział po chwili.
-Spokojnie,rozumiem cię nie przejmuj się nią.-pocieszyłam go gładząc delikatnie dłonią po jego rozgrzanym ramieniu.
-Tak mi ciebie brakowało.
-A mi ciebie.
*Ludmiła*
Przechodziłam obok mojego ulubionego centrum handlowego.Gdy zobaczyłam wkurzoną Candie,podeszła do mnie.
-Ej ty! pilnuj swojej przyjaciółeczki bo zabardzo klei się do mojego chłopaka!
-Przecież ty nie masz chłopaka!
-Jak nie?! a Leon?!
-On jest na pokaz i cię nie kocha!-powiedziałam zdezorientowana głupotą Candie.
-Eee...yyy...serio?
-Raczej!
-Uuf dzięki ci Ludmiło!-krzyknęła szczęśliwa.
Nie wiedząc o co chodzi poszłam kupować sobie nowe sukienki.
*Violetta*
Cały dzień się wygłupialiśmy i całowaliśmy.Tak dawno się dobrze niebawiłam ilekroć Lu próbowała wyciągnąć mnie na imprezę symulowałam chorobę lub wykręcałam się pracą.Teraz czuję ,że żyję on kompletnie nie przypomina ..Tomasa.Zanim się spostrzegliśmy była 20.Leon odprowadził mnie do domu i wysłał uroczego smsa.Gdy byłam już w pokoju zgarnęłam piżamę po czym ruszyłam do łazienki.Całkiem naga weszłam pod prysznic tam namydliłam się waniliowym żelem.Po 10 minutach byłam gotowa do snu.Kiedy wpęłzam pod kołderkę usłyszałam pukanie do drzwi.Nie chętnie wyszłam z łóżka i popędziłam do drzwi.Gdy je otworzyłam zobaczyłam Leona.Miał smutną minę.
Wiedziałam o co chodzi.Za pewne szef go wezwał i nie było to miłe doświadczenie.Popatrzyłam się na niego i mocno przytuliłam.Czułam jak się martwi.Wtedy uświadomiłam sobie ,że to przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jeśli pod tym będzie chociaż 1 kom daje 4 rozdział :) a one shot 2 część pojawi się dzisiaj.
~Monika.
piątek, 29 sierpnia 2014
One shot 15 postanowień przed śmiercią cz.1
Dziewczyna o długich brązowych włosach i kasztanowych oczach,leżała na łóżku i czytała pamiętnik.
Pamiętam gdy się dowiedziałam ,że mam raka,gdy dowiedziałam się ,że do 17 pożyję.Zostały mi 2 tygodnie,powiedziała a na lekturę spadła lodowata łza.Wstała z łóżka i nagle usłyszała,że ktoś puka podeszła i otworzyła.Okazał się to być jej chłopak Leon.Przytulił ją do siebie i pocałował w czoło.Nie mógł patrzeć jak coraz bardziej słabnie.Wczoraj była blada,dzisiaj już lodowata.Usiedli na łóżku.Ona wpatrywała się w czubki swoich trampek.Nie wiedziała co ma mówić,miała mu powiedzieć,kochanie za 2 tygodnie mnie tu nie będzie.Po 10 minutach ciszy odważyła się i wtuliła się w niego.Po czym powiedziała...
-Leon Jja...mam 15 życzeń.
-Jakich księżniczko?
-Przed śmiercią.-odpowiedziała nieśmiało.
Gdy Szatyn to usłyszał,chciał powiedzieć Violu,nie będziesz silna będziemy o nas walczyć.Ale wiedziała,że dziewczyna tak długo nie pociągnie.Tak bardzo nie mógł pogodzić się z prawdą.W końcu jej odpowiedział.
-Masz rację spełnijmy je..-powiedział patrząc w jej oczy.
Ona tylko się uśmiechnęła i wyciagnęła pamiętnik.Zaczęła czytać na głos.
-Po 1.Chcę mieć chłopaka.
-To już jest.
-Już dawno.-powiedziała szczęśliwa.
-Po 2.Tańczyć z kimś na łyżwach.
-Chodź za mną-odpowiedział Leon.
-Gdzie?
-Zobaczysz..
Przyprowadził ją na lodowisko po chwili amatorskiego jeżdżenia przysunęli się do siebie.I jeździli patrząc sobie w oczy.Po 20 minutach wrócili do domu dziewczyny,a ona przeczytała 3 życzenie,ostatnie na dzisiaj.
-O boże nie przeczytam tego!-krzyknęła oburzona szatynka!
-Czemu?
-Jja...boje się twojej reakcji.
-Wow pisałaś o mnie..
-Tak.
-Vilu nie wstydź się..
-Ddobrze...
-Przeżyć swój 1 raz z Leonem.-Gdy szatynka to przeczytała spłonęła rumieńcami i spuściła głowę.
-I to tak cię męczyło?
-Tak.
-Violu ja o tym myślę od 2 lat,tylko ,że o tobie.
-Nnaprawdę..?
-Tak,przecież cię kocham.
Można się domyślić co było dalej...
Pamiętam gdy się dowiedziałam ,że mam raka,gdy dowiedziałam się ,że do 17 pożyję.Zostały mi 2 tygodnie,powiedziała a na lekturę spadła lodowata łza.Wstała z łóżka i nagle usłyszała,że ktoś puka podeszła i otworzyła.Okazał się to być jej chłopak Leon.Przytulił ją do siebie i pocałował w czoło.Nie mógł patrzeć jak coraz bardziej słabnie.Wczoraj była blada,dzisiaj już lodowata.Usiedli na łóżku.Ona wpatrywała się w czubki swoich trampek.Nie wiedziała co ma mówić,miała mu powiedzieć,kochanie za 2 tygodnie mnie tu nie będzie.Po 10 minutach ciszy odważyła się i wtuliła się w niego.Po czym powiedziała...
-Leon Jja...mam 15 życzeń.
-Jakich księżniczko?
-Przed śmiercią.-odpowiedziała nieśmiało.
Gdy Szatyn to usłyszał,chciał powiedzieć Violu,nie będziesz silna będziemy o nas walczyć.Ale wiedziała,że dziewczyna tak długo nie pociągnie.Tak bardzo nie mógł pogodzić się z prawdą.W końcu jej odpowiedział.
-Masz rację spełnijmy je..-powiedział patrząc w jej oczy.
Ona tylko się uśmiechnęła i wyciagnęła pamiętnik.Zaczęła czytać na głos.
-Po 1.Chcę mieć chłopaka.
-To już jest.
-Już dawno.-powiedziała szczęśliwa.
-Po 2.Tańczyć z kimś na łyżwach.
-Chodź za mną-odpowiedział Leon.
-Gdzie?
-Zobaczysz..
Przyprowadził ją na lodowisko po chwili amatorskiego jeżdżenia przysunęli się do siebie.I jeździli patrząc sobie w oczy.Po 20 minutach wrócili do domu dziewczyny,a ona przeczytała 3 życzenie,ostatnie na dzisiaj.
-O boże nie przeczytam tego!-krzyknęła oburzona szatynka!
-Czemu?
-Jja...boje się twojej reakcji.
-Wow pisałaś o mnie..
-Tak.
-Vilu nie wstydź się..
-Ddobrze...
-Przeżyć swój 1 raz z Leonem.-Gdy szatynka to przeczytała spłonęła rumieńcami i spuściła głowę.
-I to tak cię męczyło?
-Tak.
-Violu ja o tym myślę od 2 lat,tylko ,że o tobie.
-Nnaprawdę..?
-Tak,przecież cię kocham.
Można się domyślić co było dalej...
czwartek, 21 sierpnia 2014
Rozdział 2.Hmm..może..Nuestro Camino?
*Violetta*
Stałam i zastanawiałam się o co chodzi gdy ktoś nagle złapał mnie za rękę i pociągnął.Ze zdziwieniem spojrzałam w jego stronę.Okazała się to być Lu uśmiechnięta jak dziecko które właśnie dostało lizaka lub pluszaka.
-Lu o co chodzi?
-I co...fajny on jest?-spytała się chichocząc.
-Kto?
-Leon!-krzyknęła z oburzeniem.
-Jest spoko.
-Taaa wmawiaj sobie.
-Lu,dobrze wiesz,że nie chcę mieć chłopaka.
-Violetto,wiem pamiętam Tomasa ale nie każdy jest jak on.Jeśli dasz komuś szansę może cie mile zaskoczyć.
Na samą myśl o Tomasie w moich oczach pojawiły się łzy.
-Lu! a nawet jak już,to on ma dziewczynę!
-Hahahahahah!
-Z czego się śmiejesz to ta blondyna która wygląda trochę jak po wyjściu z burdelu.
-E tam! to jego lipna dziewczyna.On jej ojciec i ona,po prostu udają.Pozują do zdjęć ,żeby było więcej kasy.
-Eee...-zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć poczułam jak płonę rumieńcami.
-Dobra,ja lepiej lece a ty dbaj o siebie piękna!
-Pa!-krzyknęłam.
Wróciłam do domu po czym rzuciłam się na kanapę i ziewnęłam.Gdy już prawie zasnęłam postanowiłam iść na spacer do parku i trochę się przewietrzyć.
*Leon*
Mam tego życia dość...widzę ,że nie potrzebnie tylko marnuję czas.Ten motocross to chyba nie dla mnie.Wziąłem gitarę i ruszyłem do parku.Tam zacząłem śpiewać piosenkę Voy por ti.
*Violetta*
Gdy doszłam okazało się ,że tym kimś jest...Leon?.Ze zdziwieniem podeszłam bliżej.I usiadłam obok niego jak on ładnie śpiewa.Pomyślałam.
-Cześć.
-Hej,co tak sam tu siedzisz?-spytałam.
-Mam dość życia.
Parsknęłam śmiechem
-Że co? a niby czego dokładniej?
-Po 1.Tego,że chyba nie będę już brał udziału w wyścigach.A po 2.Moja dziewczyna.
*Leon*
Trochę skłamałem,bo ten drugi powód to w sumie...nie prawda? ja jej nawet nie znam wiem tylko,że jest pustą lalunią.
*Violetta*
-A dlaczeguż to nie chcesz brać udziału w wyścigach co?-spytałam śmiesznie ruszając brwiami.
-Widocznie to nie dla mnie..skoro się nie sprawdzam to po co mam niszczyć sobie marzenia.
Poczułam dziwne ukłucie w sercu jakby to było przeze mnie.
-Ech,to chyba nie przeze mnie?-spytałam.
-Nie,spokojnie-odparł i pogłaskał mnie po dłoni.Poczułam wtedy jak jest mi cieplej na sercu.
-A ten 2 powód? przecież twoja dziewczyna to blondynka,która ma więcej tapety niż w castoramie! i jest różowa jak lalka barbie!-ironicznie westchnęłam.
-No i właśnie o to chodzi.Nawet jej nie kocham a muszę z nią być.I do tego strasznie śmierdzi wypsika się tymi perfumami i się przymila.Nie to co ty.
-Taak,pewnie mój zapach perfum+ potu jest o wiele lepszy.-powiedziałam,śmiesznie ruszając buzią.
-Zgadzam się,a może ty coś zaśpiewasz?
-Jja...-zająknęłam sie.
-Ty,słyszałem od Lu ,że masz świetny głos,sprawdźmy to.
-Ech niech ci będzie.-Mruknęłam.
-To co zaśpiewasz?
-Hmm..może..Nuestro Camino?
-Skąd to znasz?-spytał.
-Napisałam to.-odpowiedziałam.
-Co? ja też to kiedyś napisałem.
-Śmieszne,pamiętam jak chodziłam do studia tam był jeszcze Leon Verdas i to dla niego to napisałam.Byliśmy 2 lata a potem..bach wyszłam za tą świnie Tomasa.
-Ja to kiedyś napisałem dla Violetty Castilio...
-Czyli...my się znamy!
-Dokładnie..teraz wszystkie wspomnienie odżyły.
-Pamiętam nasz 1 pocałunek.
-Ja też..było tak..
-Magicznie.-odpowiedzieli w tym samym momencie.
Ich usta dzieliły milimetry patrzyli sobie w oczy i widzieli ,że dażą się jeszcze tym pięknym uczuciem..jakim jest...miłość.Tą przestrzeń zamknął Leon delikatnie ale namiętnie pocałował ją.Ona aż dziwne..nie protestowała oddała pocałunek.Przypomniała sobie słowa Ludmiły:Jeśli dasz komuś szansę może cię miło zaskoczyć.Po udanym pocałunku siedzieli wtuleni w siebie.Nie wiedzieli ,że czekają ich konsekwencje.
-To co śpiewamy?-odparł Leon.
-Jasne.-powiedziała i posłała mu promienny uśmiech którego tak dawno nie widział.
Tanto tiempo caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí
El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol
Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj.
Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es
Amor
En tus ojos veo el mundo de color.
En tus brazos descubrí yo el amor.
Vera en mi ella lo mismo?
Querrá el estar conmigo?
Dime que tu lates por mi también
Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento
Eres todo para mi
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es
Amor
Stałam i zastanawiałam się o co chodzi gdy ktoś nagle złapał mnie za rękę i pociągnął.Ze zdziwieniem spojrzałam w jego stronę.Okazała się to być Lu uśmiechnięta jak dziecko które właśnie dostało lizaka lub pluszaka.
-Lu o co chodzi?
-I co...fajny on jest?-spytała się chichocząc.
-Kto?
-Leon!-krzyknęła z oburzeniem.
-Jest spoko.
-Taaa wmawiaj sobie.
-Lu,dobrze wiesz,że nie chcę mieć chłopaka.
-Violetto,wiem pamiętam Tomasa ale nie każdy jest jak on.Jeśli dasz komuś szansę może cie mile zaskoczyć.
Na samą myśl o Tomasie w moich oczach pojawiły się łzy.
-Lu! a nawet jak już,to on ma dziewczynę!
-Hahahahahah!
-Z czego się śmiejesz to ta blondyna która wygląda trochę jak po wyjściu z burdelu.
-E tam! to jego lipna dziewczyna.On jej ojciec i ona,po prostu udają.Pozują do zdjęć ,żeby było więcej kasy.
-Eee...-zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć poczułam jak płonę rumieńcami.
-Dobra,ja lepiej lece a ty dbaj o siebie piękna!
-Pa!-krzyknęłam.
Wróciłam do domu po czym rzuciłam się na kanapę i ziewnęłam.Gdy już prawie zasnęłam postanowiłam iść na spacer do parku i trochę się przewietrzyć.
*Leon*
Mam tego życia dość...widzę ,że nie potrzebnie tylko marnuję czas.Ten motocross to chyba nie dla mnie.Wziąłem gitarę i ruszyłem do parku.Tam zacząłem śpiewać piosenkę Voy por ti.
*Violetta*
Gdy doszłam okazało się ,że tym kimś jest...Leon?.Ze zdziwieniem podeszłam bliżej.I usiadłam obok niego jak on ładnie śpiewa.Pomyślałam.
-Cześć.
-Hej,co tak sam tu siedzisz?-spytałam.
-Mam dość życia.
Parsknęłam śmiechem
-Że co? a niby czego dokładniej?
-Po 1.Tego,że chyba nie będę już brał udziału w wyścigach.A po 2.Moja dziewczyna.
*Leon*
Trochę skłamałem,bo ten drugi powód to w sumie...nie prawda? ja jej nawet nie znam wiem tylko,że jest pustą lalunią.
*Violetta*
-A dlaczeguż to nie chcesz brać udziału w wyścigach co?-spytałam śmiesznie ruszając brwiami.
-Widocznie to nie dla mnie..skoro się nie sprawdzam to po co mam niszczyć sobie marzenia.
Poczułam dziwne ukłucie w sercu jakby to było przeze mnie.
-Ech,to chyba nie przeze mnie?-spytałam.
-Nie,spokojnie-odparł i pogłaskał mnie po dłoni.Poczułam wtedy jak jest mi cieplej na sercu.
-A ten 2 powód? przecież twoja dziewczyna to blondynka,która ma więcej tapety niż w castoramie! i jest różowa jak lalka barbie!-ironicznie westchnęłam.
-No i właśnie o to chodzi.Nawet jej nie kocham a muszę z nią być.I do tego strasznie śmierdzi wypsika się tymi perfumami i się przymila.Nie to co ty.
-Taak,pewnie mój zapach perfum+ potu jest o wiele lepszy.-powiedziałam,śmiesznie ruszając buzią.
-Zgadzam się,a może ty coś zaśpiewasz?
-Jja...-zająknęłam sie.
-Ty,słyszałem od Lu ,że masz świetny głos,sprawdźmy to.
-Ech niech ci będzie.-Mruknęłam.
-To co zaśpiewasz?
-Hmm..może..Nuestro Camino?
-Skąd to znasz?-spytał.
-Napisałam to.-odpowiedziałam.
-Co? ja też to kiedyś napisałem.
-Śmieszne,pamiętam jak chodziłam do studia tam był jeszcze Leon Verdas i to dla niego to napisałam.Byliśmy 2 lata a potem..bach wyszłam za tą świnie Tomasa.
-Ja to kiedyś napisałem dla Violetty Castilio...
-Czyli...my się znamy!
-Dokładnie..teraz wszystkie wspomnienie odżyły.
-Pamiętam nasz 1 pocałunek.
-Ja też..było tak..
-Magicznie.-odpowiedzieli w tym samym momencie.
Ich usta dzieliły milimetry patrzyli sobie w oczy i widzieli ,że dażą się jeszcze tym pięknym uczuciem..jakim jest...miłość.Tą przestrzeń zamknął Leon delikatnie ale namiętnie pocałował ją.Ona aż dziwne..nie protestowała oddała pocałunek.Przypomniała sobie słowa Ludmiły:Jeśli dasz komuś szansę może cię miło zaskoczyć.Po udanym pocałunku siedzieli wtuleni w siebie.Nie wiedzieli ,że czekają ich konsekwencje.
-To co śpiewamy?-odparł Leon.
-Jasne.-powiedziała i posłała mu promienny uśmiech którego tak dawno nie widział.
Tanto tiempo caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí
El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol
Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj.
Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es
Amor
En tus ojos veo el mundo de color.
En tus brazos descubrí yo el amor.
Vera en mi ella lo mismo?
Querrá el estar conmigo?
Dime que tu lates por mi también
Lo sentimos los dos el corazón nos hablo
Y al oído suave nos susurro
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento
Eres todo para mi
Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es
Amor
Przypomnieli sobie tą piękną scenkę,zdziwili się,że jest ona jeszcze w internecie.You Mix stworzył kiedyś ten teledysk.A oni tryskali radością.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba? nagły przypływ weny.Mimo,że wiem,że nikt tego nie czyta to..lubię tu coś wstawiać.
Robie przerwę..
Jpw.Dlaczego? po 1. Nie dajecie znaku życia,nie wiem czy piszę dla was czy dla nie wiem czego.
Po 2. Mój brak weny na 2 rozdział zaczęłam go niby ale czegoś mi w nim brakuje.
Po 3.Nie wiem na ile mam tą przerwę czy na 2 godziny może 3 dni albo 3 tygodnie? a może na 3 miesiące? po prostu musze poczuć przypływ weny i fantazji.Tak jak to miałam teraz gdy zaczęłam pisać one shota na konkurs.Także dokończę rozdział 2 i wstawię.One shot..gdy go dokończę wyślę go na konkurs a potem opublikuję.
Ciał!:*
Po 2. Mój brak weny na 2 rozdział zaczęłam go niby ale czegoś mi w nim brakuje.
Po 3.Nie wiem na ile mam tą przerwę czy na 2 godziny może 3 dni albo 3 tygodnie? a może na 3 miesiące? po prostu musze poczuć przypływ weny i fantazji.Tak jak to miałam teraz gdy zaczęłam pisać one shota na konkurs.Także dokończę rozdział 2 i wstawię.One shot..gdy go dokończę wyślę go na konkurs a potem opublikuję.
Ciał!:*
~Monika
Subskrybuj:
Posty (Atom)


