Zmienianko!
Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!
wtorek, 22 kwietnia 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 20.
*Violetta*
Obudziłam się z nie mijającym bólem głowy.Zeszłam marudząc z łóżku i wziełam lekarstwa.Po 20 min ból głowy przeszedł podeszłam do szafy i patrzyłam się na nią 5 min aż wkońcu ubrałam się w to:
Obudziłam się z nie mijającym bólem głowy.Zeszłam marudząc z łóżku i wziełam lekarstwa.Po 20 min ból głowy przeszedł podeszłam do szafy i patrzyłam się na nią 5 min aż wkońcu ubrałam się w to:
Zjadłam śniadanie i znalazłam kartkę przyczepionął do blatu,za pewne od Fran.Zerknełam na nią z ukosu i przeczytałam to:
Droga Vilu!
Wstałam bardzo wcześnie i pogodziłam się z Marco,nareszcie czuję się dobrze.Zabrałam Ci cały alkohol z domu chyba wiesz dlaczego? jeśli nie,to dlatego,że wkółko go pijesz.Nie odzyskasz go więc nie dramatyzuj wytrzymasz.Jeśli chcesz pogadać zapraszam cię do mnie;)
Twoja Fran.
Po przeczytaniu uśmiechnełam się do siebie,mam zamiar iść do Francesci,muszę się jej poradzić.Cholernie tęsknię za Leonem,gdy go tu nie ma to nie ma mojego życia,wtedy to nawet nie jest życiem tylko serią rozczarowań.Wziełam moją kopertówkę i wybiegłam do Fran.Otworzyła odrazu.
-Hej Vilu przeczytałaś?
-Tak a teraz mnie posłuchaj.
-Zamieniam się w słuch.
-Tęsknię za Leonem i chciałabym do niego lecieć te 4 dni bez niego to dramat! czy mogłabyś mi powiedzieć czy podejmę słuszną decyzję?
-Jeśli tęsknisz to leć koniecznie. A teraz biegnij się pakować a ja załatwię bilety
-Ok,dzięki Fran.
Spakowałam 2 walizki z ciuchami itd. i wybiegłam po bilety.Po godzinie byłam na lotnisku.Mój samolot będzie za 10 min nie mogę nie lecieć.Za bardzo go kocham,tu nie chodzi o to ,czy mu ufam czy nie,oczywiście,że mu ufam.Tylko o to,że nie wytrzymuję bez niego.
*Leon*
Mam dość tej prawej ręki wkurza mnie,manipuluje mną i nie tylko.Bardzo się denerwuję czy Violetta zgodzi się być moją żoną? kochamy się ale jednak stresuje się.
*Violetta*
Byłam już w hotelu Leona.Zapytałam się recepcjonistki w którym pokoju Leonem się zatrzymał.
-Jest w pokoju nr.38.
-Dziękuję.
*Leon*
-Angela słuchaj myślisz ,że ta Vilu o której ci mówię jest gotowa wyjść za mnie?
-Pewnie,i chciałam cię przeprosić za te rzeczy którymi cię denerwuję wiesz poprostu musiałam wyjechać z mojego ulubionego miejsca tzn:Ameryki Południowej.
-Nic nie szkodzi.
Po chwili Leona i Angele dzieliły niebezpieczne milimetry,to chłopak zrobił pierwszy krok i pocałował dziewczynę ona oddała pocałunek.Nie wiedzieli tylko,jak bardzo niszczą Violetcie serce.Vilu stała jak wryta przed drzwiami i zalana łzami.Zadała duży trud ,żeby tu przylecieć na darmo.Wybiegła z pomieszczenia zalana łzami.Gdy Leon to zobaczył pobiegł za nią szukał jej wszędzie.Violetta uciekła w ciemną alejkę porośniętą mchem i trawą.Osuneła się na drzewie i płakała ile się dało.Podeszłam do pobliskiej apteki i kupiłam tabletki nasenne.Weszłam do apartamentu tego drania,i sprawdziłam czy go nie ma.Nie było go,usiadłam na łóżku.Chwilę wahałam się brać całą garść,ale potem zrozumiałam ,że to mi pomoże.Już miałam je wziąść do ust.Ale Leon wbiegł do apartamentu.Byłam obojętna co zrobi a czego nie.Chciałam tylko się zabić i żyć w pięknej,idealnej bajce.Jednak nie da się tego wszystkiego przekreślić.Wyrwał mi tabletki.
-Co ty robisz?!-wrzasnełam.
-Nie chcę,żebyś się zabiła prze ze mnie!.
-Tylko częściowo,przez ciebie mam cię dość! jesteś szują i wiele by tu wymieniać!.
-Masz prawo wymieniać,ale cię kocham!
-Gdybyś mnie kochał nie zdradzał byś mnie! nie wierzę w żadne twoje słowo!
-Ale powinnaś! przecież wiesz,że kocham cię najbardziej na świecie,oddał bym za ciebie życie!
-Mam to gdzieś! wiesz co? koniec z nami! mam cię dość.
-Violetta nie popełniaj głupstw!
-To ty je popełniasz! ja nie całuję się z chłopakami.Jesteś powodem moich błędów i moich smutków!.Przez ciebie nie chce żyć,ale powieneś się cieszyć! skoro zdradzasz mnie to mnie nienawidzisz! udało ci się zniszczyć moją miłość do ciebie!
Leon stał jak wryty przemowął Violetty.Wiedział ,że ma rację.
Vilu zebrała walizki i uciekła do BA.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I koniec Leonetki;( ale bez smutania się! Leonetta powróci może za...5 rozdziałów? co myślicie jakby Vilu i Leon próbowali o sobie zapomnieć i mieli inne drugie połówki.A potem zrozumieli ,że nie mogę bez siebie żyć? wiem rozpisuję się jak wariat! ale wasz wariat<3 Ps.Na drugim blogu zacznę za 5 minutek pisać 3 rozdział:) wchodźcie kochani wy jesteście zawsze mile widziani<3
Całuski od Moniki.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Rozdział 19.
*Violetta*
Wstałam późno plus jest taki,że dzień minie szybko.Pościeliłam łóżko i ubrałam to
Zjadłam płatki owsiane,i znowu się nudziłam.Najchętniej pojechałabym do Leona on jest częścią mojego życia, znaczącą częścią bez niego się nudzę.Nagle usłyszałam dzwonek od komórki dzwonek tzn.piosenka podemos słuchałam ją 2 min,potem odebrałam.Była to Fran.
-Hej Fran.
-Cześć Vilu,słuchaj mam plan na nudę.
-Dawaj.
-Pójdziemy na imprezę!-wykrzykneła szczęśliwa.
-Fajny pomysł pewnie w tym nowym klubie.
-Tak!
-A coś ty taka zadowolona co?-spytałam nie dowierzając ,że Fran lubi imprezy.Ilekroć zabierałam ją na zabawy to nudziło jej się.
-Sama nie wiem ale Marco jest u Maxiego i oglądają mecz.
-Dobra,dobra a o której mam tam być?
-Najlepiej o 19.
-Ok,tylko muszę się umalować przebrać itd.
-No wiem,ja też.
-Ok pa.
-Pa.
Jest dopiero 15,może zadzwonię do Leona? z jednej strony chcę pamiętam co mówiła Lu,ale z 2 niech nie pomyśli,że jestem nadopiekuńcza i ,że mu nie ufam.Chyba zadzwonię przecież wie ,że go kocham.Po 2 sygnale Leon odebrał.
-Hej kochanie.-powiedziałam z radością.
-Hhej.-powiedział niepewnie.
-Coś się stało?-spytałam zmartwiona.
-Nie nic tylko muszę kończyć.
-Szkoda,Leosieek..
-Nie Leośkuj mi tutaj co się stało?
-No bo chce iść z Fran na imprezę mogę?
-Pewnie kochanie tylko uważaj
-Kocham cię i pamiętaj o tym.
-Pamiętam dzień i noc.
-Tęsknię.
-Ja też ale musisz wytrzymać.
-Wiem,wiem.
-Dobra kończę kiciu ty moja pa.
-Pa tygrysku.
*Leon*
Dobrze,że Vilu nic nie podejrzewała.Jestem u jubilera i wybieram pierścionek zaręczynowy.Cena jest tu zupełnie nie ważne,musi być piękny dla mojej ukochanej.Po 2 godzinach namysłów kupiłem jej ten chyba jej się spodoba?wygląda on tak:
W każdym razie to nie jedyna niespodzianka jaką dostanie.Wiem ,że Vilu od dawna ubolewa o martensy,mówi ,że wcale nie ale kupię jej glany.Mam też dla niej sukienki i bluzki,oczywiście też pierścionek.Wiem ,że ona wcale tego nie oczekuje ale kocham ją dlatego dostanie takie prezenty.
*Violetta*
Leon był nieco spięty i zestresowany to dziwne.Nie wnikam w każdym razie tak wyglądam na imprezę:
Ok już 18:30 wychodzę nie mogę się doczekać tej dżamprezy! mam tylko wielką nadzieję ,że nikt nie będzie mnie podrywał.Taxi już jest jadę.Gdy dotarłam zobaczyłam wielki szklany klub.Weszłam z szokowana i zafascynowana strukturą.Zaraz podleciała do mnie Fran.
-Oo Vilu extra wyglądasz.
-Dzięki,a ty to co co to za miniówka?
-Aaa no wiesz.
-Fran zaczynam się bać jesteś jakaś dziwna.
-Wcale nie w każdym razie mogę u ciebie nocować?
-Pewnie,ale w domu opowiesz mi co się dzieje ok?
-Dobra...
-To chodźmy się bawić.
Po chwili piłyśmy już kolorowe drinki i tańczyłyśmy tak do 2 w nocy.Nagle przyczepił się do mnie jakiś typ.
-Hej piękna.
-Hhej.
-Co robisz sama w klubie?
-Ja sama? mam przyjaciółkę.
Później się wystraszyłam nim więc postanowiłam wracać z Francescą do domu.Wolę nie mieć żadnych konfliktów o których Leon by się dowiedział.Fran chyba skapneła się o co chodzi i zaczeła mnie wypytywać.
-I co fajny był?
-Nie! przecież wiesz ,że jestem z Leonem a tego typa nawet nie znam.
-Ok,ok.
-A tak wogóle,nie chcę mieć z nim nic do czynienia.Nigdy więcej nie idę bez Leona na imprezy.
-Jak chcesz kochana nie dziwię ci się.
-A z resztą miałaś mi powiedzieć o co chodzi z tobą?
-Dobra posłuchaj,pokłóciłam się z Marco on ciągle spędza czas z chłopakami nie ma go prawie w domu.
-Nie martw się pogodzicie się,a poza tym musisz mu powiedzieć co czujesz szczerość to podstawa związku.
-Masz rację jutro z samego rana przeproszę go.-powiedziała i przytuliła mnie.
-To co idziemy spać?-spytała Fran która ziewała od godziny.
-Ty owszem a ja pogadam z Leonem.
-Ok.
Leon odebrał po 1 połączeniu.
-Hej Leoś.
-Hej i co udała się impreza?
-W ogóle nie! jakiś typ uczepił się do mnie.Nie chodzę na imprezy bez ciebie.
-A co to za typ czy coś ci zrobił?!-spytał zdenerwowany.
-Nie kochanie,tylko przystawiał sie do mnie ale uciekłyśmy z Fran.
-To dobrze,posłuchaj mówiłaś coś o martensach nie?
-Oooj tak kocham je!
-Kupiłem ci 3 pary!
-Że co??? NA SERIO?!
-Na serio jakieś niebieskie różowe i zielone.
-Kochany jesteś bardzo tęsknię gdy cię tu nie ma żyć mi się nie chce.
-Oj tam.
-Leon mogę zadzwonić później?
-Ok,mimo ,że jest 3 w nocy.
-Hahaha bardzo śmieszne.
Bardzo tęskniłam więc się upiłam,wychlałam całe wino,ja to jestem dobra.Miałam do niego nie dzwonić ale wiecie co się działo ze mną pod wpływem alkoholu?
-Hej Leooś.
-Hej,czy ty się upiłaś.
-Nnie,ale tęsknię za naszymi łóźkowymi sprawami,jadę do ciebie to to powtórzymy.
-Violka idź spać zadzwonię jak będziesz trzeźwa.
-Ale ja piłam wino nic więcej,kochanie.
-Pa kochanie idź spać.
-Wiesz co Leon?
-Co?
-Mam cię dosyć,jesteś za poważny nie mogę się wygłupiać.
-Ja za poważny?
-No ty,chyba nie sąsiad.
-Niedługo nie będę poważny.
-To co zrobisz?
-Niespodzianka.
Byłam tak pijana ,że całowałam ekran laptopa,a zamnął Fran chrapała jak wilkołak.
-Ok pa Violuś skarbie.
-Ppa.
Poszłam spać o 5 rano na kanapie rękę miałam na podłodze,a głowę na oparciu.Nigdy więcej imprez.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba się? taki lightowy rozdział bo chciałam żeby Violce spodobał się obcy koleś ale nie zrobiłam tego
dla was;) spokojnie ten gość powróci! a Leon nie będzie poważny,już nigdy w 20 rozdziale dowiecie się dlaczego był taki poważny;)
sobota, 19 kwietnia 2014
Rozdział 18.
*Leon*
Wstałem 15 min za wcześnie,Viola spokojnie sobie śpi nie będę jej budził.Szybko wstałem pocałowałem Violette w policzek.Zjadłem małe śniadanie czasu mam jeszcze sporo pooglądam sobie TV.
*Violetta*
Obudził mnie budzik w komórce dzwonił z 5 razy aż wkońcu wstałam,byłam pewna ,że Leona już nie ma lub ,że wychodzi.Ubrałam się w to
Wstałem 15 min za wcześnie,Viola spokojnie sobie śpi nie będę jej budził.Szybko wstałem pocałowałem Violette w policzek.Zjadłem małe śniadanie czasu mam jeszcze sporo pooglądam sobie TV.
*Violetta*
Obudził mnie budzik w komórce dzwonił z 5 razy aż wkońcu wstałam,byłam pewna ,że Leona już nie ma lub ,że wychodzi.Ubrałam się w to
niczym błyskawica zaraz pojawiłam się obok Leona.Uśmiechnełam się mocno do Leośka,pocałowałam go namiętnie.Podeszłam do lodówki i zaczełam przeszukiwać wzrokiem półki lodówki.Znalazłam tam moje ulubione serki,i jakieś danie.Pewnie Leon sobie je zrobił,wyjełam serek i już miałam go jeść gdy usłyszałam Leona.
-Vilu,zrobiłem Ci śniadanie jest w lodówce.-kiwnełam głową na tak.
-Ja myślałam,że to twoje.
-Ja już zjadłem,a dla ciebie musiałem zrobić coś dobrego księżniczko.-podszedł do mnie i pocałował mnie.
-Kocham cię mój książe.
Pocałowaliśmy się delikatnie,później zjadłam tylko śniadanie,siedziałam teraz obok Leona który obejmował mnie ramieniem.Przyznaje ,że Leoś wybrał dobrą kanapę.Matko myślę o kanapie zamiast o tym ,że mój ukochany jedzie w podróż.To straszne będę bez niego,chyba wytrzymam.
*Leon*
Spojrzałem na zegarek musiałem już jechać na lotnisko,to okropne tydzień bez mojej Violi która jest kochana,ładna i taka dobra.
-Violu muszę już jechać.-widziałem jak odrazu posmutniała,podszedłem do niej przytuliłem ją i pocałowałem.
-Niestety musisz,pamiętaj będę do ciebie dzwonić i widzimy się na chacie!.-pokazała palcem grożąc.
-Wiem skarbie,jak wrócę czeka cię niespodzianka.
-Dla mnie najlepszym prezentem było by gdybyś nie wyjeżdżał.-przytuliła się do mnie.
-Dobrze,to ja już jadę.
-Cześć kochanie.-podeszła,mocno i namiętnie mnie pocałowała.
-Pa,tylko trzymaj się jakoś i nie pij wina.
-No wiem,wiem.
*Violetta*
Gdy Leon odjechał położyłam się na kanapie,przykryłam kocem i zasnełam na kilka godzin.Chciałam,żeby to był koszmar,żęby Leoś był tutaj koło mnie.Postanowiłam pójść do Lu nudzę się a ona jak to Lu ma szalone pomysły,które uwielbiam.Wstałam nakryłam kanapę kocem i poszłam.Po chwili byłam już pod drzwiami Ludmi.Zapukałam a ona momentalnie otworzyła.
-Hej Vilu .-podeszła po czym mnie przytuliła.
-Hej Lu.
-Wchodź do środka,Fede jest w pracy.
-Ok.
Weszłam do jej pięknego dużego domu,byłam zafascynowana pięknymi kolorami ściań,jednym z nich był żarówiasty róż.Mój jeden z ulubionych kolorów,rozsiadłyśmy się na kanapie koloru lawendowego.
-Violu czy coś się stało,widzę ,że coś cię trapi.
-Jest jedna rzecz.
-A mianowicie jaka?
-Leon na tydzień wyjechał w sprawach służbowych,już za nim tęsknię nie dam rady!-krzyknełam.
-Violu,musisz bardzo a to bardzo często do niego dzwonić.
-Wiem dzwonię do niego 5 razy dziennie.
-To źle! co najmniej 7.
-Co tak dużo?
-Wiesz,nie to żeby coś ale mogą być tam fajne dziewczyny.
-Masz rację,chociaż wierzę mu.
-Wiem kochana,ale lepiej dmuchać na zimno.
-Dobrze,dzięki jest już po 20 powinnam iść do domu.
-Ok,ale pamiętaj o gadaniu z Leonem,faceci to faceci.
-I now.-powiedziałam po czym się roześmiałam.
Byłam już w domu,teraz w samotnym domu.Wziełam relaksującą kąpiel,założyłam piżamę i wziełam mój laptop.Zadzwoniłam do Leona odebrał połączenie.Jeżeli by nie odebrał zamarwiałabym się.
-Hej tygrysku.
-Hej kiciu.-powiedział Leon uwodzicielkim głosem.
-Już tęsknię,nie wytrzymam.-powiedziałam łapią się za głowę.
-Dasz radę kochanie za te 7 dni będziemy już razem.
-Aż za 7 dni!
-Nie panikuj.
-Nie panikuję! byłam u Lu,strasznie tu nudno bez ciebie.
-Mi tak samo.
-Nie mam do kogo się przytulić w nocy.
-Wiem,dziwnie się czuje bez ciebie.
-Dobra koniec użalania się powiedz lepiej nowinki.
-Więc rozmowa poszła dobrze,i mamy nową prawą rękę.
-Fajnie opowiedz o tej prawiej ręce.
-Ok, to ładna dziewczyna w naszym wieku ma niebieskie oczy i piękne kasztanowe włosy.
Poczułam jak coś się we mnie gotuje.Byłam cholernie zazdrosna najchętniej rozszarpałabym tą dziewczynę na strzępy.
-Leon uspokój się bo mnie głowa boli!-krzyknełam.
-A co zazdrosna?
-I to jak!
-Kochanie przestań przecież wiesz ,że kocham ciebie i tylko ciebie.
-Wiem,ale niech to dotrze do mojego mózgu i serca!
-Darling go to sleep.
Roześmiałam się szeroko po czym ziewnełam.
-1 dzień w LA i już mi gadasz po angielsku.
-I speak english.
-Idę spać całuję cię kochany.
-Ja ciebie też myszko.
Zamknełam laptop,weszłam pod kołdrę i wpatrywałam się chwile w okno.Padał deszcz,jednak to dobrze.Po 5 minutach zasnełam wtulona w poduszkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybłagałam sis o to ,żeby dała mi napisać rozdział;) mam nadzieje,że się podoba! w 19 i 20 rozdziale będzie się działo! ok nic nie zdradzam.
Pozdrawiam Monika.
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział 17.
*Violetta*
Obudziły mnie piękne promyki słońca,były cudowne jednak świeciły prosto na moją twarz,lekko mnie to wkurzyło.Chciałam przytulić się do Leona ale moja ręka walneła o połowe pustego łóżka.Postanowiłam wstać,niby 8 rano ale jak to się mówi:kto rano wstaje temu pan bóg daje czy coś tam nie mam pojęcia! ubrałam się w to
Obudziły mnie piękne promyki słońca,były cudowne jednak świeciły prosto na moją twarz,lekko mnie to wkurzyło.Chciałam przytulić się do Leona ale moja ręka walneła o połowe pustego łóżka.Postanowiłam wstać,niby 8 rano ale jak to się mówi:kto rano wstaje temu pan bóg daje czy coś tam nie mam pojęcia! ubrałam się w to
Bardzo spodobał mi się ten żakiet od Leona,tak od Leona kupił mi go z okazji tego ,że do niego wróciłam romantyczne prawda?a propo Leona gdzie on do cholery jest? ok idę coś zjeść mam nadzieję ,że zaraz wróci.Zjadłam sobie musli z czekoladą i wypiłam kakao.Zrobiłam sobie lekki makijaż.Podeszłam do kanapy i bezwładnie opadłam na koc na kanapie.Mineły 2 godziny,oglądam jakąś dziwną telenowele a Leona dalej nie ma zaczynam się martwić co jak np.jest w szpitalu albo go pobili? nie mam pojęcia.Nagle usłyszałam jak Leon wchodzi do domu uśmiechnełam się do niego promiennie podbiegłam,ujęłam jego twarz dłońmi i namiętnie pocałowałam.Bardzo tęskniłam co tam ,że czekałam 2 godziny.kocham go.
-Leon gdzieś ty był? martwiłam się!
-Vilu,byłem na spotkaniu z twoim tatą,posluchaj mnie teraz.
-O co chodzi zaczynam się bać?
-Więc muszę...wyjechać do LA na tydzień
Spuściłam głowę,i uroniłam jedną łzę.Tydzień to dla mnie wieczność.
-Nie,nie Leon dlaczego?
Podszedł do mnie i przytulił mnie mocno.
-Violu,to związane z pracą,zobaczysz jak ten tydzień szybko minie.
-Mam nadzieję,a kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro o 6 rano.
-Co tak wcześnie na pewno prześpię pożegnanie!
-Kochanie,spokojnie wynagrodzę ci to.
-Dobrze,a teraz wykorzystajmy lepiej ten 1 dzień.
-Możemy iść na zakupy chcesz?
-Hahaah śmieszne,ty i zakupy? pamiętam co było jak musiałam kupować bieliznę!
-No co,ja tylko Ci pomagałem.
-No tak,tak dobrze chodźmy mam jeszcze dużo pomysłów.
-No to chodźmy.
Wzieliśmy się za ręce i poszliśmy do mojej ulubionej galerii handlowej.Dotarcie tam zajmuje około 20 min jednak opłaca się.Są tam piękne ciuchy.Weszłam do pierwszego sklepu,zauważyłam tam piękną skórzaną spódniczke.Kupowaliśmy wszystko co mi się podobało,i tak wróciliśmy do domu z 30 torbami z ciuchami.Ja tylko szłam jak małego dziecko jedząc loda.Wkońcu dotarliśmy do domu było już południe to okropne tak szybko to mineło,zaraz będę musiała sie z nim pożegnać.Przez myślenie o tym posmutniałam.Leon położył wszystkie torby w pokoju i poszliśmy na naszą ulubioną ławkę.
-Violu,wiem,że to dla ciebie smutne ale naprawdę wrócę.
-Wiem,ale będę bardzo tęsknić.
-Kochanie,wytrzymasz.
Objął mnie ramieniem,patrzyliśmy teraz sobie w oczy,on ma takie piękne czekoladowe i spokojne oczy.Mogłabym wpatrywać się w nie godzinami.Przysunełam się do niego i pocałowałam najbardziej namiętnie jak mogłam,on oddał każdy pocałunek.Przez brak powietrza oderwaliśmy się od siebie.Leoś wziął mnie za ręke i szliśmy pięknymi i kolorowymi alejkami Buenos Aires.Byłam w niego mocno wtulona.Wróciliśmy zmęczeni do domu on i ja byliśmy też zmęczeni moim "shoppingiem" po sklepach.Wziełam zimny prysznic i założyłam piżamę,Leon leżał i widocznie na mnie czekał.Ja tylko opadłam bezwładnie na łóżko,nakryłam się kołdrą pocałowałam Leona,i wtuliłam się w mojego ukochanego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wkońcu do cholery nie piszę w tym beznadziejnym HTML.Domyślam sie jak źle wam się wtedy czytało ale wytrwaliśmy do teraz:* to dla was kochani<3
Nowe zmiany.
Pewnie zauważyliście nowe obrazki i inny szablon;) chyba się podoba prawda? jeszcze chciałam zmienić jakby to powiedzieć..chodzi o to ,że chciałam ,żeby to wszystko było poziomo a nie tak pionowo xD nie wiem czy rozumiecie moją gadanine ale ok zobacze czy coś zmienię wiecie będzie taki,powiew świeżości<3 w każdym razie jeśli wprowadzę zmiany na pewno je zauważycie pozdrawiam was<3
Rozdział 16.
*Vilu*
Gdy po 2 godzinach byliśmy już w domu postanowiłam pójść do przyjaciół,założę się ,że się martwią nie tylko o mnie i o Leona ale też o to czy w ogóle już dotarliśmy.Musiałam się przebrać w samolocie było dość gorąco,wziełam zimny prysznic w tym czasie Leon spał sobie na kanapie mój ukochany śpioszek.Postanowiłam ubrać się w to: poszłam obudzić Leona rozumiem spaliśmy 5 godzin ale to nie powód aby przesypiać całe popołudnie.Zeszłam ze schodów bardzo cicho,podeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie.
-Leon wstawaj idziemy do przyjaciół.
-Jeszcze 2 godziny...
-Jak chcesz,ja idę.
-Dobra,poczekaj.
Widziałam jak idzie się przebrać założył koszulę w krate,trampki i dżinsy,tzn.mój ulubiony zestaw.Czekałam na niego tylko 5 min gdy zszedł podejrzewam ,że uśmiechałam się jak głupia bo tylko puścił do mnie oczko.Wzieliśmy się za ręce i poszliśmy do domu Marcesci.Leon zapukał do drzwi po chwili Francesca zaczeła mnie ściskać,tak samo zrobił Marco z Leonem.
-Okej Fran koniec,bo mnie udusisz!
-Oj Violu baliśmy się ,że nie wrócisz do Leona wiesz jak on ryczał u mnie?
-Ej miałaś tego nie mówić Vilu.
-Trudno,już się wygadałam.
Pocałowałam go delikatnie w usta,byłam wzruszona ,że aż tak mnie kocha.Nie wiem dlaczego ktoś taki jak ja zasługuje na tak wspaniałego chłopaka?
-Leon kocham cię.
-Ja ciebie też Vilu.
-Dobra koniec czułości napijecie się soku czy herbaty?
-Fran! przestań!-krzyknął Marco.
-No co?! o co chodzi?!-powiedziała ochrypłym głosem Fran.
-Kobieto,niech się wina napiją co oni 5 latki ,że soczki będą pić?
-Mogłeś tak odrazu,mało zawału nie dostałam!-powiedziałam oburzona Fran.
-Dobra Leon ty wybierasz wino.
-Mi to obojętne,Marco byle byś dał dobre wino.
-Ale wiesz takie,żeby Leon w nocy nie gadał o jednorożcach i ananasach.
-Hahaaha Violu nagraj nam to kiedyś!-powiedziała przez śmiech Fran.
-Ej no co? to przez Vilu.
-Taaak,bo to ja w nocy się całuje gdy śpię.-powiedziałam ironicznie.
-Oj Vilu przestań to nie moja wina ,że tak cię kocham.
-Dobra chodźcie do środku bo widzę dyskusję.-powiedziała Fran.
Wypiliśmy kilka lampek wina,później Marco musiał odprowadzać Leona do domu,ja z nim nie mogę w kółko gada ,żebym kupiła rodzinę słoni,jednorożce i jeszcze małpy.Co on zoo chce tu sprowadzić?! mniejsza o to.Poszłam do wanny wiecie co Leon zrobił?! myślałam ,że siedzi przed TV ja tu wchodzę do wanny a on z niej wyskakuje! mało zawału nie dostałam.
-Leon wont z tąd! śpisz na kanapie!
-Eeej to tylko żart.
-Żart przez którego nie dostałam prawie zawału!
*Burza*
Spałam sobie grzecznie w łóżku,aż tu nagle burza,panicznie ich się boje.Postanowiłam iść do Leona albo lepiej po Leona.Zeszłam po cichu do salonu gdzie Leon chrapał nie miłosiernie.Trudno tam,i tak go obudze i tak.
-Eee Leon...-powiedziałam półgłosem.
-O co chodzi Vilu?
-Eeee możesz wracać do łóżka wiesz..
-A po co?
-No bo ja się boje burzy! no chodź!
-Dobra idę.
Położyłam się obok Leona w łóżku panicznie się bałam,Leon tylko gładził moje włosy.Kocham go tak bardzo chce z nim spędzić reszte życia.
-Leon.
-Tak Violu?
-Bardzo cię kocham wiesz?
-Wiem,ja ciebie też.-powiedział po czym pocałował mnie w czoło.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Owww jea! podoba się? mam nadzieję ,że tak:) powiedzcie
chcecie kolejny rozdział dzisiaj wieczorem? jeśli tak to niech ktoś napisze
w komku;) pozdrowionka patrzcie na to:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)










