Rozdział 6-50 % może pojawi się dzisiaj ale nwm..mam same problemy i jeszcze się zakochałam.Nie myślę o niczym innym tylko o nim to uczucie weszło w moje serce tak nagle i niespodziewanie. Wiem,wiem wymyśliłam ten cytat do rozdziału ale nwm czy go użyje.I mam pytanie? podoba wam się nowy nagłówek na blogu? jeśli nie to zmienie.
~Monika
Zmienianko!
Nadchodzą zmiany i zmiany,nowe historie stary blog!!!
środa, 12 listopada 2014
poniedziałek, 3 listopada 2014
Rozdział 5.Wrócił tu..
*Violetta*
Szybko się odwróciłam.Chwyciłam coś co było najbliżej mnie? znalazłam jakąś starą świecę.Gdy złodziej wszedł walnęłam go z całej siły w głowę.Usłyszałam jak strasznie jęczy i narzeka.
Zapaliłam światło i uklęknęłam obok niego.Zauważyłam Tomasa.Serce mnie zabolało.Szybkim krokiem chwyciłam komórkę i wybiegłam z mieszkania.Zbliżała się godzina 3 ale co z tego?! zadzwoniłam do Leona.
-Lleon..przyjedź szybko.-powiedziałam płacząc.
-Violu czemu płaczesz?
-Leon..po prostu przyjedź.
Odłożyłam komórkę,i weszłam do pokoju.Dalej leżał ale już chyba jest przytomny.
-W końcu cię znalazłem kochanie.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić!
-A co? masz już innego?
-Nie twoje sprawa!
-Szybko się pocieszasz.
Już miałam wychodzić gdy poczułam jak mnie obejmuje.Strach wzrosnął a ja cała się trzęsłam ze strachu.
-Kochanie,przecież to lubiłaś nie pamiętasz.
Odwrócił mnie i już chciał mnie pocałować gdy Leon wszedł do pokoju.Kiedy zobaczył kto to wyrwał mnie z objęć Tomasa i przytulił.
-Jak mówiłem masz dobre pocieszenie.
-To nie pocieszenie! ja go kocham tępa jaszczurko.
Wkurzyłam się jak on tak może mówić?!
-Violu idź do salonu.-powiedział Leon.
Szczerze nie wiedziałam co tam się stało.Widziałam tylko Tomasa wyskakującego z mojego domu z przerażoną miną.Nigdy go takiego nie widziałam.Byłam całkiem zadowolona.Leon tylko podszedł do mnie mocno przytulił i pocałował w czoło.
-Skarbie pamiętaj gdyby coś się działo tak jak teraz dzwoń.
-Wiem,że na tobie mogę polegać.
Szybko się odwróciłam.Chwyciłam coś co było najbliżej mnie? znalazłam jakąś starą świecę.Gdy złodziej wszedł walnęłam go z całej siły w głowę.Usłyszałam jak strasznie jęczy i narzeka.
Zapaliłam światło i uklęknęłam obok niego.Zauważyłam Tomasa.Serce mnie zabolało.Szybkim krokiem chwyciłam komórkę i wybiegłam z mieszkania.Zbliżała się godzina 3 ale co z tego?! zadzwoniłam do Leona.
-Lleon..przyjedź szybko.-powiedziałam płacząc.
-Violu czemu płaczesz?
-Leon..po prostu przyjedź.
Odłożyłam komórkę,i weszłam do pokoju.Dalej leżał ale już chyba jest przytomny.
-W końcu cię znalazłem kochanie.
-Nie masz prawa tak do mnie mówić!
-A co? masz już innego?
-Nie twoje sprawa!
-Szybko się pocieszasz.
Już miałam wychodzić gdy poczułam jak mnie obejmuje.Strach wzrosnął a ja cała się trzęsłam ze strachu.
-Kochanie,przecież to lubiłaś nie pamiętasz.
Odwrócił mnie i już chciał mnie pocałować gdy Leon wszedł do pokoju.Kiedy zobaczył kto to wyrwał mnie z objęć Tomasa i przytulił.
-Jak mówiłem masz dobre pocieszenie.
-To nie pocieszenie! ja go kocham tępa jaszczurko.
Wkurzyłam się jak on tak może mówić?!
-Violu idź do salonu.-powiedział Leon.
Szczerze nie wiedziałam co tam się stało.Widziałam tylko Tomasa wyskakującego z mojego domu z przerażoną miną.Nigdy go takiego nie widziałam.Byłam całkiem zadowolona.Leon tylko podszedł do mnie mocno przytulił i pocałował w czoło.
-Skarbie pamiętaj gdyby coś się działo tak jak teraz dzwoń.
-Wiem,że na tobie mogę polegać.
poniedziałek, 27 października 2014
Rozdział 4.Nie obwiniaj się,to nie przez ciebie.
*Violetta*
-Leon tak strasznie cie przepraszam ja wiem,że to przeze mnie.
-Violu przestań,nie obwiniaj się,to nie przez ciebie.
-Nie wiem,sama nie wiem.
Szatyn w odpowiedzi cmoknął kobietę w czoło.
-Idziemy?
-Ale gdzie?
-Zaprowadzę cie w magiczne miejsce.
-Ech..dobrze.
Szliśmy około godziny miałam dość.
-Leon mam dość zmęczyłam się.
-Przestań,jeszcze kawałek.
-Ok.
Po 15 minutach chyba trafiliśmy.
-To tutaj otwórz oczy.
Zobaczyłam wtedy polanę całą w kwiatach pełną drzew.
-Tu jest pięknie!-krzyknęłam rzucając się Leonowi w ramiona.
-Wiesz,zawsze tu przychodziłem po inspirację i komponować.
-Nigdy,bym nie pomyślała.
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy.Poczułam motylki w brzuchu.Moje serce zabiło szybciej i wtedy namiętnie się pocałowaliśmy.Wieczorem poszliśmy oglądać księżyc.Zostałam odprowadzona do domu przez Leośka i oczwiście,pocałował mnie na pożegnanie.
Rzuciłam moją torbę na kanapę,i ruszyłam pod prysznic.Namydliłam moje nagie ciało arbuzowym żelem pod prysznic a włosy umyłam truskawkomy szamponem.Było po 22 więc postanowiłam iść wcześniej spać.Wgramoliłam się pod kołdrę i już miałam zasypiać kiedy usłyszałam stuknięcie o szybę.Prawie dostałam zawału.Zadzwoniłam do Leona.Dzięki bogu odebrał.
-Lleon...coś stuknęło mi w okno.
-Alle co?-spytał zaspany
-No nniewiem..-odpowiedziałam wystraszona.
Nagle usłyszałam jak coś dotyka klamki od balkonu..
********************************************************************************
Bam bam bums,taki krótki ale jest:D jak myślicie kto to?
~Monika
-Leon tak strasznie cie przepraszam ja wiem,że to przeze mnie.
-Violu przestań,nie obwiniaj się,to nie przez ciebie.
-Nie wiem,sama nie wiem.
Szatyn w odpowiedzi cmoknął kobietę w czoło.
-Idziemy?
-Ale gdzie?
-Zaprowadzę cie w magiczne miejsce.
-Ech..dobrze.
Szliśmy około godziny miałam dość.
-Leon mam dość zmęczyłam się.
-Przestań,jeszcze kawałek.
-Ok.
Po 15 minutach chyba trafiliśmy.
-To tutaj otwórz oczy.
Zobaczyłam wtedy polanę całą w kwiatach pełną drzew.
-Tu jest pięknie!-krzyknęłam rzucając się Leonowi w ramiona.
-Wiesz,zawsze tu przychodziłem po inspirację i komponować.
-Nigdy,bym nie pomyślała.
Staliśmy na przeciwko siebie patrząc sobie w oczy.Poczułam motylki w brzuchu.Moje serce zabiło szybciej i wtedy namiętnie się pocałowaliśmy.Wieczorem poszliśmy oglądać księżyc.Zostałam odprowadzona do domu przez Leośka i oczwiście,pocałował mnie na pożegnanie.
Rzuciłam moją torbę na kanapę,i ruszyłam pod prysznic.Namydliłam moje nagie ciało arbuzowym żelem pod prysznic a włosy umyłam truskawkomy szamponem.Było po 22 więc postanowiłam iść wcześniej spać.Wgramoliłam się pod kołdrę i już miałam zasypiać kiedy usłyszałam stuknięcie o szybę.Prawie dostałam zawału.Zadzwoniłam do Leona.Dzięki bogu odebrał.
-Lleon...coś stuknęło mi w okno.
-Alle co?-spytał zaspany
-No nniewiem..-odpowiedziałam wystraszona.
Nagle usłyszałam jak coś dotyka klamki od balkonu..
********************************************************************************
Bam bam bums,taki krótki ale jest:D jak myślicie kto to?
~Monika
Dzisiaj kolejny rozdział!
Hej kochani wiem,że dawno nie pisałam.Miałam dość dużo problemów;\ ale rozwiązałam je więc postanowiłam wrócić na bloga oczywiście nwm kiedy rozdziały będą się pojawiać 1 mam więcej lekcji a raz mnie.Ale dzisiaj pojawi się kolejny rozdział. Cieszycie się?
~Monika
~Monika
czwartek, 25 września 2014
One shot 15 postanowień przed śmiercią cz.2
Gdy kasztano włosa piękność się przebudziła.Poczuła jak silne i czułe ramiona ją przytulają.Pocałowała Leona w policzek i spróbowała wstać.Wtedy zaczęła czuć jak bola ją nogi.Z trudem wstała.Wstawała i opadała,jak motyl.Powędrowała do kuchni i przygotowała gofry oraz cappucino.Zasiadła i po chwili zawartość szklanki i talerza zniknęła.Z trudem przebrała się w to:
Podeszła do lustra i pogładziła swój brzuch..lub resztki brzucha? jej 4 życzeniem było stworzyć piosenkę.Gdy pomyślała o tym jaka jest chuda i ,że jest wrakiem prawdziwej pięknej kobiety.Upadła na kolana głośno łkając.Gdy spojrzała w lewą stronę zobaczyła Leona idącego najwyraźniej do niej.Ona tylko potrząsnęła głową i na niego spojrzała.
On usiadł przy niej i pogładził ją po ramionach.Widać było niepokój i zmartwienie w jego szmaragdowych oczach.
-Co się dzieje?-spytał łagodnie.
-Jja..Leon jestem taka chuda..jestem jak anorektyczka.
-Dla mnie akurat.
-Leon..mówisz to żeby mnie pocieszyć.Ale jja chcę zmienić swój wygląd.
Chłopak przez chwilę analizował wyznanie dziewczyny.Po chwili przytaknął i westchnął.
-Dobrze więc chodźmy na siłownię.-odparł zdziwiony jej słowami.
Dziewczyna po chwili się uśmiechnęła i go przytuliła.
-Dziękuje.
-Za co?
-Za to,że jesteś.-Powiedziała z wdzięcznością w oczach.
Po godzinie byli już w okół bieżni i orbiterków.
-Okej,wybierz sobie co wolisz orbitrek czy bieżnię?
-Okej,wybierz sobie co wolisz orbitrek czy bieżnię?
-Hmm..bieżnię?
Szatynka ustawiła sobie najniższy poziom.Najpierw wolnym truchtem biegła na bieżni,potem coraz bardziej zmieniała poziom.
Po całym dniu pełnym ćwiczeń wrócili zmęczeni.Szatynka odrazu zasnęła w objęciach chłopaka.I tak dzisiaj zbyt wiele doświadczyłam pomyślała śpiacą kobietka.
Rozdział 3.Co tu robi Castilio?
*Violetta*
Siedzieliśmy wtuleni w siebie.Jeszcze nigdy nie czułam tak miłego uczucia.Nagle podeszła do nas ta blondyna chyba Candie ubrana w różową obcisłą miniówkę.
-Co tu robi Castilio?-spytała.
-To moja dziewczyna.-odpowiedział.
-Co? zdradzasz mnie?!-krzyknęła.
-Że co?! nie zdradzam cię! nie jesteś moją dziewczyną! to wszystko z tobą na pokaz pusta lalo! i jeszcze powiedz ojcu ,że odchodzę.
-Jasne i tak cię nie kochałam!-krzyknęła odchodząc.
-Vilu przepraszam...-powiedział po chwili.
-Spokojnie,rozumiem cię nie przejmuj się nią.-pocieszyłam go gładząc delikatnie dłonią po jego rozgrzanym ramieniu.
-Tak mi ciebie brakowało.
-A mi ciebie.
*Ludmiła*
Przechodziłam obok mojego ulubionego centrum handlowego.Gdy zobaczyłam wkurzoną Candie,podeszła do mnie.
-Ej ty! pilnuj swojej przyjaciółeczki bo zabardzo klei się do mojego chłopaka!
-Przecież ty nie masz chłopaka!
-Jak nie?! a Leon?!
-On jest na pokaz i cię nie kocha!-powiedziałam zdezorientowana głupotą Candie.
-Eee...yyy...serio?
-Raczej!
-Uuf dzięki ci Ludmiło!-krzyknęła szczęśliwa.
Nie wiedząc o co chodzi poszłam kupować sobie nowe sukienki.
*Violetta*
Cały dzień się wygłupialiśmy i całowaliśmy.Tak dawno się dobrze niebawiłam ilekroć Lu próbowała wyciągnąć mnie na imprezę symulowałam chorobę lub wykręcałam się pracą.Teraz czuję ,że żyję on kompletnie nie przypomina ..Tomasa.Zanim się spostrzegliśmy była 20.Leon odprowadził mnie do domu i wysłał uroczego smsa.Gdy byłam już w pokoju zgarnęłam piżamę po czym ruszyłam do łazienki.Całkiem naga weszłam pod prysznic tam namydliłam się waniliowym żelem.Po 10 minutach byłam gotowa do snu.Kiedy wpęłzam pod kołderkę usłyszałam pukanie do drzwi.Nie chętnie wyszłam z łóżka i popędziłam do drzwi.Gdy je otworzyłam zobaczyłam Leona.Miał smutną minę.
Wiedziałam o co chodzi.Za pewne szef go wezwał i nie było to miłe doświadczenie.Popatrzyłam się na niego i mocno przytuliłam.Czułam jak się martwi.Wtedy uświadomiłam sobie ,że to przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jeśli pod tym będzie chociaż 1 kom daje 4 rozdział :) a one shot 2 część pojawi się dzisiaj.
~Monika.
Siedzieliśmy wtuleni w siebie.Jeszcze nigdy nie czułam tak miłego uczucia.Nagle podeszła do nas ta blondyna chyba Candie ubrana w różową obcisłą miniówkę.
-Co tu robi Castilio?-spytała.
-To moja dziewczyna.-odpowiedział.
-Co? zdradzasz mnie?!-krzyknęła.
-Że co?! nie zdradzam cię! nie jesteś moją dziewczyną! to wszystko z tobą na pokaz pusta lalo! i jeszcze powiedz ojcu ,że odchodzę.
-Jasne i tak cię nie kochałam!-krzyknęła odchodząc.
-Vilu przepraszam...-powiedział po chwili.
-Spokojnie,rozumiem cię nie przejmuj się nią.-pocieszyłam go gładząc delikatnie dłonią po jego rozgrzanym ramieniu.
-Tak mi ciebie brakowało.
-A mi ciebie.
*Ludmiła*
Przechodziłam obok mojego ulubionego centrum handlowego.Gdy zobaczyłam wkurzoną Candie,podeszła do mnie.
-Ej ty! pilnuj swojej przyjaciółeczki bo zabardzo klei się do mojego chłopaka!
-Przecież ty nie masz chłopaka!
-Jak nie?! a Leon?!
-On jest na pokaz i cię nie kocha!-powiedziałam zdezorientowana głupotą Candie.
-Eee...yyy...serio?
-Raczej!
-Uuf dzięki ci Ludmiło!-krzyknęła szczęśliwa.
Nie wiedząc o co chodzi poszłam kupować sobie nowe sukienki.
*Violetta*
Cały dzień się wygłupialiśmy i całowaliśmy.Tak dawno się dobrze niebawiłam ilekroć Lu próbowała wyciągnąć mnie na imprezę symulowałam chorobę lub wykręcałam się pracą.Teraz czuję ,że żyję on kompletnie nie przypomina ..Tomasa.Zanim się spostrzegliśmy była 20.Leon odprowadził mnie do domu i wysłał uroczego smsa.Gdy byłam już w pokoju zgarnęłam piżamę po czym ruszyłam do łazienki.Całkiem naga weszłam pod prysznic tam namydliłam się waniliowym żelem.Po 10 minutach byłam gotowa do snu.Kiedy wpęłzam pod kołderkę usłyszałam pukanie do drzwi.Nie chętnie wyszłam z łóżka i popędziłam do drzwi.Gdy je otworzyłam zobaczyłam Leona.Miał smutną minę.
Wiedziałam o co chodzi.Za pewne szef go wezwał i nie było to miłe doświadczenie.Popatrzyłam się na niego i mocno przytuliłam.Czułam jak się martwi.Wtedy uświadomiłam sobie ,że to przeze mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Jeśli pod tym będzie chociaż 1 kom daje 4 rozdział :) a one shot 2 część pojawi się dzisiaj.
~Monika.
piątek, 29 sierpnia 2014
One shot 15 postanowień przed śmiercią cz.1
Dziewczyna o długich brązowych włosach i kasztanowych oczach,leżała na łóżku i czytała pamiętnik.
Pamiętam gdy się dowiedziałam ,że mam raka,gdy dowiedziałam się ,że do 17 pożyję.Zostały mi 2 tygodnie,powiedziała a na lekturę spadła lodowata łza.Wstała z łóżka i nagle usłyszała,że ktoś puka podeszła i otworzyła.Okazał się to być jej chłopak Leon.Przytulił ją do siebie i pocałował w czoło.Nie mógł patrzeć jak coraz bardziej słabnie.Wczoraj była blada,dzisiaj już lodowata.Usiedli na łóżku.Ona wpatrywała się w czubki swoich trampek.Nie wiedziała co ma mówić,miała mu powiedzieć,kochanie za 2 tygodnie mnie tu nie będzie.Po 10 minutach ciszy odważyła się i wtuliła się w niego.Po czym powiedziała...
-Leon Jja...mam 15 życzeń.
-Jakich księżniczko?
-Przed śmiercią.-odpowiedziała nieśmiało.
Gdy Szatyn to usłyszał,chciał powiedzieć Violu,nie będziesz silna będziemy o nas walczyć.Ale wiedziała,że dziewczyna tak długo nie pociągnie.Tak bardzo nie mógł pogodzić się z prawdą.W końcu jej odpowiedział.
-Masz rację spełnijmy je..-powiedział patrząc w jej oczy.
Ona tylko się uśmiechnęła i wyciagnęła pamiętnik.Zaczęła czytać na głos.
-Po 1.Chcę mieć chłopaka.
-To już jest.
-Już dawno.-powiedziała szczęśliwa.
-Po 2.Tańczyć z kimś na łyżwach.
-Chodź za mną-odpowiedział Leon.
-Gdzie?
-Zobaczysz..
Przyprowadził ją na lodowisko po chwili amatorskiego jeżdżenia przysunęli się do siebie.I jeździli patrząc sobie w oczy.Po 20 minutach wrócili do domu dziewczyny,a ona przeczytała 3 życzenie,ostatnie na dzisiaj.
-O boże nie przeczytam tego!-krzyknęła oburzona szatynka!
-Czemu?
-Jja...boje się twojej reakcji.
-Wow pisałaś o mnie..
-Tak.
-Vilu nie wstydź się..
-Ddobrze...
-Przeżyć swój 1 raz z Leonem.-Gdy szatynka to przeczytała spłonęła rumieńcami i spuściła głowę.
-I to tak cię męczyło?
-Tak.
-Violu ja o tym myślę od 2 lat,tylko ,że o tobie.
-Nnaprawdę..?
-Tak,przecież cię kocham.
Można się domyślić co było dalej...
Pamiętam gdy się dowiedziałam ,że mam raka,gdy dowiedziałam się ,że do 17 pożyję.Zostały mi 2 tygodnie,powiedziała a na lekturę spadła lodowata łza.Wstała z łóżka i nagle usłyszała,że ktoś puka podeszła i otworzyła.Okazał się to być jej chłopak Leon.Przytulił ją do siebie i pocałował w czoło.Nie mógł patrzeć jak coraz bardziej słabnie.Wczoraj była blada,dzisiaj już lodowata.Usiedli na łóżku.Ona wpatrywała się w czubki swoich trampek.Nie wiedziała co ma mówić,miała mu powiedzieć,kochanie za 2 tygodnie mnie tu nie będzie.Po 10 minutach ciszy odważyła się i wtuliła się w niego.Po czym powiedziała...
-Leon Jja...mam 15 życzeń.
-Jakich księżniczko?
-Przed śmiercią.-odpowiedziała nieśmiało.
Gdy Szatyn to usłyszał,chciał powiedzieć Violu,nie będziesz silna będziemy o nas walczyć.Ale wiedziała,że dziewczyna tak długo nie pociągnie.Tak bardzo nie mógł pogodzić się z prawdą.W końcu jej odpowiedział.
-Masz rację spełnijmy je..-powiedział patrząc w jej oczy.
Ona tylko się uśmiechnęła i wyciagnęła pamiętnik.Zaczęła czytać na głos.
-Po 1.Chcę mieć chłopaka.
-To już jest.
-Już dawno.-powiedziała szczęśliwa.
-Po 2.Tańczyć z kimś na łyżwach.
-Chodź za mną-odpowiedział Leon.
-Gdzie?
-Zobaczysz..
Przyprowadził ją na lodowisko po chwili amatorskiego jeżdżenia przysunęli się do siebie.I jeździli patrząc sobie w oczy.Po 20 minutach wrócili do domu dziewczyny,a ona przeczytała 3 życzenie,ostatnie na dzisiaj.
-O boże nie przeczytam tego!-krzyknęła oburzona szatynka!
-Czemu?
-Jja...boje się twojej reakcji.
-Wow pisałaś o mnie..
-Tak.
-Vilu nie wstydź się..
-Ddobrze...
-Przeżyć swój 1 raz z Leonem.-Gdy szatynka to przeczytała spłonęła rumieńcami i spuściła głowę.
-I to tak cię męczyło?
-Tak.
-Violu ja o tym myślę od 2 lat,tylko ,że o tobie.
-Nnaprawdę..?
-Tak,przecież cię kocham.
Można się domyślić co było dalej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

